GPW (1991-2016) RIP. A inwestorom dziękujemy

Giełda nie jest nam potrzebna. No może trochę jest – jak się okazało i tam można znaleźć pieniądze na finansowanie programu 500+. Ale na pewno na giełdzie nie są mile widziani inwestorzy indywidualni, których losem już nikt specjalnie się nie przejmuje. 

A jeszcze jakiś kilka lat temu było tak pięknie. Odpowiadający za niemal 1/3 obrotów na GPW drobni inwestorzy w dużej mierze wpływali także na jej popularność medialną. Kolejne IPO przyciągały pasjonatów rynku kapitałowego, ale i tych, którzy nie mieli o nim większego pojęcia. Inwestowali prawie wszyscy, kupując niemal wszystko. GPW rosła w siłę, dynamicznie goniąc największe europejskie parkiety. Szła za tym niezbędna infrastruktura informatyczna, a entuzjazmu inwestorów nie osłabiło nawet wprowadzenie podatku od zysków kapitałowych.

Zrobił to dopiero globalny kryzys finansowy, który zasiał niepokój i niepewność. Ale Ci, którym starczyło sił, cierpliwości i wytrwałości zrozumieli, że krachy i koniunkturalne wahania są na rynkach czymś oczywistym. Co lepsi nauczyli się na nich zarabiać. Patrząc z perspektywy ostatnich dziesięciu lat, to jednak nie kryzys wyrządził giełdzie i indywidualnym inwestorom największą krzywdę. Jeśli chodzi o Polskę, od kilkunastu miesięcy robią to przede wszystkim politycy, traktując rynek kapitałowy jak kubeł, z którego do woli można wybierać pieniądze, kompletnie nie licząc się ani z konsekwencjami, ani z inwestorami na nim funkcjonującymi.

Już za kilkanaście lat czytać będziemy w różnych publikacjach, że początkiem końca rynku kapitałowego w Polsce było rozmontowanie Otwartych Funduszy Emerytalnych, których udział na giełdzie był dla jej funkcjonowania kluczowy. Gdzieś pieniędzy przecież poszukać było trzeba, a wprowadzenie nowych lub podniesienie istniejących podatków poparcia w sondażach raczej by nie przyniosło. Jak się okazało, był to jednak mały pikuś w porównaniu z tym, co zaczęli wyprawiać politycy później.

Pomysł ratowania branży górniczej z pieniędzy spółek Skarbu Państwa, kombinowanie przy podatku bankowym, ustawie o frankowiczach i w końcu koncepcja ministra Tchórzewskiego o podniesieniu wartości nominalnej akcji spółek SP, która dla przeciętnego zjadacza chleba trudna jest to zrozumienia, to rzeczy, który powinniśmy się wstydzić.

Inwestorzy indywidualni – dziękujemy Wam za 25 lat fantastycznej działalności, pasji, zaangażowania. Dziękujemy Wam, że wciąż, choć kolejne ekipy rządzące miały i dalej mają Was kompletnie w nosie, trwacie, inwestujecie, edukujecie siebie i innych. Dziękujemy także podmiotom takim jak Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych czy Strefa Inwestorów, które od lat konsekwentnie przekonują (mając w tym oczywiście 100 proc. racji), że rynek kapitałowy to miejsce, gdzie można zarabiać pieniądze czy odkładać je na emeryturę. Postawa heroiczna i godna najwyższego uznania.

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie powoli umiera. I umiera młodo. Jak tak dalej pójdzie, to nie dożyje nawet wieku Fryderyka Chopina. Szkoda, cholernie szkoda, bo przez lata była egzemplifikacją polskiego rozwoju, niepodważalnego gospodarczego sukcesu i cywilizacyjnego skoku, jaki Polska zrobiła po 1989 roku.

GPW (1991-2016). RIP.

(fot. Mysticsartdesign, CC0 Public Domain, www.pixabay.com)

Szymon Matuszyński
Szymon Matuszyński