O przyszłości polskiego rynku kapitałowego słów kilka

Coś nie tak jest z tą naszą giełdą. Jeszcze kilka lat temu byliśmy lwem tej części Europy, z zazdrością spoglądały na nas parkiety wielu innych krajów. Coś jednak pękło. Czyżby brak spektakularnych debiutów odciągnął uwagę inwestorów indywidualnych od giełdy? Czy może swoje dołożyli w tej kwestii politycy, często w procesie podejmowanych decyzji kompletnie się z nią nie licząc? 

„Zaufanie do rynku finansowego jest dobrem najwyższym, także zaufanie do rynku kapitałowego jest bardzo ważne. Zarówno jeśli inwestorzy instytucjonalni, jak i indywidualni będą postrzegali rynek kapitałowy jako bezpieczny, jako taki, który może im przynosić korzyści w długim terminie, będzie to korzystne nie tylko z punktu widzenia tych inwestorów, ale także z punktu widzenia rozwoju całej gospodarki” – mówiła tuż po otrzymaniu nominacji na stanowisko prezesa GPW, Małgorzata Zaleska.

Pani prezes dotyka absolutnie kluczowej dla funkcjonowania giełdy kwestii – zaufania. I nie chodzi o to, żebyśmy teraz tłumnie zaufali NewConnectowi. Chodzi o wizerunek i reputację giełdy, która w ostatnim czasie mocno podupadła, na co złożyło się oczywiście wiele czynników.

Niepoważne plotki nie pomagają giełdzie

Pierwszym z nich jest koniunktura na warszawskim parkiecie – a ta jest jedną z najgorszych w Europie. Oczywiście, że jesteśmy częścią globalnego systemu naczyń połączonych i naszą giełdę trapią również gospodarcze problemy Chin. Ale to także efekt wydarzeń, z którymi mamy do czynienia w ostatnich miesiącach. Co rusz pojawiające się, mało odpowiedzialne z giełdowego punktu widzenia pomysły i plotki giełdzie nie pomagają, o interesie inwestorów indywidualnych nie wspominając. A to rzucamy się na pomaganie branży węglowej, a to likwidujemy/zostawiamy/likwidujemy podatek od kopalin, wprowadzamy podatek bankowy, no i oczywiście wymieniamy zarządy państwowych spółek jak leci. Sporo tego. O stabilizacji mowy być nie może. A winę za to ponosi zarówno ta, jak i poprzednia ekipa rządząca.

W ten sposób zaufania wokół giełdy na pewno nie zbudujemy. Tym bardziej, że odpowiedzialne za ten sektor resorty i pracujące w nich osoby chyba nie zdają sobie za bardzo sprawy, że kluczem do zbudowania zaufania jest także wiedza i edukacja. Do rynku kapitałowego nie sposób przekonać ludzi nie rozumiejących podstawowych procesów zachodzących na giełdzie i zasad na niej funkcjonujących. Ogólnie jako społeczeństwo bardzo boimy się nieznanego. Lepiej pieniądze trzymać na bankowej lokacie. I nie ma znaczenia, że ich opłacalność jest w dzisiejszych czasach znikoma. Jest bezpiecznie, wiem gdzie jest bank i jak w razie czego lokatę zlikwidować. A giełda? Przecież na giełdzie można tylko stracić.

Przytoczone na początku słowa prezes Zaleskiej musimy zatem wziąć za dobrą monetę. Jeśli rzeczywiście priorytetem jej działalności będzie praca na rzecz budowania wokół giełdy zaufania oraz pokazywania, że może być ona również miejscem na bezpieczne i długoterminowe inwestycje, nawet w kontekście emerytalnym, to tylko takiej koncepcji przyklasnąć. Wydaje się, że Małgorzata Zaleska będzie właściwą osobą na właściwym miejscu, a także, że dostrzega wagę rynku kapitałowego i rolę jaką odgrywa w rozwijającej się (wciąż nieźle) gospodarce. Oby starczyło Pani prezes determinacji i konsekwencji, bo działalność w dzisiejszych czasach, które cechują się mocnymi wpływami politycznymi, na pewno nie będzie łatwa.

 

Szymon Matuszyński
Szymon Matuszyński