Jak (nie) wypłacać emerytury?

Obrońcy OFE wiele miejsca poświęcają ostatnio – między innymi podczas czwartkowej debacie w MPiPS – pomysłowi wypłaty emerytur przez ZUS i wspominają o fiasku planów wprowadzenia Zakładów Emerytalnych. Winny temu ma być…. Zgadnijcie Państwo kto?

Jak (nie) wypłacać emerytury? 2

Oczywiście, że PiS, a w szczególności Prezydent Lech Kaczyński, który pokrzyżował zwolennikom OFE plany, wetując ustawę o funduszach dożywotnich emerytur kapitałowych. Pisałem o tym w „Emerytalnej katastrofie”, ale to dość gruba książka i trochę kosztuje, więc postanowiłem zrobić „wyciąg”, jak to miało być. Bo życie toczy się tak szybko, że niektórzy może nie pamiętają co postulowali.

Zgodnie z założeniami reformy z 1999 roku, OFE nie miały wypłacać emerytur. Tym miały się zająć Zakłady Emerytalne („ZEM”).

Problem wynika z faktu, że istnieją dwie różne fazy uczestnictwa w modelowym, kapitałowym systemie emerytalnym, obarczone różnymi rodzajami ryzyka. W fazie pierwszej gromadzone są oszczędności. Ryzyko polega wówczas z jednej strony na tym, że uczestnik systemu z różnych powodów nie zgromadzi wystarczającego kapitału emerytalnego i dostanie jedynie minimalną emeryturę, a z drugiej strony na tym, że po latach opłacania składek nie dożyje wieku emerytalnego i w ogóle nie skorzysta z emerytury a zgromadzone przez niego środki przepadną.

 

W drugiej fazie pobierane są świadczenia. Ryzyko w tym przypadku polega na niemożliwości przewidzenia jak długo będzie trwał ten okres w każdym indywidualnym przypadku. Można to określić jedynie statystycznie dla całej populacji, a nie dla poszczególnych ubezpieczonych. Z jednej strony występuje więc ryzyko uczestnika systemu, że nie „skonsumuje” całego, zgromadzonego przez lata płacenia składek kapitału (jeśli umrze wkrótce po przejściu an emeryturę), a z drugiej strony ryzyko długowieczności (longevity risk), które jest ryzykiem ubezpieczyciela, że osoby żyjące ponadprzeciętnie długo wyczerpią zgromadzony przez siebie kapitał, a nadal będą musiały otrzymywać świadczenie.

 

Stąd też żyjący ponadprzeciętnie długo muszą być finansowani z kapitału pozostawionego przez żyjących ponadprzeciętnie krótko. Jednak ten fundamentalny temat wypłat emerytur został pozostawiony odłogiem w momencie wprowadzania reformy emerytalnej. Dlaczego? Czyż nie dlatego, żeby nie drażnić ludzi i stosować politykę faktów dokonanych? Jak już wprowadzimy OFE, to potem „przepchniemy” jakoś i ZEM?

 

Temat ten zaczął być gorąco dyskutowany w latach 2007-2008, gdy zbliżał się nieuchronnie termin rozpoczęcia wypłat pierwszych emerytur kapitałowych z OFE. Pod presją czasu łatwiej jest osiągnąć cele, których nie można byłoby osiągnąć wcześniej. Szczególnie drażliwa była kwestia, co się stanie ze środkami zgromadzonymi w OFE po śmierci emeryta. Propozycja przygotowana przez „branżę ubezpieczeniową” – czyli OFE i PKPP Lewiatan – którego OFE są członkami, zakładała, że emeryt nie będzie mógł decydować, w jaki sposób wykorzysta pieniądze, a dziedziczenie kapitału po jego śmierci będzie niemożliwe.

 

Po wielu artykułach, głównie w Pulsie Biznesu, rząd w 2007 roku oparł się lobbingowi OFE i przygotował projekt umożliwiający wybór czy chce się mieć wyższe świadczenie – wówczas należałoby wybrać emeryturę indywidualną, czy chce się zabezpieczyć małżonka na wypadek swojej śmierci – wówczas należałoby wybrać emeryturę z okresem gwarantowanym lub małżeńską, które byłyby odpowiednio niższe od indywidualnej. Podstawowym argumentem za wprowadzeniem emerytury małżeńskiej była potrzeba zabezpieczenia małżonka żyjącego dłużej a zarabiającego mniej lub nie pracującego po śmierci drugiego.

 

Statystycznie jest to sytuacja typowa – kobiety zazwyczaj przeżywają mężów, a zarabiały w trakcie aktywności zawodowej mniej od nich – więc niższe odprowadzały składki emerytalne, albo wręcz nie pracowały w ogóle. Miały więc dostawać świadczenie z kapitału pozostawionego przez małżonka. Ale przedstawicielom branży ubezpieczeniowej nie podobało się takie rozwiązanie. Środki, które trafiłyby z OFE do ZEM byłyby bowiem w większym stopniu wykorzystane przez ubezpieczonych klientów, a ZEM ponosiłyby większe ryzyko.

 

Projekt więc zmieniono, na taki, który wyboru nie dawał. Miała być tylko emerytura indywidualna, co oznaczałoby, że po śmierci emeryta reszta zgromadzonego przez niego kapitału miała pozostawać w zakładzie emerytalnym. Pozostali przy życiu małżonkowie, którzy mieliby niskie emerytury mieli otrzymywać rentę rodzinną finansowaną z wyodrębnionych w ramach FUS ubezpieczeń rentowych finansowanych ze składek wszystkich ubezpieczonych – czyli podatników. Zresztą składek tych nie starcza na pokrycie wydatków, więc konieczne byłoby podwyższenie dotacji budżetowej do FUS, albo podwyższenie składek.

 

Ministerstwo Pracy oświadczyło również, że nie zdąży przygotować systemów komputerowych do wypłat nowych emerytur od 2009 roku i zaproponowało rozwiązanie „przejściowe”. „Propozycja” należała do gatunku „nie do odrzucenia” – bo alternatywą miałoby być nie wypłacanie emerytur w ogóle, skoro systemy komputerowe były nieprzygotowane. Rozwiązanie „przejściowe” polega na tym, że do 2014 roku emerytury z OFE są wypłacane bez udziału ZEM. [Jak dziś już wiadomo także i po 2014 roku będą]

 

Niektórzy utrzymują, że to „same OFE” wypłacają emerytury za „pośrednictwem” ZUS. „Resztę oszczędności trzymają w obligacjach. Do kont dopisują wypracowane zyski.” Prawda jest jednak taka, że „pośrednik” – czyli ZUS robi wszystko. A „wypracowywanie zysków” z „trzymania reszty w obligacjach” polega na „dopisaniu” do konta emeryta wysokości odsetek, które Skarb Państwa zobowiązał się ściągnąć od podatników, żeby móc przekazać je OFE, jako wynagrodzenie za kapitał, który państwo zabrało wcześniej podatnikom i przekazało do OFE.

 

Bój był jednak zażarty. W grudniu 2008 roku, już po wybuchu pierwszej fali kryzysu finansowego, który stawiał pod znakiem zapytania funkcjonowanie wielu instytucji finansowych, Sejm uchwalił kontrowersyjne ustawy o emeryturach kapitałowych („UEK”) i o funduszach dożywotnich emerytur kapitałowych („UFDEK”), które ponownie uprzywilejowywały instytucje finansowe. Ta druga ustawa – na szczęście – została zawetowana.

 

Treść ustaw, które miały stanowić uwieńczenie reformy emerytalnej pozostawała w ewidentnej sprzeczności z jej werbalnymi założeniami i z jej uzasadnieniem przedstawianym w 1998 roku w trakcie debaty sejmowej, prac komisji sejmowych i publicznej dyskusji na jej temat. W szczególności chodzi o odejście od idei indywidualizacji składki emerytalnej i w konsekwencji wysokości otrzymywanego świadczenia.

 

W 1998 roku wielokrotnie powtarzano z trybuny sejmowej, że celem reformy jest indywidualizacja ubezpieczeń emerytalnych. Mimo głosów krytycznych utrzymujących, że taka indywidualizacja jest niepotrzebna i niesprawiedliwa z uwagi na zróżnicowanie długości życia kobiet i mężczyzn oraz długości czasu ich pracy, wprowadzono indywidualne konta emerytalne, na co ZUS musiał ponieść znaczące nakłady finansowe (hardware, software, utworzenie nowych stanowisk pracy, ich wyposażenie i bieżące utrzymanie). Tymczasem w 2008 roku zdecydowano się na obliczanie emerytur na podstawie uśrednionych tabel długości życia kobiet i mężczyzn i kosztowny system wyrównywania między ZEM różnic finansowych wynikających z wybrania różnych ZEM przez różne ilości kobiet i mężczyzn. Twórcy reformy z 1999 roku, którzy przygotowywali też projekty ustaw UEK i UFDEK przyznali tym samym, choć nie wprost, że wysokość składki i przewidywana długość życia nie będą mieć decydującego znaczenia dla wysokości wypłacanego świadczenia. Najpierw poniesione więc zostały koszty indywidualizacji emerytur, a następnie koszty wyrównywania różnic wynikających z tej indywidualizacji, do których nieuchronnie musiała ona doprowadzić. Powrót do idei solidaryzmu międzypłciowego nie jest bynajmniej zarzutem, gdyż utrzymanie takiej solidarności w przypadku świadczeń publicznych jest oczywistością. A z ekonomicznego punktu widzenia świadczenia emerytalne, mają i będą miały charakter publiczny, mimo że reforma miała doprowadzić do kapitalizacji świadczeń emerytalnych. Było to założenie niewykonalne, więc odwrót od niego nie stanowi zaskoczenia. Dla uniknięcia nieporozumień i rozczarowań, podobnych do tych, jakie przeżyły pierwsze kobiety, które od 1 stycznia 2009 zaczęły otrzymywać tak zwaną emeryturę „kapitałową”, które pamiętały z reklam w 1999 roku obietnice „życia pod palmami”, a które otrzymały z OFE kilkadziesiąt złotych, należałoby w ogóle odejść od posługiwania się pojęciem emerytury „kapitałowej”. Po pierwsze, z uwagi na charakter dopuszczalnych inwestycji OFE, które 60-70% otrzymywanych

środków „inwestują” w obligacje Skarbu Państwa, emerytury „kapitałowe” finansowane będą z podatków przeznaczanych na wykup tychże obligacji. Po drugie, uśrednianie długości życia kobiet i mężczyzn oznacza, że zgromadzony kapitał nie będzie miał wyłącznego wpływu na wysokość emerytury, gdyż nastąpi korekta ich wysokości i przesunięcie części środków od krócej żyjących (i krócej pobierających świadczenia) mężczyzn do dłużej żyjących (i tym samym dłużej pobierających świadczenia) kobiet.

 

Tak, jak głównymi beneficjentami reformy z 1999 roku były OFE, tak głównymi beneficjentami reformy z 2009 roku miały się stać Fundusze Dożywotnich Emerytur Kapitałowych („FDEK”), ZEM oraz ich pracownicy i akcjonariusze. Przyniosłoby to też kolejne benefity firmom informatycznym, gdyż koszt modyfikacji programów i nowych komputerów miał ponosić ZUS – a de facto emeryt (gdyby finansowanie systemu komputerowego odbywało się z odpisu od składek na FUS) lub podatnik (gdyby finansowanie odbywało się poprzez zwiększenie dotacji budżetowej).

Zgodnie z art. 2 ust 2 zawetowanej przez Prezydenta ustawy UFDEK, przedmiotem działalności funduszu miało być „przyjmowanie składek, ich lokowanie oraz wypłata świadczeń pieniężnych ze środków przekazanych z otwartych funduszy emerytalnych”. Tymczasem zadania, które zgodnie z drugą ustawą UEK miały się znaleźć po stronie ZEM, nie miały wiele wspólnego z „wypłatą świadczeń pieniężnych”. Większość faktycznych obowiązków związanych z wypłatą emerytur przekazano bowiem… No oczywiście, że do ZUS! Miał on:

 

1.        przyjmować od osób uprawnionych wnioski o ustalenie prawa do emerytury kapitałowej,

2.        ustalać prawo do emerytury kapitałowej i jej wysokość,

 

3.        zawiadamiać OFE o złożeniu przez członka OFE wniosku o ustalenie prawa do okresowej emerytury kapitałowej,

 

4.        zbierać informacje z OFE o kwocie środków zgromadzonych na rachunku członka OFE na ostatni dzień miesiąca poprzedzającego miesiąc złożenia wniosku,

 

5.        ustalać prawo do okresowej emerytury kapitałowej i jej wysokość,

 

6.        informować OFE o ustalonej wysokości okresowej emerytury kapitałowej w części obliczonej ze środków zgromadzonych w OFE,

7.        prowadzić odrębny rachunek bankowy, na który OFE przekazywać miały co miesiąc środki na wypłatę okresowej emerytury kapitałowej,

 

8.        monitorować przekazywanie co miesiąc przez OFE środków na wypłatę okresowych emerytur kapitałowych,

 

9.        prowadzić egzekucję z rachunku OFE w przypadku nie przekazania przez OFE środków na wypłatę okresowych emerytur kapitałowych,

 

10.     w przypadku nieustalenia prawa do okresowej emerytury kapitałowej i jej wysokości, zawiadamiać OFE o obowiązku przekazania środków zgromadzonych na rachunku członka OFE na fundusz emerytalny,

 

11.     wydawać decyzje administracyjne ustalające prawo i określające wysokość emerytury kapitałowej,

 

12.     występować jako strona w postępowaniach administracyjnych w przypadku zaskarżenia decyzji ustalającej prawo i określającej wysokość okresowej emerytury kapitałowej – przy czym drugą strona postępowania mógł być członek OFE, jak i sam OFE (!!!),

 

13.     naliczać i odprowadzać należne podatki PIT od okresowych emerytur kapitałowych,

 

14.     wypłacać okresowe emerytury kapitałowe,

 

15.     gromadzić informacje od OFE o śmierci członka OFE uprawnionego do pobierania okresowej emerytury kapitałowej,

 

16.     gromadzić informacje od OFE o wyczerpaniu środków zgromadzonych przez członka OFE pobierającego okresową emeryturę kapitałową na jego rachunku w OFE,

 

17.     udostępniać zestawienie ofert dożywotniej emerytury kapitałowej ZEM,

 

18.     wzywać członków OFE do złożenia oświadczenia o wyborze oferty dożywotnej emerytury kapitałowej,

 

19.     informować OFE, w którym członek OFE posiada rachunek i ZEM, którego ofertę dożywotniej emerytury kapitałowej wybrał członek OFE, o dokonanym przez członka OFE wyborze,

 

20.     prowadzić odrębny rachunek bankowy, na który OFE miały przekazywać składki zgromadzone na rachunku członka OFE,

 

21.     monitorować przekazanie przez OFE składek członków OFE,

 

22.     ustalać wysokość hipotetycznej emerytury kapitałowej,

 

23.     po otrzymaniu składki z OFE ustalać prawo i wysokość dożywotniej emerytury kapitałowej na podstawie oferty dożywotniej emerytury kapitałowej wybranej przez członka OFE,

 

24.     wydawać decyzję o prawie do dożywotniej emerytury kapitałowej i jej wysokości,

 

25.     informować o ustaleniu prawa do dożywotniej emerytury  kapitałowej i jej wysokości wybrany fundusz dożywotnich emerytur kapitałowych,

 

26.     przekazywać do wybranego funduszu dożywotnich emerytur kapitałowych składkę otrzymaną z OFE,

 

27.     prowadzić odrębny rachunek bankowy, na który fundusz dożywotnich emerytur kapitałowych miał co miesiąc przekazywać środki na wypłatę dożywotnich emerytur kapitałowych,

 

28.     monitorować przekazywanie co miesiąc przez fundusz dożywotnich emerytur kapitałowych środków na wypłatę dożywotnich emerytur kapitałowych,

 

29.     sporządzać co miesiąc listy wypłat świadczeń z I i II filara łącznie,

 

30.     naliczać i odprowadzać należne podatki PIT oraz składki na PUZ od dożywotnich emerytur kapitałowych,

 

31.     dokonywać wypłaty świadczeń,

 

32.     organizować i obsługiwać proces wyrównywania finansowego.

 

Więc miało być jak w 1999 roku – obowiązki po stronie ZUS, zyski po stronie ZEM. W świetle obowiązków, które w związku z wypłatą okresowych i dożywotnich emerytur kapitałowych nałożono na ZUS, zasadne wydaje się pytanie, czy rzeczywiście to ZEM miały dokonywać „wypłaty świadczeń pieniężnych” w takim znaczeniu, jakie wyraz „wypłata” ma w języku polskim? Bo raczej aktywność ZEM miała polegać jedynie na przekazywaniu ZUS środków na wypłatę.

 

Rola ZUS w procesie wypłaty okresowych emerytur kapitałowych ze środków zgromadzonych w OFE i dożywotnich emerytur kapitałowych zgromadzonych w FDEK była na tyle kluczowa, że proces ten bez udziału ZUS w ogóle nie byłby możliwy. Ani FDEK, ani ZEM, na żadnym etapie realizacji zadań związanych z wypłatami emerytur kapitałowych nie miały mieć jakiejkolwiek styczności ze swoimi klientami – emerytami. Cały proces ich obsługi miał spoczywać na ZUS.

 

Zadania nałożone na ZUS, wymagały:

 

1.        modyfikacji Komputerowego Systemu Informatycznego („KSI”),

 

2.        zatrudnienia dodatkowego personelu i poniesienia kosztów jego wynagrodzenia (pierwszy etap reformy w 1999 roku skutkował wzrostem zatrudnienia w ZUS o około 9 tys. osób),

 

3.        wyposażenia dodatkowych stanowisk pracy,

 

4.        poniesienia kosztów pocztowych i bankowych,

 

5.        poniesienia kosztów ewentualnych postępowań administracyjnych – w tym kosztów procesowych.

Koszty te w ogóle nie zostały skalkulowane. Co prawda, art. 21 ust. 1 ustawy UEK przewiduje, że FDEK będzie przekazywał do ZUS środki na pokrycie opłaty z tytułu kosztów obsługi dożywotniej emerytury kapitałowej, ale wymienia wśród „kosztów ZUS” jedynie koszt:

 

1.    postępowań w sprawach o ustalenie prawa i wysokości dożywotniej emerytury kapitałowej, o ponowne ustalenie prawa i wysokości dożywotniej emerytury kapitałowej, doręczania dożywotniej emerytury kapitałowej;

 

2.    egzekucji nienależnie pobranej dożywotniej emerytury kapitałowej;

 

3.    egzekucji i potrąceń z dożywotniej emerytury kapitałowej;

 

4.    czynności dokonywanych dla celów podatkowych.

Tymczasem z zestawienia obowiązków ZUS wynikało jednoznacznie, że miał ich mieć zdecydowanie więcej. Choć w ustawie użyto sformułowania „w szczególności”, co oznacza, że wymienione czynności nie wyczerpywały całego zakresu zadań, to wymienienie jako tych „szczególnych” tylko nielicznych i to wcale nie najbardziej kłopotliwych dla ZUS, było zastanawiające.

 

Przewidziane dla ZUS wynagrodzenie z tytułu obsługi wypłaty emerytur kapitałowych w wysokości 0,1% najniższej emerytury – zwłaszcza w świetle wynagrodzenia pobieranego przez OFE (obecnie 3,5% a do niedawna 7%) i przewidzianego dla ZEM (3,5%!!!!!) – to jakieś totalne nieporozumienie ekonomiczne. Albo jest to efekt niezrozumienia sposobu finansowania ZUS, albo celowa próba przemilczenia problemu, którego przemilczeć nie sposób. Kwota wynagrodzenia przewidzianego dla ZUS (około 60 groszy na jednego emeryta) nie wystarczyłaby nawet na pokrycie kosztu wysyłki decyzji ustalającej prawo do emerytury do tegoż emeryta!

 

Ustawodawca wspierany przez zwolenników OFE, nie przewidział w jaki sposób ZUS miałby sfinansować wydatki, które będzie musiał ponieść w związku z obsługą procesu wypłaty emerytur kapitałowych, bo to, że będzie musiał jest oczywiste. Brak jakiejkolwiek regulacji w tym względzie sugeruje, że ZUS powinien finansować te działania z odpisu od składek na FUS. Jednakże wysokość tego odpisu określona jest w ustawie budżetowej. W podstawie odpisu nie uwzględnia się składek przekazywanych przez ZUS do OFE – ergo odpis nie zawiera środków na obsługę wypłat emerytur kapitałowych.

 

W FUS istnieją cztery odrębne fundusze. Zgodnie z zasadami rachunkowości, do każdego z nich przypisana jest część odpisu od składek na FUS w wysokości pokrywającej realny koszt obsługi danego funduszu. Nie ma zatem możliwości przekazania części odpisu od składek na FUS na obsługę procesu wypłaty emerytur kapitałowych, gdyż ustawa systemowa reguluje na co ma być przeznaczony odpis, który jest księgowo podzielony na cztery fundusze. Co więcej, w przypadku zwiększenia przez ZUS wysokości odpisu od składek na FUS nastąpi zmniejszenie wysokości środków, które pozostaną w FUS na finansowanie świadczeń z FUS. Zrodzi to konieczność zwiększenia dotacji budżetowej na sfinansowanie wypłat świadczeń finansowanych przez FUS. Tym samym wydatki na finansowanie wypłat emerytur kapitałowych poniesie więc skarb państwa, czyli podatnicy, gdyż dotacja budżetowa pochodzi z podatków.

 

Niezależnie od kwestii finansowych (aczkolwiek prowadzenie postępowań administracyjnych także będzie generowało koszty) szczególe problemy może w przyszłości wywołać artykuł 12 ust. 1 ustawy UEK, który przewiduje, że „prawo do emerytury kapitałowej i jej wysokość ustala ZUS w drodze decyzji”. ZUS będzie więc „ustalał” zarówno prawo do emerytury, jak i wysokość emerytury kapitałowej. Co więcej, będzie to robił w drodze decyzji administracyjnej – w konsekwencji będzie stroną ewentualnego postępowania administracyjnego w przypadku zaskarżenia takiej decyzji. ZUS, który nie ma żadnego wpływu na wysokość środków zgromadzonych na rachunkach w OFE oraz na wysokość stawek dożywotniej emerytury kapitałowej określonych przez ZEM, wydawał będzie decyzję administracyjną o wysokości emerytury, która będzie pochodną tych dwóch elementów i będzie stroną ewentualnych postępowań administracyjnych, a można przyjąć, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że postępowań tych będzie istotna ilość. ZUS ponosił więc będzie koszty postępowań  w sprawach, których w ogólne nie powinien być stroną z merytorycznego punktu widzenia.

 

W przypadku gdy hipotetyczna emerytura kapitałowa członka OFE, stanowiąca równowartość kwoty będącej wynikiem podzielenia składki przez średnie dalsze trwanie życia, jest równa lub wyższa niż 50% kwoty dodatku pielęgnacyjnego, OFE przekazuje środki zgromadzone na rachunku takiego członka do funduszu emerytalnego – ergo członek wraca do ZUS, mimo, że wcześniej nałożono na niego obowiązek przynależności do OFE.

 

Art 17 ustawy UEK przewiduje, że niezłożenie przez członka OFE w terminie 3 miesięcy przed ukończeniem 65 roku życia oświadczenia o wyborze przez niego oferty dożywotniej emerytury kapitałowej z udostępnianego przez ZUS zestawienia ofert dożywotnich emerytur kapitałowych powoduje wstrzymanie wypłaty emerytury lub renty z FUS od miesiąca następującego po miesiącu, w którym członek OFE ukończył 65 rok życia. A przecież rzekomo są to dwa odrębne filary. Więc nie można uzależniać prawa do emerytury z I filaru od spełnienia przecz członka OFE, nawet nie obowiązku, tylko prawa wyboru emerytury z II filaru. Zgodnie z art. 17 ust. 8 ustawy UEK „w  szczególnie uzasadnionych przypadkach losowych ZUS może wyrazić zgodę na przywrócenie terminu na złożenie oświadczenia”. Tymczasem prawo podmiotowe do emerytury kapitałowej NIE MOŻE być uzależnione od złożenia jakiegokolwiek oświadczenia w określonym terminie!!!. Tym samym nie może wchodzić w grę „przywracanie terminu” na złożenie oświadczenia, a już w szczególności nie może to być uzależnione od uznaniowej oceny organu, czy niezłożenie oświadczenia podyktowane było „szczególnie uzasadnionym przypadkiem losowym”, czy też nie był to „przypadek uzasadniony”!!!

 

Na początku 2012 roku rząd postanowił, że jeszcze przed wakacjami zajmie się wypłatami emerytur z OFE. Na razie bowiem, dokąd emerytury z OFE pobiera tylko nieliczna grupa kobiet, daje się utrzymywać prowizorkę z 2009 roku. Ale od 1 stycznia 2014 roku emerytury z OFE zaczną pobierać pierwsi mężczyźni z powojennego wyżu demograficznego. Prowizorki dalej utrzymywać się nie da. Plan jest taki, że 5-10 lat przed przejściem na emeryturę pieniądze ubezpieczonych z OFE będą stopniowo przenoszone do ZUS.

 

I od razu podniosło się „larum”. Przecież ZUS nie będzie nimi ani zarządzał, ani ich inwestował. „Nasze oszczędności” zamiast dalej „pracować” „zasypią dziurę w ZUS”, który tylko zapisze je na naszym koncie i od razu wyda na obecnych emerytów. Kiedy przejdziemy na emeryturę, świadczenia dostaniemy ze składek osób wówczas pracujących.

 

Szkopuł w tym, że w OFE nie ma żadnych „pieniędzy”! Obrońcy OFE „wypierają” fakt, że większość  tego, co jest w OFE, to obligacje skarbu państwa – czyli zobowiązanie państwa, że zapłaci OFE pieniądze, żeby OFE miały na emerytury! Więc w praktyce to jedynie to zobowiązanie skarbu państwa zostanie „przeniesione” z OFE do ZUS. Minister Finansów zamiast przelewać pieniądze do OFE, będzie je przelewał bezpośrednio do ZUS. Bo przecież to ZUS, koniec końców, będzie musiał fizycznie wypłacać emerytury.

 

Bo drugi szkopuł w tym, że ktoś musi policzyć, zgodnie z art. 87 ustawy UER, czy w przypadku konkretnego ubezpieczonego przechodzącego na emeryturę, łączne należne mu świadczenie z FUS i OFE nie będzie aby niższe, niż emerytura minimalna, a jeśli tak, to trzeba będzie dokonać wyrównania z FUS. I na koniec trzeba doręczyć świadczenie emerytowi  (wielu „za pośrednictwem” listonosza – jak to robi ZUS). Nie ma specjalnie chętnych,  żeby wziąć te obowiązki na siebie.

 

 

Robert Gwiazdowski
Robert Gwiazdowski