Jak pomóc placówkom medycznym w kłopotach?

Po lipcowych zmianach w wycenie części świadczeń kardiologicznych nie słabną kontrowersje z nimi związane. Część świadczeniodawców podjęła radykalne decyzje – American Heart of Poland, zapowiedziała zamknięcie części swoich ośrodków oraz ograniczenie zakresu prowadzonej działalności, podobne sygnały płyną od innych świadczeniodawców. W dyskusjach często przeciwstawia się sobie stronę publiczną i prywatną zapominając, że problemy branży de facto dotknąć mogą jednych i drugich. Pytanie o to, kogo bardziej, nadal pozostaje otwarte.

Podmioty prywatne na krawędzi
Faktem jest, że brak płynności finansowej zagraża przede wszystkim nowym placówkom, których założeniem biznesowym było częściowe finansowanie działalności ze środków publicznych. Podmioty te nie miały szansy wziąć udziału w kontraktowaniu i wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie raczej nie będą jej mieć. A nawet gdyby, to droga do uzyskania umowy z NFZ jest wyboista. Już przy starych zasadach kontraktowania aż znaczą część punktów konkursowych przydzielano za ciągłość współpracy z NFZ. W ocenie środowiska nowe kryteria jeszcze mocniej przechylają szalę w kierunku podmiotów już obecnych w systemie, w szczególności placówek publicznych.

Tymczasem nowoczesna infrastruktura czeka. Podobnie jak czekają rachunki za zakup sprzętu, raty kredytowe czy leasingowe i inne formy zadłużenia zaciągniętego na poczet inwestycji. Opieka medyczna nie jest projektem, który można odłożyć do szuflady i poczekać na dobry moment, by dopiąć finansowanie. Jeśli usługi komercyjne nie pokryją kosztów związanych z prowadzeniem i utrzymaniem działalności, trzeba ratować się restrukturyzacją, by nie upaść.

Restrukturyzacja nie dla każdego

Nie wszyscy mogą skorzystać z zapisanych w ustawie Prawo Restrukturyzacyjne rozwiązań. Postępowania układowe oraz sanacyjne w swym zamyśle mają ochronić przedsiębiorców przed upadłością. W tym jednym zdaniu zawierają się przesłanki przesądzające o tym, że jednostek publicznych owe ustalenia nie obejmują.

Czy to oznacza, że publicznych zakładów opieki zdrowotnej problemy finansowe nie dotyczą? Bynajmniej. Całkowite zadłużenia sektora medycznego w Polsce szacuje się na ponad 11 mld zł. Liczby takiego rzędu nie biorą się znikąd. Z całą pewnością tak ogromnego długu nie wygenerowały same podmioty prywatne, posiadające zdywersyfikowane źródła przychodów. Placówki publiczne, którym wysoko wyceniane świadczenia pomagały zbilansować straty generowane w innych specjalizacjach czy procedurach, również znajdą się w trudnej sytuacji finansowej, jeśli nie opracują nowego planu ustabilizowania często i tak już nadszarpniętego budżetu. A znajdą się w sytuacji, w której Ministerstwo Zdrowia refunduje procedury i środki medyczne do pewnego pułapu cenowego i jakościowego.

Brak środków na rozwój oferty, kadry i infrastruktury wpłynie na pogorszenie jakości świadczeń, które nie umknie uwadze pacjentów. Tutaj błędne koło się zamyka.

Konsekwencje mogą nas zaskoczyć

Co ma więc zrobić zadłużona jednostka publicznej służby zdrowia? Resort zdrowia konsekwentnie zmierza z ograniczenia prywatyzacji szpitali. Częściowa będzie możliwa przy założeniu, że Skarb Państwa zachowa pakiet kontrolny. W takiej sytuacji na ratunek nie przyjdą na pewno prywatni inwestorzy, którzy angażując kapitał oczekują zysków z inwestycji. Nie mieliby ani kontroli nad swoim biznesem, ani zysków z dywidend (przeznaczanych w całości na cele lecznicze). Samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej stratę netto musi pokryć we własnym zakresie, zmniejszając fundusz zakładowy. Jeśli mu się nie uda, pozostałą jej część pokryje podmiot tworzący. Jest nim zazwyczaj samorząd, który sam znajduje się w reżimie ustawy budżetowej. Zgodnie z nią jest zobowiązany utrzymywać wskaźniki zadłużenia na ustalonym poziomie, co mocno organiczna jego możliwości finansowe.

Gdy i samorząd nie udźwignie finansowania placówki medycznej, można ją będzie zlikwidować. Jednakże rzadko kiedy stanowi to rozwiązanie optymalne, biorąc pod uwagę czynnik społeczny i konieczność pozbawienia lokalnej społeczności części opieki medycznej. Zawsze warto przyjrzeć się możliwościom restrukturyzacji i kontynuacji działalności w nieco zmienionej formie – zbadać jakość zarządzania, zbadać rentowność oddziałów, potrzeby doinwestowania sprzętowego. Niewykluczone, że czeka nas wysyp restrukturyzacji publicznych placówek medycznych.

Wbrew pozorom więc te zmiany, które dziś mają miejsce na rynku medycznym, mogą sprzyjać rozwojowi działalności komercyjnej. Podczas gdy jednostki publiczne będą restrukturyzować się, część pacjentów w poszukiwaniu bezpieczniejszego i nowoczesnego leczenia przeniesie się do placówek prywatnych. Podmiotów stabilnych, o ugruntowanej i renomie pozycji na rynku, oferujących nowoczesne leczenie bez długich kolejek.

 

tatiana_piechota