Jak przeżyć za płacę minimalną?

Postanowiłem wziąć udział w akcji „Jak przeżyć za płacę minimalną?” mojej  redakcyjnej koleżanki Justyny Niedbał .  Tu się nie ma z czego cieszyć. Tu trzeba płakać.

Płaca minimalna w Polsce wynosi tylko 1237 zł netto. To jeden z najgorszych wyników w UE. Równocześnie minimum socjalne jest wyższe tylko o 100 zł z hakiem. Gdy nie masz rodziny, dzieci i zobowiązań to przeżycie za takie pieniądze jest nawet wykonalne bez większego problemu. Jest skromnie, bo skromne, ale na piwo starczy. Gorzej, gdy człowiek wchodzi w dorosłość i uświadamia sobie, że to co było akceptowalne w akademiku, w szarej rzeczywistości zamienia się w traumę dnia codziennego. Po opłatach za mały pokój na końcu świata, rachunek za najtańszy telefon i bilet miesięczny w portfelu pozostaje już naprawdę niewielka kwota.

A przecież trzeba się ubrać, pójść do fryzjera. I tak zaczynają się wielkie inwestycje – maszynka do włosów, wizyty w second handach i polowanie na okazję. Mężczyzna nie naje się obiadem za 5 zł. Nie przeżyje na sałacie. Nikt też nie lubi śmierdzieć.  Kobieta też musi być… kobietą. Polki biedne bidule imponują kreatywnością – strach pomyśleć jak byłyby olśniewające, gdyby miały pieniądze.

Szczerze współczuje ludziom, którzy nie mogą dostać lepiej płatnej pracy nawet pomimo często wysokich kwalifikacji. Wiem to, znam to z autopsji. Byłem świadkiem jak wielu moich znajomych, przyjaciół i często ludzi drogich w moim życiu nie może poradzić sobie z męczącą pracą, z której jedyną satysfakcją jest przeżycie kolejnego dnia.  Pocieszanie zapłakanego i załamanego człowieka też kosztuje. Najwięcej, gdy nie możesz lub nie umiesz pomóc. Proszę zapomnieć o wakacjach. Proszę zapomnieć o wycieczce jednodniowej w góry. Może się Pan/Pani pozachwycać roślinnością w pięknym parku z fontanną za 6 mln zł (współfinansowaną ze środków UE).

Najbardziej cyniczny był „dodatek stażowy” w ramach PO Kapitał Ludzki – wstyd przyznać, że na ochronę świerszcza wydajemy więcej niż na ukochane dzieci, które przekonać do pozostania w kraju mają słowa, że będzie lepiej. „Jeszcze jeden wpis w CV i zwiększą mi się dochody”. W Psiej Wólce, gdzie stopa bezrobocia wynosi 30%, a mama i tato łącznie mają mniej niż wynosi przeciętna krajowa.

To jest ta druga Polska „B” i jej nie widać w Internecie. Słychać jej szepty na ulicy i tupanie nóg na mroźnych przystankach. Do tych ludzi przychodzi cwaniak w garniturze i mówi – Wasz głos na mnie, to Wasz sukces. Będzie dobrze, będą niskie podatki, będzie prościej. – A o czyj interes tak naprawdę Ty walczysz? – Podatku mogę zapłacić i 90%, byle z tych 10% stać mnie było na utrzymanie rodziny – cała prawda o ekonomii polskiej wsi.

W social mediach nie używa się wulgaryzmów. Social media to nie życie. Kto na facebooku pisze, że jest biedny, nie ma pieniędzy na mieszkanie i siedzi tu tylko dlatego, bo nie wie co zrobić? Nikt. Mdli mnie na myśl o marketingu w Internecie. Tacy profesjonalni. Tacy zakłamani. Tacy „biedni nowocześni”. Na polskich ulicach rządzi przekleństwo wypowiadane na głos za każdym razem, gdy trzeba otworzyć portfel. Można też zapłacić zbliżeniowo – wtedy wg banków biedy nie widać.

I tak toczy się życie na suchej bułce i bez kawy z cacao kupionej za 15 zł w pięknej kawiarni.  Tu każdy mówi do siebie po imieniu. Tu największym żartem jest cena. Tutaj grosze mają znaczenie.  Kultura ogranicza się do filozoficznych westchnień i próby pocieszania samego siebie obserwując zachody i wschody słońca. Pozostają spacery w parkach, gdzie matki z dziećmi w drogich wózkach implikują pytanie – czy mnie będzie kiedyś stać na taki luksus jak potomek?  Tarantino nie bawi, Spacey nie zachwyca. Mistrzowie estrady dobijają biedaka, który kulturę kocha, ale kradnie ją w największej wypożyczalni świata.

A różnica między ludźmi to często tylko łut szczęścia. Dlaczego Ty masz, a ja nie? – Mamy takie same wykształcenie, takie same oceny, wiemy podobne rzeczy i mamy podobne zainteresowania. Dlaczego Ty masz szczęście, a ja muszę szukać swojego na emigracji? To jest właśnie wielka tragedia społeczna, której zza iPada poseł nie ujrzy.

Tutaj, proszę Państwa, nie ma miejsca na nowoczesne metody motywacji za pomocą tajemnej amerykańskiej metody – trzy kroki do uszczęśliwienia pracownika. Jedyna motywacja to podwyżka – koniec dyskusji.

I zgodnie z obietnicą rozpoczynam eksperyment jak przeżyć za płacę minimalną.

Dzień pierwszy – płacę za mieszkanie. Dzień drugi – idę po chwilówkę.

 

Jestem przeciwnikiem płacy minimalnej w tej formie, która obecnie stosowana jest w Polsce. Równocześnie stoję na stanowisku, że godna płaca jest tańsza niż biedne społeczeństwo.

/Piechowiak

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak