Komentarz dotytączy Azji z konferencji analityków rynków wschodzących

W tym miesiącu, w naszej półrocznej konferencji analityków w Buenos Aires w Argentynie uczestniczyło czterech nowych członków naszych zespołów z Azji. W ostatnim czasie, rozszerzyliśmy nasz zespół odpowiedzialny za analizy rynków azjatyckich, a we wrześniu ubiegłego roku, otworzyliśmy w Bangkoku (Tajlandia) siedemnasty oddział analityczny. Poprosiłem Allana Lama, jednego z pionierów, z którymi w 1987 r. tworzyłem zespół ds. rynków wschodzących, o jego komentarz dotyczący zmian obserwowanych w Azji.

Allan Lam:

Nowi analitycy rynków azjatyckich przypominają mi mnie samego, gdy dołączałem do pierwszego oddziału Franklin Templeton odpowiedzialnego za analizy rynków wschodzących w Hongkongu. Przez ostatnie dwie dekady, Azja przeszła kolosalną ewolucję. W 1988 r., udział rynku azjatyckiego (z wyłączeniem Japonii) w łącznej kapitalizacji rynku ogólnoświatowego wynosił zaledwie 2,7%, a w grudniu 2009 r. sięgał aż 21,7%.[1]

Najbardziej ewidentne zmiany w Azji są wynikiem potężnych inwestycji azjatyckich rządów w infrastrukturę, m.in. w lotniska, płatne autostrady, linie telefoniczne czy sieci energetyczne. Wyższe standardy życia obywateli, w połączeniu z deregulacją, prywatyzacją oraz tworzeniem i rozbudową krajowych giełd papierów wartościowych, znacznie przyspieszyły rozwój rynków kapitałowych oraz wzrost wielu azjatyckich gospodarek.

W listopadzie ubiegłego roku, spotykałem się w Stanach Zjednoczonych z potencjalnymi klientami i byłem pozytywnie zaskoczony ich dużym zainteresowaniem inwestycjami w Azji. Wielu klientów w USA ma dość ograniczoną wiedzę o gospodarkach i spółkach azjatyckich i pragnie dowiedzieć się więcej o tym regionie.

Inwestorzy często koncentrują się na Chinach i Indiach – dwóch wschodzących azjatyckich potęgach gospodarczych. Mamy uzasadnione przekonanie, że obydwa kraje, które są obecnie w gronie pięciu największych światowych gospodarek, w 2020 r. będą już w pierwszej trójce na świecie. Koszty ziemi i siły roboczej w Chinach nadal są niskie. Co więcej, konkurencyjność tego kraju zdaje się wynikać także z etyki pracy, względnie elastycznego prawa pracy i doskonałej logistyki. To kluczowe czynniki, dzięki którym Chiny są dziś często nazywane „fabryką świata”. Niemniej jednak, sytuacja stopniowo zmienia się wraz z rosnącą konsumpcją krajową w Państwie Środka. Siłą napędową Indii jest z kolei młoda, rosnąca i coraz lepiej wykształcona populacja, biegle posługująca się językiem angielskim. Dzięki niej, kraj stał się liderem w branży doradztwa informatycznego oraz w innych sektorach opartych na usługach.

Azja to jednak znacznie więcej, niż tylko Chiny i Indie. Podobają nam się także Tajlandia, Indonezja, Pakistan i Wietnam; wszystkie te gospodarki mają względnie niskie wskaźniki PKB na obywatela, które jednak w zawrotnym tempie odbijają się od niskich poziomów wyjściowych. Wietnam niestety pozostaje nieco w tyle, jeżeli chodzi o rozwój rynku akcji – giełda nie ma jeszcze w pełni skomputeryzowanego systemu transakcyjnego i opiera się na porannych sesjach aukcyjnych. Dlatego kluczowym problemem dla inwestorów pragnących zyskać bezpośredni dostęp do wietnamskiego rynku poprzez publicznie notowane spółki jest płynność tych papierów. Inwestujemy w Wietnamie od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, a w 2008 r. otworzyliśmy w tym kraju lokalny oddział analityczny.

W ciągu minionych trzynastu lat, Tajlandia przeszła kilka najpoważniejszych kryzysów w swej historii. Zaczęło się od azjatyckiego kryzysu gospodarczego w 1997 r., po którym nastąpiło potężne załamanie na rynku turystycznym po uderzeniu fali tsunami, znaczące zmiany u władzy, okresy niestabilnej sytuacji politycznej i kilka dni, podczas których rząd zdecydował się na poważne restrykcje w ramach kontroli kapitału. W takich okolicznościach, wielu inwestorów wątpiło w skuteczność naszych inwestycji w tym kraju, które konsekwentnie rosły na przestrzeni ostatnich pięciu czy sześciu lat. Stosując naszą filozofię inwestycyjną opartą na szczegółowych badaniach, cały czas jednak znajdowaliśmy atrakcyjne okazje, tzn. dobrze zarządzane przedsiębiorstwa o solidnych modelach biznesowych, które miały szanse na przetrwanie okresów dekoniunktury i wyjście z nich z jeszcze mocniejszą pozycją. Te spółki wykazały się odpornością i dziś przynoszą nam zyski.

Kilka słów o Ameryce Łacińskiej:

Ponieważ nasza konferencja odbywa się w Buenos Aires, nie mogę się powstrzymać przed nawiązaniem do Ameryki Łacińskiej w kontekście rozwoju gospodarek azjatyckich. Wymiana handlowa pomiędzy Azją a bogatą w zasoby naturalne Ameryką Łacińską cały czas rośnie, stymulując popyt na surowce krajów latynoamerykańskich. Uważam, że Ameryka Łacińska, podobnie jak inne rynki wschodzące, powinna nadal notować potężny wzrost gospodarczy. Czuję się blisko związany z Argentyną i tym regionem, ponieważ byłem kiedyś jego pilnym obserwatorem. Przed otwarciem naszego biura w Buenos Aires w 1995 r., podróżowałem do Argentyny co najmniej raz w roku, odwiedzając spółki, które teraz tak dokładnie rozpracowują moi koledzy rezydujący w Ameryce Łacińskiej. Sądzę, że coraz lepsze regulacje, poprawa w obszarze ładu korporacyjnego oraz rosnąca inicjatywa zarówno rządów, jak i przedsiębiorców, to czynniki, które przełożą się na jeszcze lepszą sytuację tego regionu. Pomimo pozornej konkurencji pomiędzy Azją, Ameryką Łacińską, Europą Wschodnią i Afryką, te regiony rynków wschodzących często wręcz się uzupełniają.


[1] Źródło: S&P Emerging Stock Markets Factbook 2010 (kompendium wiedzy o wschodzących rynkach akcji).

Informacja  natury prawnej

Informacje zawarte w tym artykule nie stanowią kompletnej analizy wszystkich istotnych faktów dotyczących jakiegokolwiek kraju, regionu czy rynku. Wszelkie przedstawione w artykule komentarze, opinie i analizy reprezentują wyłącznie zdanie dr Mobiusa i mają charakter wyłącznie informacyjny. Biorąc pod uwagę zmienność warunków rynkowych i ekonomicznych, wszelkie komentarze, opinie i analizy dr Mobiusa są w pełni aktualne wyłącznie w dniu ich publikacji i mogą ulec zmianie bez odrębnego powiadomienia. Wyrażone opinie mają na celu zobrazowanie sposobu, w jaki dr Mobius analizuje rynki papierów wartościowych, a komentarze w żadnym wypadku nie stanowią indywidualnych porad lub rekomendacji inwestycyjnych ani zachęty do nabycia, sprzedania lub utrzymywania jakichkolwiek papierów czy stosowania jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej. Czytelnik może podejmować decyzje w oparciu o zawarte w artykule informacje wyłącznie na własne ryzyko. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych, zalecamy skonsultowanie się z profesjonalnym doradcą.

Dane pochodzące z zewnętrznych źródeł mogły zostać wykorzystane na potrzeby opracowania niniejszego komentarza. Takie dane nie zostały odrębnie zweryfikowane, potwierdzone ani poddane jakiejkolwiek kontroli przez dr Mobiusa ani Franklin Templeton Investments i nie gwarantujemy, że są one w pełni precyzyjne.

Franklin Templeton Investments i dr Mobius nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek straty wynikające z wykorzystania zawartych w artykule informacji, opinii lub szacunkowych danych.

Źródło: URL http://mobius.blog.franklintempleton.com/,  2011

Opinie wyrażone przez autora są na dzień publikacji:  2011

© Copyright 2010 Franklin Templeton Investments. Wszelkie prawa zastrzeżone

Mark Mobius
Mark Mobius