Krok do przodu i krok do tyłu

Zaplanowane na wtorek ratyfikowanie umowy stowarzyszeniowej Unii Europejskiej z Ukrainą obrazuje pogmatwanie relacji obu stron.

Krok do przodu i krok do tyłu 2

Parlament Europejski w Strasburgu oraz Rada Najwyższa w Kijowie połączą się telemostem i będą wzajemnie widziały głosowania, przeprowadzane jednocześnie w atmosferze uniesienia.

Co bardzo istotne, umowa podpisana w dwóch częściach — najpierw była polityczna, a dopiero później doszła gospodarcza — zostanie ratyfikowana w całości i bez żadnych zmian. Tuż przed podniosłą ratyfikacją uzgodniono jednak, że wdrożenie trudnej części handlowej zostanie… odłożone co najmniej do 31 grudnia 2015 r. Co ważne — uzgodniono trójstronnie, oprócz UE i Ukrainy zatwierdziła to Rosja!

Pogłębiona strefa wolnego handlu (DCFTA) będzie zatem musiała poczekać. Co charakterystyczne, z przedłużenia prowizorki… wszyscy się cieszą, albowiem przeciąganie Ukrainy ze strefy wpływów Rosji na orbitę szeroko rozumianego Zachodu staje się zadaniem karkołomnym. O ile część polityczną można zadekretować i skonsumować, o tyle realiów gospodarczych nie da się przeskoczyć. Po wejściu w życie umowy stowarzyszeniowej Rosja wprowadziłaby od 1 listopada cła importowe na wyroby ukraińskie. Razem z już wykonanym uderzeniem bronią gazową, w praktyce przyniosłoby to upadek ukraińskiej gospodarki.

Łaskawie odkładając na razie blokadę importu, Rosja nie ustępuje z żądań wprowadzenia do umowy stowarzyszeniowej zmian, które ugruntowałyby dwoistość przynależności Ukrainy. Buforowe państwo znalazłoby się niby w sferze Zachodu, ale i Kremla, pod płaszczykiem Wspólnoty Niepodległych Państw. Sygnatariusze umowy nie ustąpią, zatem jałowe rozmowy trójstronne do 31 grudnia 2015 r. nic nie dadzą i albo prowizorka zostanie przedłużona, albo Ukraina rzuci się na głęboką wodę.

Odsunięcie o półtora roku wdrażania umowy handlowej jest na rękę nie tylko Rosji. Brukselskiej centrali UE nie wypada tego okazywać, ale państwom członkowskim — jak najbardziej. Nadrzędnym celem kanclerz Angeli Merkel jest obłaskawianie Władimira Putina, a postawienie przez Rosję bariery celnej wobec towarów ukraińskich byłoby zaostrzeniem sytuacji. Ulga Kijowa wynika zaś z okoliczności, że w okresie prowizorki Ukraina nadal będzie korzystała z jednostronnego zniesienia barier celnych przez UE. Gospodarka uzyska dodatkowe półtora roku na przystosowanie się do warunków silniejszej konkurencji, co daje jej szansę na stopniowe odwracanie kierunku wymiany handlowej, zorientowanej niemal wyłącznie na Rosję. To zadanie gigantyczne, wobec którego np. polskie problemy ze zmianą rynków eksportowych dla płodów rolnych to pikuś.

Niestety dla UE, czyli i Polski, rozwój sytuacji potwierdza skuteczność agresywnej polityki Władimira Putina. Wobec militarnej niemocy Ukrainy ugruntowuje się secesja Donbasu, który nie zostanie przez Federację Rosyjską formalnie wchłonięty, ale będzie trwał jako doklejony twór z fikcyjną państwowością. Celem szantażu celnego, przed którym sygnatariusze ratyfikowanego obecnie układu stowarzyszeniowego musieli się ugiąć, jest zaś jak najdłuższe utrzymywanie prowizorki w całej Ukrainie.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski