Kwota wolna od podatku powinna wynosić minimum 10 tys. zł

Ostatnio ministerstwo finansów stwierdziło, że podatki w Polsce wcale nie są wysokie w porównaniu do innych państw. Pod uwagę brano tylko podatek dochodowy. Jednak, gdy uwzględnimy wszystkie daniny publiczne to okazuje się, że realne obciążenia wynoszą ok. 70%. W krajach UE jest podobnie. Jednak tylko u nas wysokie podatki muszą płacić wszyscy, bo kwota wolna od niego należy do najniższych w Europie.

Z badań OECD wynika, że realne obciążenie podatkiem dochodowym w 2012 roku w Polsce wynosiło mniej niż 7%. W teorii to prawda. W Polsce mamy dwa progi podatkowe – 18% i 32%. Wyższą stawką opodatkowane są dochody ponad 85 528 zł. Tylko 4% podatników zarabia więcej tzn. wpada w drugi próg. Dlaczego wg OECD płacimy tak mało? Bo od podatku dochodowego odlicza się m.in. składkę zdrowotną. Do tego dochodzi kwestia ulg m.in. na dziecko. Jednak co z tego, że podatek od dochodów jest taki niski, skoro łącznie klin podatkowy wynosi 41% wynagrodzenia?

Biedak płaci więcej niż zarabia

Nawet osoby z płacą minimalną muszą oddać państwu ok. 800 zł w postaci podatków, składek, itp. W efekcie na rękę otrzymują nieco ponad 1200 zł. Ostatnio moja koleżanka redakcyjna przeprowadziła eksperyment, czy przeżycie za taką kwotę w dużym mieście jest możliwe. Okazało się, że nie jest to takie oczywiste. Gdy jednak prześledzimy dokładnie jej wydatki, to zobaczymy, że podatek w nich zawarty wyniósł ok. 300 zł (z tego ok. 100 zł to sam VAT).  Słowem na 2 tys. zł całkowitego kosztu jej wynagrodzenia lutym tak naprawdę 1100 zł trafiło z powrotem do państwa.

Jaki jest sens w tym, by biedni ludzie płacili wysokie podatki? Z tego powodu brakuje im środków na oszczędności, które później mogliby zainwestować np. na poprawę swojej sytuacji. Państwo nie musiałoby im wtedy tak pomagać. Zwykle jest to pomoc kosztowna i nieefektywna.

Niemcy nie zdzierają z biedaków

Dlatego aż dziw bierze, że kwota wolna od podatku w Polsce od 6 lat utrzymuje się na niezmienionym poziomie i wynosi 3091 zł. To kpina. W Niemczech kwota wolna od podatku jest tak wysoka, że Polak zarabiający przeciętną krajową praktycznie w ogóle nie musiałby płacić podatku dochodowego. Wynosi ona 8130 euro, czyli ponad 33 tys. zł. Oczywiście w Niemczech zarabia się dużo lepiej. Jednak nawet uwzględniając proporcje wynagrodzeń do kwoty wolnej od podatku to nasza jest przynajmniej 2,5 razy za niska.

Nasi sąsiedzi wychodzą z założenia, że skoro niektórzy bogacze są zbyt majętni by płacić mało, to równocześnie niektórzy obywatele są za biedni by płacić w ogóle. Nie ma większego sensu odbierać mało zarabiającym ponad połowy wynagrodzenia tylko po to, by następnie oddać im te pieniądze w postaci pomocy socjalnej. To nie tylko jest nielogiczne i kosztowne, ale przede wszystkim zniechęca do legalnej pracy.

Kwota wolna od podatku powinna wynieść minimum 10 tys. zł

Stąd apel, by w końcu odmrozić kwotę wolną od podatku do rozsądnej wysokości. W mojej opinii powinna ona wynosić przynajmniej 10 tys. zł. Oczywiście wymagałoby to również zmian w sposobie naliczania składki na ubezpieczenie zdrowotne. W zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, by było ono zryczałtowane. W końcu jest to ubezpieczenie za usługę, która w teorii i praktyce powinna być taka sama dla wszystkich obywateli więc trudno zrozumieć dlaczego jedni płacą więcej, a inni mniej.

Inne powinny być też stawki na ubezpieczenie społeczne dla osób z najniższym wynagrodzeniem. Skoro z ich pensji i tak tylko uda się wypracować minimalną emeryturę, która wymagać będzie dotowania przez państwo, to słusznym rozwiązaniem wydaje się przyjęcie progu dochodów, od którego są naliczane składki, np. na emeryturę obowiązkowo odkładać muszą tylko osoby zarabiające więcej niż 2  tys. zł brutto. Stawki też mogłyby być różnicowane. Wszystko po to, by zachęcać ludzi do oszczędzania, a nie zmuszać. Tu pojawia się argument, że wówczas pracownicy i pracodawcy oszukiwaliby państwo – dochody deklarowane różniłyby się od faktycznych zarobków tzw. „płaca pod stołem”.

Jednak jest to powszechne zjawisko nawet teraz. Państwo walczy z nim na siłę uszczelniając system podatkowy, który staje się coraz bardziej kosztowny. Jego krańcowa użyteczność maleje przy coraz większych nakładach.  Dlatego państwo powinno szukać optymalnych rozwiązań, które będą przyjazne przede wszystkim obywatelom, a nie finansom publicznym.

/Piechowiak

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak