Lux-torpeda jak żółw, czyli Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju

Jeśli po lekturze SOR (swoją drogą pierwsze skojarzenie ze Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym potęguje się na kolejnych stronach) spodziewamy się odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób rząd Prawa i Sprawiedliwości chce zrealizować ogólnikowe zapowiedzi z Planu Morawieckiego, to spotka nas srogi zawód. W zakłopotanie wprowadza już motto, którym są słowa Józefa Piłsudskiego: „Polska albo będzie wielka, albo nie będzie jej wcale.” Przywołanie słów Marszałka, wypowiedzianych przecież w zupełnie innej rzeczywistości historycznej, pokazuje, że myślenie PiS o Europie i świecie, o rozwoju i przyszłości naszej ojczyzny to myślenie anachroniczne, uznające, że Niemcy są wciąż naszym wrogiem, a szansą dla Polski jest, jak kiedyś silne Międzymorze, tak dzisiaj Grupa Wyszehradzka. To błędna analiza i fatalne dla nas pozycjonowanie Polski na peryferiach Europy, poza jej głównym, decyzyjnym nurtem.

Niestety, błędnych diagnoz, a co za tym idzie nietrafionych rozwiązań jest więcej.

Strategia zakłada „zwiększenie efektywności inwestowania”. Ale przecież na pierwszych stronach czytamy, że mieliśmy „najniższą w regionie stopę inwestycji”, a rozwijaliśmy się zdecydowanie szybciej niż cała UE. Czy to nie znaczy, że efektywność inwestycji była wysoka?

Kolejną „odkrywczą” jest teza mówiąca, że „wzrost gospodarczy w ostatnich latach spowolnił – jego średnie tempo obniżyło się”. W tym miejscu autorzy porównują dynamikę PKB z lat dobrej koniunktury gospodarczej z tą z czasów światowego kryzysu finansowego i wyciągają wniosek, że spowolnienie w Polsce nastąpiło, ponieważ „wyczerpały się proste rezerwy wzrostu”. To nawet nie błędna metodologia, tylko nieuczciwy chwyt propagandowy, nielicujący jednak z poziomem oczekiwanym od rządowego dokumentu. Idąc tropem autorów należałoby zadać pytanie: o ile bardziej „wyczerpanie się prostych rezerw wzrostu” musiało dotknąć Europę, skoro w czasie spowolnienia (2009-2014) rozwijaliśmy się dwadzieścia razy szybciej niż cała UE?

Lekiem na całe zło ma być więcej państwa i więcej innowacji!

Z całą pewnością największą innowacją Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju jest innowacyjne podejście do socjalistycznej gospodarki planowanej centralnie. Rzeczywiście po liftingu tejże i doprawieniu narodowym patriotyzmem SOR czyta się dużo lepiej niż Plan Sześcioletni 1950-1955, choć podobieństw jest całkiem sporo.

W SOR czytamy więc, że musi nastąpić „Koncentracja różnych działań podejmowanych przez rząd, samorząd, podmioty gospodarcze i partnerów społecznych wokół wyznaczonych celów strategicznych.” To z całą pewnością jest  „innowacyjne” podejście do złotego trójkąta, promowanego przez Premiera J. Buzka od lat. Złoty trójkąt złożony z samorządu, biznesu i uczelni wyższych/partnerów społecznych PiS zamienia na czworokąt, wprowadzając omnipotentny rząd.

To centralistyczne i etatystyczne podejście do gospodarki przewija się przez całą strategię i jest jej fundamentalną ideą. A przecież myśleliśmy, że „to już było i nie wróci więcej”.

Wraca, wydaje się nawet, że z niespotykaną dotąd siłą, bo jak grzyby po deszczu mają wyrosnąć niezliczone nowe instytucje: Polska Platforma Przemysłu 4.0, Narodowy Instytut Technologiczny, Państwowa Inspekcja Bezpieczeństwa Żywności, Polski Narodowy Holding Spożywczy, Centrum Rozwoju Biotechnologii, Polska Grupa Kapitałowa, Narodowa Rada Naukowa Bezpieczeństwa Żywności, Polska Akademia Spożywcza, a nawet Dom Polskich terytorialnych Marek Turystycznych. To nie wszystko, najważniejszy będzie Polski Fundusz Rozwoju, monstrum powstałe na bazie spółki Polskie Inwestycje Rozwojowe, powołanej przez Platformę Obywatelską, a przez PiS odsądzoną od czci i wiary. Monstrum, bo PFR ma w gruncie rzeczy przejąć zarządzanie strategiczne nad PAIZ, KUKE, BGK, ARP, PARP czyli być agencją ds. inwestycji zagranicznych, zakładem ubezpieczeniowym, bankiem, agencją wspierającą spółki skarbu państwa, agencją ds. MSP, w końcu funduszem dysponującym środkami stanowiącymi 1/3 budżetu Polski. A to wszystko na głowie jednego prezesa, w dodatku bez żadnej odpowiedzialności konstytucyjnej.

W ramach tych i innych instytucji jest mowa o dziesiątkach przedsięwzięć opisanych jako nowatorskie i odkrywcze, podczas gdy są działaniami podejmowanymi od lat, w dodatku odnotowującymi sukcesy.

Obawy budzi też „selektywne podejście” do rozwoju przemysłowego i wspieranie wybranych polskich specjalności. Jeśli rząd zastosuje pisowską zasadę wspierania swoich, to były poseł Hoffman założy nie tylko agencję PR, ale także firmę, której zadaniem w ramach projektu Batory będzie „stymulowanie projektowania i budowy polskich promów pasażerskich”.

A teraz kilka przykładów, mówiąc eufemistycznie, niespójności pomiędzy słowami a czynami rządu PiS, które to niespójności uniemożliwią Polsce osiągnięcie Odpowiedzialnego Rozwoju:

– Według Strategii „Uaktywnienie kapitałów polskich przedsiębiorstw” to klucz do Polski miodem i mlekiem płynącej, a centralne wsparcie dla przedsiębiorczości to gwarancja sukcesu i osiągnięcia celów Strategii. I tu pojawia się problem, bo jak wytłumaczyć przedsiębiorcom, że zapowiedziana przez Z. Ziobrę kara 25. lat więzienia  za wyłudzenie VAT jest takim wsparciem? I nie upominam się o oszustów(!), ale jeśli Zbigniew Ziobro pomyli się, jak ze słynnym już lekarzem? Kto upomni się o niesłusznie skazanego przedsiębiorcę (a może tylko wykorzystanego w karuzeli vatowskiej) w państwie, gdzie Prokuratorem Generalnym jest Minister Sprawiedliwości, który nie uznaje wyroków Trybunału Konstytucyjnego i lekceważy głos Prezesa Sądu Najwyższego?

– W SOR czytamy, że „Istnieje zagrożenie trwałego osłabienia tempa rozwoju gospodarczego w nadchodzących latach w efekcie negatywnych trendów demograficznych (zmniejszanie się populacji w wieku produkcyjnym).” Dlaczego zatem PiS chce ten problem pogłębić, obniżając wiek emerytalny i skracając naszą aktywność zawodową? To nie zachwieje Odpowiedzialnym Rozwojem?

– Autorzy dokumentu zdają sobie sprawę, że „Zrównoważone finanse publiczne sprzyjają długofalowym trendom rozwojowym i są kluczowe dla stabilności makroekonomicznej.” To logiczne i prawdziwe zdanie dało rządowi impuls do zwiększenia deficytu sektora finansów publicznych na 2017 rok do 2,9% mimo, że Wieloletni Plan Finansowy Państwa przygotowany przez rząd Platformy Obywatelskiej zakładał 1,8% i było to założenie całkowicie realistyczne?

Gdyby rządowi PiS rzeczywiście zależało na odpowiedzialnym rozwoju, skupiłby się na kontynuacji działań poprzedników, nie tylko w zakresie uszczelniania systemu podatkowego (warto pamiętać, że ten proces rozpoczęła PO) a więc zwiększania dochodów budżetowych, ale także utrzymywania w ryzach wydatków. Konsekwencją tego byłoby dojście do średniookresowego celu budżetowego, tzn. deficytu strukturalnego na poziomie 1% PKB, co na pewno przełożyłoby się na wzrost inwestycji, bez ponadstandardowego zaangażowania „narodowych sił wsparcia”. Niestety, PiS-owi zależy jedynie na kolejnych tromtadrackich planach i strategiach.

Być może dlatego firma konsultingowa opracowująca SOR przyjęła tak skromne wskaźniki rozwoju, będące efektem realizacji Strategii? SOR zakłada osiągnięcie 95 % średniej UE PKB per capita wg parytetu siły nabywczej w roku 2030. W tym samym roku chce też osiągnąć odsetek osób zagrożonych ubóstwem na poziomie 18%. Można sprawdzić, jak doganialiśmy Zachodnią Europę przez ostatnie 8 lat i jak likwidowaliśmy obszary ubóstwa, żeby zobaczyć, że da się robić to szybciej, skuteczniej i bez takiego zadęcia! Pokazałam to w infografice na TT i Fb.

Już słyszę pomruki, a nawet krzyki o tym, że goni się przecież coraz trudniej, i że wskaźniki mało ambitne właśnie dlatego, że „wyczerpały się proste rezerwy wzrostu”. Ale czy nie z tym właśnie miała poradzić sobie Strategia?

Po co nam drony, promy, a nawet Lux-torpeda, o których czytamy na ponad 200 stronach, jeśli nie przełożą się na poziom życia przeciętnego Kowalskiego? Jeśli rozwijaliśmy się szybciej bez Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, jeśli szybciej zmniejszaliśmy obszary ubóstwa, to po co nam ta Strategia?

Izabela Leszczyna
Izabela Leszczyna