Mazury to państwo, a środki „Ułee” wydajmy na hulajnogi

Mazury to państwo. Z funduszy „Ułee” należy kupować zabawki i hulajnogi. Gdyby nie Unia Europejska to wszyscy by pomarli. Ponadto za euro można kupować wodę i w zasadzie woda jest najważniejsza. Naturalnie należy jeszcze karmić biednych. Szczególnie tych głodnych, żeby nie pomarli… z głodu.

Mazury to państwo, a środki "Ułee" wydajmy na hulajnogi

 

Unią Europejską powinny zarządzać dzieci. Po pierwsze byłyby tańsze, a po drugie wcale gorzej nie wydałyby pieniędzy unijnych.  Znajomi redaktorzy odwiedzili jedno z warszawskich przedszkoli. Zadawali maluchom pytania odnośnie do Unii Europejskiej. I tak okazało się, że ze środków „Ułee” powinno się kupować zabawki, Mazury to państwo, a Unia chroni nas przed śmiercią.

Dzieci mówią prawdę. Dzieci nie potrafią kłamać, bo nawet jeśli próbują to robią to tak nieporadnie, że ciężko jest im uwierzyć. W zasadzie można zaryzykować stwierdzenie, że dzieci mówią to co myślą. A będzie się w piekle palić ten, który sądzi, że dzieci myślą mało. Wręcz odwrotnie – ciągle coś analizują. Zaskakujące jest to, jak prawdziwe są ich stwierdzenia odnośnie do Unii Europejskiej.

To nie jest indoktrynacja „Ułee”

Nikt nikomu nie mówił co ma powiedzieć. Nie było też żadnych specjalnych wycinek. A jednak dzieciaki były bezbłędne. Okazało się, że Mazury to państwo, bo przecież to piękny region tak różny od innych, że przecież nie może być częścią Polski.

Środki z „Ułee” trzeba wydawać na zabawki

To akurat precyzyjne. Bo przecież pieniądze „Ułee” wydajemy na zabawki tylko trochę innego kalibru. Ciekawe ile pieniędzy z dotacji wydano na zakup np. samochodów luksusowych. Bo to, że służbowe mercedesy jeżdżą po ulicach Brukseli jest więcej niż pewne. Wszak wiadomo, że wielkie i szybkie auta to zabawki dla dużych chłopców.

Pieniądze powinno wydawać się na hulajnogi. Hulajnogi to przecież całkiem niegłupi pomysł. Na pewno nie mniej  niż most za 100 mln zł nad strumykiem o szerokości 1 m. Ponadto bez „Ułee” ludzie by poumierali. To uproszczenie jednego z fundamentów Unii, czyli utrzymania pokoju w Europie. Na razie się udaje, ale wątpię by była to zasługa „Ułee”.

Naturalnie gdyby nie „Ułee” to biedni ginęliby z głodu. No nie wiem. Podobno w Polsce głodu nie ma, ale to nie jest zasługa „Ułee” tylko obfitości nasypów kolejowych, które są idealnym podłożem dla rosnącego tam szczawiu. Nakłady na walkę z ubóstwem to też filar UE, np. chęć zagwarantowania każdemu młodemu pracy do 4 miesięcy po zakończeniu nauki. W efekcie będziemy mieli miliony ludzi zatrudnionych na fikcyjnych stanowiskach pracy, które nie produkują niczego innego prócz papieru, CO2 i metanu. Młodzi głodni nie będą. Najwyżej nie pojadą na wakacje do innego państwa, czyli Mazur.

Czy to absurd? Być może, ale nie większy niż marchewka będąca owocem lub konieczność utrzymywania odpowiedniej krzywizny banana. Unia Europejska wydaje się wręcz stworzona dla dzieci.

 

 

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak