MOJE C.V.

Zastanawiałem się, czy odpowiadać na zaczepki, ale tak, jak na samym początku pisania bloga, raz wyjaśniłem sprawę swojej ortografii, tak teraz, raz jeden, kilka słów o moim życiorysie zawodowym:

Nigdy nie był on żadną tajemnicą – jest w Internecie. Co więcej, uważam, że mam się czym chwalić. Nie mogę się tylko oprzeć, żeby napisać, że w kancelarii Smoktunowicz&Falandysz pracowałem do roku 2002, kiedy Mecenas Smoktunowicz postanowił zostać Senatorem RP. Niezależnym członkiem rad nadzorczych jestem zaś nie tylko w Polsacie Cyfrowym, ale jeszcze w paru innych spółkach.

Wiedzę mogę wykorzystywać jako poborca podatkowy albo jako doradca podatkowy :) Wybrałem to drugie bo jestem za niskimi podatkami :)  A jakby któryś rząd zechciał mnie posłuchać i uprościć system podatkowy, to z głodu nie umrę, bo znam się jeszcze na kliku innych rzeczach.

Nigdzie nie zamierzam kandydować, nie muszę więc się „tłumaczyć” ani ze swoich klientów, ani z tego ile płacę alimentów lub w inny sposób schlebiać potencjalnym wyborcom żeby zechcieli na mnie zagłosować. Jak na razie niektórzy głosują „kliknięciami”, wchodząc kilka razy dziennie na mojego bloga i to pod różnymi nikami. Ciekawe czy z czystego masochizmu, skoro tak mnie nie lubią, czy raczej z obowiązku służbowego :)

Co do uwag pod adresem Centrum Adama Smitha, to jest to raczej „pospolite ruszenie ” [o czym świadczą choćby powtarzające się pytania o nie działającą stronę internetową :) ] a nie „armia zaciężna „, choć był już taki czas, gdy niektórzy posłowie SLD na sali Sejmowej pytali się, czy nie finansuje nas CIA. Każdy z nas, mając własne źródło dochodu, ma na „konia” i „giermka” aby ruszyć na wojnę w sprawie, którą uważa za słuszną. Ciągle, niestety, przegrywamy z regularnym, dobrze opłacanym, wojskiem, ale nie mamy zamiaru rezygnować…

Zgodnie z ideą wolności można sobie pisać na moim blogu co się chce…

Robert Gwiazdowski
Robert Gwiazdowski