Niby daleko, ale zarazem blisko

Na wschodnich rubieżach Ukrainy toczy się najprawdziwsza wojna

Niby daleko, ale zarazem blisko 3

FOT. Bloomberg

Świąteczny weekend wojskowy przypomniał Polakom starorzymską zasadę „Si vis pacem, para bellum” („Jeśli chcesz pokoju, gotuj się do wojny”). Z naszego punktu widzenia zagrożenie na szczęście pozostaje abstrakcją, chociaż na wschodnich rubieżach Ukrainy toczy się najprawdziwsza wojna, fikcyjnie zwana operacją przeciwko separatystom. Kończąca XX wiek krwawa dekada na Bałkanach, dramatyczne epizody przy rozpadzie Związku Radzieckiego, np. w bliskim Wilnie, czy już w XXI wieku wojna w Gruzji — traktowane były przez polskie społeczeństwo jako telewizyjne newsy. Obecnie pierwszy raz czujemy trochę inaczej…

Konfrontacja gospodarcza silnie uderza w polskich producentów rolnych, ale to pikuś w zestawieniu ze skutkami starć zbrojnych. Odczuł to już polski biznes, który miał pecha zainwestować na Ukrainie w uprzemysłowionym rejonie, wyniszczanym obecnie przez wojnę. Niestety, perspektywa osiągnięcia przez Kijów i Moskwę porozumienia zasnuta jest dymami pożarów.

Rozmowy z udziałem pośredników z Niemiec i Francji (Polska została z nich wyeliminowana) mogą doprowadzić jedynie do taktycznych porozumień humanitarnych. Bo strategicznie Władimir Putin, popierany przez ogromny odsetek społeczeństwa, z utrzymania Donbasu w ręku nie zrezygnuje nigdy.

Powodem ustąpienia nie będą żadne sankcje gospodarcze, lecz wyłącznie porażka militarna. Która od początku XXI wieku, gdy car twardą ręką rządzi Rosją, nie przydarzyła mu się jeszcze nigdy…

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski