Nie wiedziałem, że Thatcher wygrała z komunizmem w Polsce

Zmarła Margaret Thatcher, czyli była premier Wielkiej Brytanii, która zasłynęła m.in. wygraną wojną o malutkie wyspy na Atlantyku zwane Malwinami bądź Falklandami. Wygrała także wojnę z górnikami, związkowcami, itd. Część na szybko wykreowanych biografów wręcz twierdzi, że Pani Margaret Thatcher wspólnie z Panem Reaganem wygrała wojnę z komunizmem. Mam mieszane uczucia.

To nie jest wpis o Pani Thatcher tylko o tych, którzy właśnie sobie o niej przypomnieli i powtarzają głupoty. Jako kraj mamy dziwny talent do tworzenia bohaterów z ludzi, którzy najchętniej zrzuciliby na nas broń jądrową. Wcześniej zmuszano nas do stawiania pomników Stalinowi. Teraz ulice noszą imiona amerykańskich prezydentów. Nie znamy umiaru, czy po prostu nie potrafimy docenić własnej wartości?

Powiem tak. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że Reagan lub Thatcher wygrali wojnę z komunizmem. Moja teza jest taka, że komunizm bohatersko przegrał walkę, którą toczył sam ze sobą. Ten system nie miał szans przetrwać, co wielu mądrych ekonomistów m.in. ze szkoły austriackiej, udowodnili kilkadziesiąt lat przed objęcia przez Thatcher stanowiska premiera. Ona po prostu miała szczęście rządzić w czasie, gdy burdel za żelazną kurtyną przekroczył granice absurdu i zgodnie ze wszystkimi „prawami natury” zwyczajnie popełnił samobójstwo.

Reagan nałożył na nasz kraj embargo.  Pani Thatcher mu w tym wtórowała. Dzięki temu udało im się pogrążyć nas gospodarczo i przyśpieszyć rozpad systemu. Ok, taka jest ich zasługa, ale czy jest ona chwalebna?

Walczyli z socjalizmem, ale na swoim podwórku. To jaki system był nad Wisłą, prawdopodobnie średnio ich interesowało. Pani Thatcher jako rodowita Brytyjka z pewnością stosowała się do znanej angielskiej maksymy: nie ma wiecznych sojuszy, są tylko wieczne interesy.

Nie nazwałbym ich bohaterami komunizmu

Przypomnijmy, że to właśnie Amerykanie i Brytyjczycy oddali nas Stalinowi. Oczywiście jest to duże uproszczenie, a na sam proces oddawania złożyło się wiele czynników. Najprościej napisać, że nie mieli wyjścia, ale pośrednio czczeni przez media bohaterowie przyczynili się do tego, że byliśmy skazani na socjalizm. Oczywiście każdy naród odpowiada za siebie i tak na prawdę powinniśmy winić tylko nas samych. Bez wątpienia byli to ludzie wielcy i szkoda, że nie mamy lub mieliśmy w kraju tak bardzo mało odpowiedników.

Jestem za młody…

Niemniej nie przypisujmy im zasług, z którymi nie mieli wiele wspólnego. Może jestem za młody, aby mieć prawo się o tym wypowiadać, ale moim zdaniem socjalizm w Polsce obalili ludzie tu mieszkający i jest to szersze pojęcie. Zarówno decydenci, którzy mieli w tym interes, ale także zwyczajni obywatele, którzy mieli dość.

Bulwersuje mnie ta upraszczająca  retoryka w mediach, która sprowadza wszystko do absurdu. Nikt nie zadaje sobie pytania, czy rzeczywiście tak było? Czy Ci ludzie byli dla nas tak wielcy jak nam się przedstawia. A może było odwrotnie? Może mieli inne cele? Może chcieli nas zniszczyć i tylko dzięki splotowi milionów nieoczekiwanych zdarzeń wyszło jak wyszło?

Denerwuje mnie to, że wyżej cenimy sobie tych, którzy oddaliby nas bez mrugnięcia okiem, gdyby im się to tylko opłacało, a nie doceniamy własnych bohaterów, których przecież mieszkają w tym kraju miliony.

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak