Nikt nie da nam tyle, ile oni mogą nam obiecać

Prawo i Sprawiedliwość proponuje pozyskanie biliona złotych na rozwój Polski. Środki te mają pochodzić w podatków od sklepów wielko powierzchniowych, banków, funduszy europejskich oraz z lepszej organizacji pieniędzy zgromadzonych w budżecie i na kontach państwowych przedsiębiorstw.

Cała suma ma być wydana na zwiększenie jakości życia, czyli wzrost płac, inwestycje w polskie firmy, mieszkania na wynajem oraz poprawę działania niektórych instytucji państwowych.

Bilion złotych to kwota niewyobrażalna – to tak, jakby obiecać, że trzy roczne budżety Polski wydamy tylko na określone cele. Pozyskanie tych środków byłoby bardzo trudne – nie da się ich po prostu zabrać w formie podatków, bo ofiary zwiększonego nacisku skarbowego prędzej uciekną z kraju niż pozwolą się ograbić. Bilion złotych to PR-owy chwyt.

Pozyskanie tak wielkich sum jest niemożliwe bez radykalnych zmian w systemie podatkowym oraz rewolucji budżetowej np. cięcia wydatków sztywnych.  Wystarczy zajrzeć do budżetu państwa. Dodatkowe miliardy można znaleźć tylko w cudzej kieszeni. PIS chce uruchomić „środki własne” – podejrzewam jednak, że nie chodzi o pieniądze członków tej partii. Politycy rozdają, ale nigdy nie swoje.

PIS chce wydać pieniądze przede wszystkim na reindustrializację. To byłoby trudne, zwłaszcza w kontekście finansowania polskich przedsiębiorstw ze środków unijnych. Taki model działania mógłby zostać uznany za niedozwoloną pomoc publiczną.  Ponadto uwolnienie siły i aktywów zgromadzonych w polskich firmach wg planu polityków niekoniecznie musi oznaczać racjonalną alokację. Kwestie decydowania o kierunku inwestycji polskiego sektora MSP lepiej pozostawić w gestii osób, do których te pieniądze należą.

Politycy dzielą skórę na niedźwiedziu

Ciężko jest przejść obojętnie obok pomysłów niektórych partii. PIS proponuje dodatek na dziecko w wysokości 500 zł miesięcznie. Solidarna Polska proponuje 200 zł więcej. Sojusz Lewicy Demokratycznej chce zagwarantować każdej dorosłej osobie, która nie osiąga dochodu przynajmniej 1 tys. zł miesięcznie.  Koalicja rządząca też nie jest wolna od populizmu – pół roku bez ZUS dla nowych firm to tylko jeden z przykładów. Pomysł ciekawy, ale lepiej uzależnić konieczność opłacania składki do ZUS od dochodu (nie ma dochodu, nie ma składki).

Bilion złotych to ponad 26 tys. zł na jednego mieszkańca Polski. Pieniądze te nie wezmą się z nikąd. Politycy znani są ze swojej szczodrości. Nikt nie da nam tyle, ile oni mogą nam obiecać. Kłopot w tym, że te 26 tys. zł na głowę to będzie tylko reszta z tych 50 tys. zł, które najpierw się odbierze.

Łukasz Piechowiak

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak