Nowi przedsiębiorcy zapłacą minimum 6 zł więcej

Płaca minimalna spełnia pewne funkcje społeczne. W pewnych przypadkach rzeczywiście umożliwia zwiększenie dochodu pracownikom, którzy na skutek swojej słabszej pozycji rynkowej w wielu regionach kraju – mają mniejsze zdolności negocjacyjne. A żyć trzeba. Kłopot z płacą minimalna nie dotyczy jej wysokości, ale konstrukcji i zupełnie innej, często pomijanej w prasie kwestii. Płaca minimalna jest wskaźnikiem i to od jej wysokości zależy ile do ZUS-u wpłacą nowi przedsiębiorcy.

Płaca minimalna wzrośnie do 1750, czyli o 70 zł brutto. To wzrost o 4,1%. Minimalna pensja netto obecnie wynosi 1237 zł, a po zmianach będzie to 1286 zł, czyli 49 zł więcej. Nie jest to dużo. Jednak automatycznie powoduje to wzrost składek płaconych do ZUS przez nowych przedsiębiorców. Średnio w przyszłym roku zapłacą minimum 6 zł więcej, bo jeszcze nie wiadomo o ile wzrośnie składka zdrowotna, która obliczana jest na podstawie przeciętnego wynagrodzenia (które również pełni bardziej rolę wskaźnika niż informacji o tym, ile wynosi średnia pensja).

Czy ZUS dla przedsiębiorców jest wysoki? Zależy jak na to patrzeć. Oczywiście każdy przedsiębiorca powie, że tak, bo w porównaniu do Anglii… pięknej bogatej Anglii, składki na ubezpieczenia społeczne są bardzo niskie. Osoba rejestrująca działalność gospodarczą na Wyspach zapłaci ok. 500 zł składek na ubezpieczenia społeczne. Składki w tym kraju rosną w zależności od dochodu (tutaj rozpiska). W Polsce w pierwszych dwóch latach składki do ZUS wynoszą 431 zł z dobrowolnym ubezpieczeniem chorobowym. Po tym okresie wzrastają one do 1042 zł. Dla wielu osób jest to szok tak wielki, że zamykają biznesy. Te kilkaset złotych różnicy bardzo często jest granicą rentowności.

Składki do ZUS dla nowych przedsiębiorców oblicza się na podstawie wartości minimalnego wynagrodzenia. Podstawa stanowi 30%. Dla pełnego ZUS-u podstawą jest 60% przeciętnego prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia.

Wygoda państwa, nie obywatela

Ustalenie w zasadzie jednolitego ryczałtu dla ZUS jest bardzo wygodne dla państwa.  Rośnie płaca minimalna, którą większość chce podnosić? Proszę bardzo, podniesiemy ją. Składki wzrosną – trudno. Rośnie przeciętne wynagrodzenie – doskonała wiadomość dla rządu. Nie wiadomo, kto „tyle” zarabia, ale przedsiębiorcy zapłacą więcej. W końcu nie można protestować przeciwko zwiększaniu się przeciętnego wynagrodzenia? Można protestować przeciw podnoszeniu płacy minimalnej, ale to też jest skomplikowane.

Osobiście uważam, że płaca minimalna powinna rosnąć netto i należy wprowadzić progi składek na ubezpieczenia społeczne od dochodu. Jeżeli ktoś zarabia mało to niech odkłada na emeryturę tylko 10%, a nie prawie 20%. Po co płaci 4,5% na Fundusz Pracy skoro, gdy stawka tego ubezpieczenia wzrośnie o „0.00001%” to pracodawca go zwolni, bo będzie już zbyt wielkim kosztem? Po co ma się teraz męczyć skoro państwo i tak będzie musiało dopłacać do jego emerytury w przyszłości? Niech przynajmniej taki człowiek zdobędzie jakiś majątek, kupi to mieszkanie, etc. Jeżeli nie ma z czego odkładać na emeryturę to państwo nie powinno go zmuszać.  To takie nieuczciwe oszukiwanie ludzi, że nawet jeśli zarabiają mało to przynajmniej będą mieli pewną emeryturę. Kłopot w tym, że zarabiając tak mało mogą mieć kłopot z dożyciem do niej. A nawet jeśli dożyją to mogą natychmiast zejść na zawał, gdy dowiedzą się za ile będą musieli przeżyć na starość.

Ot taki paradoks

Jednak obiektywnie patrząc na przedsiębiorców to chociaż nie ulega wątpliwości, że składki do ZUS powinny być zależne od dochodu i od wystąpienia dochodu, to mimo wszystko płacą oni mniej ZUS-u niż pracownicy. Jeśli prywatny przedsiębiorca na pełnym ZUS-ie zatrudni kogoś i zaoferuje mu (chociaż to mało prawdopodobne) przeciętną krajową, to w sumie jego pracownik co miesiąc wpłaci prawie dwa razy więcej do ZUS-u niż jego pracodawca. Ot taki paradoks…

Oczywiście nie chodzi o to, by przedsiębiorcom podwyższyć składki, bo pracownicy płacą więcej. Raczej należałoby je uzależnić od wysokości i wystąpienia dochodu. Jeśli ktoś co miesiąc zarobi 15 tys. zł to powinien wpłacić więcej – koniec kropka. Z kolei przedsiębiorcy, którzy nie osiągają w danym miesiącu dochodu – nie powinni płacić nic. Zniknąłby wtedy jeden z większych problemów drobnych rzemieślników, którzy najpierw pracują na ZUS, a potem na siebie. Powinno być odwrotnie. Strach przed zadłużeniem w instytucji państwowej nie jest żadnym motywatorem do pracy. Raczej skłania do rejestrowania się tam, gdzie prawo jest bardziej przyjazne i bardziej wyrozumiałe dla biznesu.

Wszyscy będą oszukiwać

Łukasz PIechowiak
Sprawdź moje komentarze na Blogbank.pl i Facebooku.

Oczywiście w Polsce panuje przeświadczenie, że gdy składki do ZUS-u będą uzależnione od wystąpienia dochodu to wszyscy będą oszukiwać i go zaniżać. Teraz też to robią. Ale nie dlatego, że nie chcą płacić podatków tylko dlatego, że podatki są tak wysokie, a przepisy tak skomplikowane, że umożliwiają unikanie opodatkowania. Więcej zaufania plus naprawdę drakońskie kary dla tych, którzy będą go nadużywać. Wszędzie na świecie to działa tylko nie w Polsce.

Pracownicy też powinni mieć inne stawki procentowe do ZUS-u w zależności od wielkości pensji, wieku i wykonywanej pracy. Wtedy można bawić się w przywileje dla grup zawodowych. W innym wypadku jest to niesprawiedliwe. A na niesprawiedliwych przepisach najwięcej traci żądne sprawiedliwości państwo, które z normalnych uczciwych ludzi robi spekulantów i cwaniaków, którzy zamiast kombinować jak zarobić pieniądze zbyt wiele czasu poświęcają na przechytrzenie swojego największego wroga – państwo polskie.

/Piechowiak

P.S

Kiepsko wychodzi mi wstawianie przecinków. Odwdzięczę się temu (najlepiej tej), kto (najlepiej która) mnie tego nauczy. Miłego dnia!
l.piechowiak@bankier.pl

 

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak