OBNIŻACZE PODATKÓW

Trzeba zmniejszyć opodatkowanie dochodów z pracy, a ubytek w budżecie uzupełnić podwyżką VAT – postulują w gazecie Wyborczej z 3.09.2008 roku Andrzej Rzońca – wiceprezes Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju, na której czele stoi Leszek Balcerowicz, oraz Katarzyna Czarnecka-Żochowska – partner w PricewaterhouseCoopers.

Bardzo się cieszę, że do grona zwolenników takiego rozwiązania, lansowanego od lat przez Centrum Adama Smitha, dołączają przedstawiciele tak znamienitych instytucji. Szkoda tylko, że w swoim artykule nie wspomnieli ani słowem o autorach koncepcji. To troszeczkę tak, jakbym pisząc o podatku proporcjonalnym nie wymienił nazwisk Roberta Halla i Alvina Rabushki – mimo, że moja koncepcja różni się znacznie od ich pierwotnego pomysłu na podatek liniowy. Jest takie pojęcie w cywilizowanym świecie jak „własność intelektualna”

Ale cóż… „niedaleko pada jabłko od jabłoni”. W końcu Pan Profesor Leszek Balcerowicz, gdy ogłosił w 1988 roku, że zmienił zdanie na temat progresji (choć wprost nie przyznał, że wcześniej był przeciw podatkowi liniowemu i dlatego wprowadził progresję) też o nas nie wspomniał. Jego pomysł obniżenia podatku PIT przez podwyższenie najniższej stawki z 19 do 22% jakoś się „nie sprawdził” i na kilka lat idea podatku liniowego została pogrzebana.

Jak się chce upraszczać system podatkowy, to nie można głosić tezy, jaką na konferencji w dniu 25 czerwca 2008 roku na której zaprezentowano raport PWC i Banku Światowego, przedstawiła Pani Katarzyna Czarnecka-Żochowska, że „to, czy podatek będzie liniowy, czy progresywny nie ma znaczenia”. Owszem ma i to zasadnicze. Progresja uniemożliwia bowiem opodatkowanie u źródła i powoduje konieczność kontrolowania 24 milionów ludzi w tym emerytów (bo przecież mogą mieć inne, poza emeryturą źródła przychodów).

Jeśli mamy w jednej ustawie (jak proponują autorzy artykułu) opodatkować dochody z działalności gospodarczej (bez względu na formę prawną jej prowadzenia – a więc zarówno przez osoby fizyczne jak i spółki), a w drugiej dochody osobiste, to jak wytłumaczymy ekonomiczne i filozoficzne powody innego potraktowania działalności gospodarczej i pracy najemnej – jak to ma miejsce dziś? Dlaczego przedsiębiorca zatrudniający ekspedienta ma płacić podatek liniowy od swojego dochodu, a ekspedient progresywny od swojego wynagrodzenia?

Tak sobie myślę, że jak dziś starzy przeciwnicy pomysłu obniżania podatków obciążających pracę i ewentualnego zrekompensowania ubytków w budżecie poprzez podwyższanie podatków konsumpcyjnych zrobią to tak samo sprawnie, jak z podatkiem liniowym w roku 1998 – to na kolejne kilka lat będziemy musieli zapomnieć o tym pomyśle.

Robert Gwiazdowski
Robert Gwiazdowski