Od 2007 roku składki do ZUS wzrosły o 36%

W ciągu ostatnich 7 lat składki ZUS wzrosły o ponad 36%. W 2007 roku przedsiębiorca, który prowadził własną działalność gospodarczą odprowadzał do ZUS-u łącznie 764 zł w ramach składek. Obecnie wynoszą one 1042 zł. Skandal, Targowica!? Nie, to tani populizm.

Przedsiębiorcy zawsze będą narzekać na wysokość składek do ZUS-u. I to jest błąd. Przedsiębiorcy powinni narzekać i uwypuklać fakt, że muszą płacić składki w sytuacji, gdy nie osiągają żadnego dochodu lub gdy jest on bardzo niski. Ponadto powinni lobbować za tym, żeby ich wartość była progresywna lub zależna od wielkości osiąganego dochodu. Oczywiście z górnym i dolnym limitem np. na poziomie 2500 zł i 300 zł. Jeśli firma miałaby problem z opłaceniem najniższych składek przez dłuższy okres to działalność w zasadzie należy zawiesić.

Druga sprawa to wyraźne zaznaczenie, że składki dla przedsiębiorców rosną wraz ze wzrostem przeciętnego oraz minimalnego wynagrodzenia. Wielkość wskaźników jest raczej stała – raz na kilka lat podnosi się lub zmniejsza np., składkę rentową. To rzadkość, która oczywiście ma duży wpływ na wielkość składek, ale nie aż tak istotny. Chyba, że rząd podnosi wskaźnik bazowy o kilkanaście punktów procentowych.

Słowem – przez ostatnie 7 lat przeciętne wynagrodzenie wzrosło (dane dla sektora przedsiębiorstw) z 3092 zł do ponad 3856 zł (XI.2007-II.2014), czyli o ile? Uwaga, bo to będzie zaskakujące:

o 24%!

Porównywanie lutego do listopada to błąd, bo mamy wahania sezonowe; wzrosty i spadki bezrobocia; wypłaty nagród w I kw, etc. Dane trzeba czasem uśredniać, by nie popełnić błędu interpretacyjnego.

Do podstawy wymiaru świadczeń w 2007 roku brano kwotę 2691 zł, a w 2013 – 3650 zł.Są to wartości odnotowanej przeciętnej pensji w gospodarce narodowej, która w ciągu siedmiu lat wzrosła 35%. Czyli mniej więcej tyle ile wyniósł wzrost składek.  Jest tak, ponieważ nie bierze się przeciętnej w sektorze przedsiębiorstw (dotyczyłoby to tylko 5,5 mln ludzi, a pracuje blisko 16 mln), ale średnią dla całej gospodarki narodowej. Tutaj tabela.

Nie bronię rządu, ale taniego populizmu też nie popieram. Składki do ZUS ustala się na podstawie średnich za pełen okres (rok), a nie za miesiąc (chociaż bywało i za poszczególne miesiące). W lutym 2007 roku podstawą wymiaru (60% przeciętnego wynagrodzenia) składek była kwota 1586,8 zł, a w 2014 roku jest to 2247,6 zł – wzrost o 41%. Ciekawe, nie? TUTAJ LINK DO TABELI.

Jedyne pretensje jakie można mieć to fakt, że rząd nie zmienił sposobu obliczania składek dla przedsiębiorców. Jest to grzech zaniechania, bo można by uzyskać dużo bardziej efektywny system. Na obronę obecnego powiem tylko tyle, że jest prosty. Ktoś powie, że sprawiedliwy, ale pojęcie sprawiedliwości ma różne oblicza.

Minimalna pensja zwiększyła się z 942 zł do 1680 zł (78%). Od dawna powtarzam, że płaca minimalna i przeciętne wynagrodzenie powinny przestać być wskaźnikami. Potem mamy takie właśnie efekty, że Pan z warzywniaka musi zapłacić 1 tys. zł miesięcznie i Pan prezes firmy z 2,5 mln euro obrotu też.

Zwłaszcza, że przeciętne wynagrodzenie tak naprawdę zakłamuje rzeczywistość.

Łukasz PIechowiak
Sprawdź moje komentarze na Blogbank.pl i Facebooku.

Zachęcam do tego przedsiębiorców, by zamiast pisać listy o tym jaki rząd jest zły to wzięli udział w pracach różnych komisji, przeszli do sejmu lub wybierali tych polityków, którzy przeforsują realne zmiany korzystne dla firm i jednocześnie nieprowadzące do bankructwa kraju. Bo prawda jest taka, że politycy się nie znają, dlatego im rozwiązania trzeba podawać gotowe na tacy. Malkontenctwo bez działania to tani populizm

Trzecia i chyba najważniejsza sprawa to zwracanie uwagi na solidarność pomiędzy różnymi stronami rynku. Przedsiębiorcy muszą walczyć nie tylko o niższy ZUS dla siebie, ale także dla swoich pracowników. Dodatkowo uczciwi mają obowiązek piętnować tych, co działają poza prawem lub w obszarach wątpliwych etycznie.

/Jan Ryś

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak