Opozycja parlamentarna wobec planu Morawieckiego, czyli pustka

Koncepcja planu Morawieckiego, czyli jasno wyartykułowanej strategii, której będzie się trzymał rząd Prawa i Sprawiedliwości  w swojej polityce gospodarczej niezwykle mi się spodobała. Sama jej treść już mniej, ale idea rozmowy o gospodarce i roli w niej państwa po ośmiu latach programowego braku takiego  dialogu była odświeżająca.

FOTO ARTUR HOJNY SE / EAST NEWS

Rozwinięcie „planu Morawieckiego”  znalazło się w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, dokumencie opublikowanym pod koniec lipca i zadziwiająco słabo komentowanym przez dziennikarzy i opozycję. Dziwiło mnie to, przecież jest to świetna okazja, by zapoznać się z wizją Polski, jaką chce realizować Prawo i Sprawiedliwość i by wbić w nią szpile. Wytknąć błędy i wyśmiać, promując oczywiście rozwiązania własnego środowiska.

Po upublicznieniu pierwszego dokumentu opisującego plan Morawieckiego dokładnie to zrobiłem, publikując tekst, w którym wytknąłem w mojej opinii największe wady planu i wskazałem, co należy w polskiej gospodarce zmieniać, by walczyć z pułapką średniego dochodu. Ta koncepcja jest już szeroko znana, coraz częściej słyszymy różne pomysły, jak z zamykającego się potrzasku umknąć.

Tym większe zdziwienie wzbudził we mnie tekst pani poseł Leszczyny „Lux-Torpeda jak żółw, czyli Strategia na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”. Pani poseł,  była wiceminister finansów przedstawiła krytykę Strategii opartą o myślowe klisze godne lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku. W okresie, gdy eksperci Międzynarodowego Funduszu Walutowego nie boją się krytykować posunięć tej instytucji i wskazują, że polityka oszczędności ciągnie Grecję w jeszcze głębszą recesję, pani poseł koncepcję aktywnego działania państwa zbywa pogardliwym porównaniem do planu sześcioletniego. Centralistyczne podejście bez wątpienia forsowane przez premiera Morawieckiego, z którym można się zgadzać, można wskazywać na słabości tej idei – pani poseł komentuje cytując tekst piosenki.

Ciekaw jestem, jak czuje się pani poseł Leszczyna ze świadomością, że swoimi poglądami wychowuje kolejne pokolenia kuców-fanów Janusza Korwina-Mikkego. Wyśmiewanie, pogardliwe bagatelizowanie faktu, że państwo odgrywa kluczową rolę w rozwoju krajowej gospodarki to przecież paliwo dla wulgarnego, pełnego idiotycznych uproszczeń widzenia świata forsowanego przez tego polityka. Jak chce pani poseł wytłumaczyć jego zwolennikom, że jednak nie wszystkie sektory państwa należy prywatyzować? Czy też może jest pani poseł zwolenniczką prywatyzacji więziennictwa i policji? O służbę zdrowia boję się zapytać, bo to przecież rządy Platformy Obywatelskiej wprowadziły swoją polityką braku działania pełzającą komercjalizację szpitali.

Równie kuriozalne są uwagi na temat poziomu życia przeciętnego Kowalskiego.  Przypomnę, że to rządy Platformy Obywatelskiej odpowiedzialne są za nieustanne pączkowanie specjalnych stref ekonomicznych, za postępującą erozję bazy podatkowej i za kompletny uwiąd Państwowej Inspekcji Pracy.

Zaproponowana przez premiera Morawieckiego strategia jest daleka od ideału, a moje zastrzeżenia dotyczące braku koncepcji realnego wsparcia polskich pracownic i pracowników znajdują swoje potwierdzenie. Jednakże bagatelizowanie samego faktu przedstawienia rozbudowanej koncepcji świadczy o ubóstwie opozycji i każe się zastanowić, z kim tak naprawdę Prawo i Sprawiedliwość ma przegrać, skoro tak naprawdę wśród partii politycznych jedynie Razem podjęło trud dyskusji z tym dokumentem, dyskusji wykraczającej poza ogólniki i hasła wyciągnięte ze starej szafy.

Jarek Soja
Jarek Soja