Perspektywa tylko/aż roczna

O rządzie Ewy Kopacz

Perspektywa tylko/aż roczna 3

ZAPĘTLONA PROCEDURA:

Ceremonia powołania przez prezydenta RP nowej Rady Ministrów nie różniła się od poprzednich, bo i nie mogła — osoby się zmieniają, ale formuły są stałe. Z osiemnastu powołanych ministrów aż trzynastu niedawno stało pod żyrandolem w szeregu razem z Donaldem Tuskiem do pożegnania, zatem niepojęte jest podkreślanie przez Ewę Kopacz… autorskości rządu, który przecież przejęła w spadku. Zdumiewa także wytyczony przez nową premier horyzont czasowy, że będzie podsumowywała swoją pracę za… kilka lat. Powinna sobie powiesić kartkę kalendarzową z niedzielą 11 października 2015 r. — to najbardziej realna data wyborów, oraz ustawić odliczający zegar.

Uroczystość pozbawiona była tak otwartych akcentów partyjnych, jak piątkowa robocza prezentacja gabinetu. Ale podskórnie przebijały one silnie. Prezydent przypomniał, że na okres działalności rządu przypadają aż trzy kampanie wyborcze. O najpóźniejszej, kończącej premierowanie Ewy Kopacz, już wspomniałem. Dwie wcześniejsze natomiast na sprawność Rady Ministrów formalnie nie mają jakiegokolwiek wpływu. Premier obsadza wojewodów, ale nic mu do władz samorządowych wyłonionych 16 listopada. Działalność rządu nie ma także najmniejszego styku z wyborami prezydenckimi w maju 2015 r. Zaprzysiężenie głowy państwa odbędzie się 6 sierpnia, zatem oba organy będą, w sensie personalnym, współpracowały tylko dwa miesiące.

Zebrani wczoraj w Sali Kolumnowej nie wyobrażają sobie, aby PO nie wygrała całego cyklu wyborów.

Integralną częścią tego planu jest oczywiście reelekcja Bronisława Komorowskiego, który pięć lat temu przecież wygrał prawybory partyjne. Niestety dla Polski jest bardzo realne, że kalendarz głosowań sprowadzi aktywność gabinetu Ewy Kopacz do taktyki wyborczej oraz czystego administrowania.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski