Płatność kartą od 10 zł

Dzięki aplikacji mobilnej Visa namierzyłem sklep spożywczy, w którym można zapłacić zbliżeniowo. Mieści się niedaleko, 100-200 m od redakcji. Terminale płatnicze w małych sklepach to zresztą coraz częstszy widok, chociaż nie zawsze kartą da się zapłacić bez problemu. Tutaj też spotkałem znajomą wywieszkę.

Skąd biorą się te ograniczenia? Problemem jest opłata, którą sklep ponosi przy każdej przyjętej płatności kartą. W przypadku niektórych towarów, gdzie cena maksymalna została narzucona przez dystrybutora (zapewne bilety, karty i papierosy), sprzedawcy nie opłaca się przyjmować należności bezgotówkowo – prowizja zjadłaby całą marżę. Podobnie jest przy płatnościach na niskie kwoty, chociaż tutaj wiele zależy od tego na jakich warunkach sklep rozlicza się z agentem rozliczeniowym.

Teoretycznie umowy pomiędzy agentami rozliczeniowymi (firmami, które obsługują płatności kartowe) a akceptantami (sklepami) zakazują samodzielnego ustanawiania dolnych limitów transakcji przez punkt handlowy. Jak jest w praktyce, wszyscy widzą.

Temat wysokości opłat interchange, które są głównym składnikiem prowizji obciążających sklepy, stał się ostatnio głośny. Opłata ta pobierana przez Visę i MasterCard w Polsce niemal zawsze, niezależnie od typu karty, należy do najwyższych w Europie. Sytuacja zmieni się zapewne już niedługo, ponieważ po porażce kompromisowej propozycji NBP za regulowanie kartowych prowizji biorą się politycy. Jak się to skończy, wkrótce zobaczymy. A póki co zrobiłem zakupy za więcej niż 10 zł 🙂

Michał Kisiel
Michał Kisiel