Poker online, czyli absurdy państwa polskiego

Polska to chyba jedyny cywilizowany kraj na świecie, gdzie gra w pokera online za pieniądze jest nielegalna. Służba Celna ściga pokerzystów zajadle i stanowczo. Uważaj, bo granie online to też przestępstwo – nawet jeśli serwery kasyna są za granicą.

Sprawę można i należy skomentować krótko. Po pierwsze, gra w pokera za pieniądze jest nielegalna od 5 lat. To wystarczająco długi okres by politycy mogli się zastanowić nad absurdem tego rozwiązania. W teorii chodzi o to, by na grach hazardowych zarabiały tylko podmioty licencjonowane przez państwo, a obywatel-pokerzysta nie robił w bambuko fiskusa i zawsze odprowadzał podatek od wygranej.

Wszystko to można byłoby naprawić prostą nowelizacją, bo restrykcyjne przepisy uderzają nie tylko w 2% oszustów, którzy tymi kanałami piorą pieniądze, ale też 98% zwykłych Polaków, którzy od czasu do czasu chcą sobie poblefować online i może nawet coś wygrać. Większość szanujących się platform, dla świętego spokoju, rozliczałaby się z fiskusem tak jak Bóg przykazał. Osoby prywatne, które grałyby między sobą na grube tysiące i tak to robią, a rozliczają się po gentlemańsku podpisując między sobą umowy cywilno-prawne tytułem usługi konsultingowej, etc. Z hazardem państwo nie wygra. Nie wygra też z piątkowym pijaństwem i prostytucją.

Służba Celna zajmuje się pokerzystami zamiast skupić więcej sił i środków na przemytnikach alkoholu, papierosów i węgla. Po wejściu Polski do strefy Schengen trzeba była znaleźć zajęcie dla celników, ale już chyba lepiej by pilnowali dzików na granicy z Białorusią niż ścigali licealistów wydających drobne w onlineowych kasynach. Najwyższy czas sprawę uregulować prawnie, wprowadzić słuszny podatek i patrzeć jak dochody do budżetu rosną. I wtedy będzie można ścigać szulerów i oszustów podatkowych.

Zielone mundury przestaną się ośmieszać, a obywatele oburzać. Zwłaszcza, że w obecnych czasach, by usiąść przy wirtualnym stole wystarczy w popularnej wyszukiwarce wpisać hasło „poker”. Dziwnym trafem SC zaczęła aktywniej ścigać graczy online dopiero po pięciu latach od wprowadzenia zakazu – nie dziwią mnie pojawiające się oskarżenia, że jest to celowe działanie po to, by wyciągnąć wyższe dochody z grzywien, które zgodzą się zapłacić osoby, które przeraża już tylko sama urzędowa pieczątka na kopercie.

Sprawdź moje komentarze na Blogbank.pl i Facebooku.

Pewien stary komunista powiedział kiedyś, że razem ze swoimi partyjnymi kolegami był wielce zdziwiony faktem, że po likwidacji biedy, bezrobocia, analfabetyzmu,  upowszechnieniu darmowego dostępu do edukacji i opieki zdrowotnej – w PRL-u wciąż istniała prostytucja. – Zgnilizna moralna ma to do siebie, że kwitnie w każdych warunkach – skwitował. Socjalizm to był wspaniały nawóz dla tego typu dywagacji. Miałem nadzieję, że on sam już zgnił, usechł i odpadł.

/Jan Ryś

P.S czekam na obywatelski projekt ustawy lub kilku posłów, którzy wyjątkowo zamiast jechać na wycieczkę do Indonezji, załatwią sprawę jeszcze w tym roku. Przypominam także, że inicjatywę ustawodawczą ma prezydent (chociaż on chyba o tym zapomniał).

 

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak