Dyskusja.biz

Porażka Republikanów nie musi kończyć hossy

Ostatnie zawirowania na rynkach sprowokowały mnie do małego komentarza. W Warszawie rozpoczętą 20.03 korektę na rynku akcji widać wyraźniej, ale i na Wall Street przecena we wtorek 21.03 doprowadziła do ponad jednoprocentowych spadków indeksów, czego ten rynek nie widział od pięciu miesięcy.

Oczywiście, rynek w Stanach też dojrzał do jakiejś korekty. Warto odnotować, że uśredniony wskaźnik C/Z spółek w indeksie S&P 500 mierzony za ostatnie 12. miesięcy przekracza 26, a prognozowany w tym roku ma spaść do 19 (z tym, że wiadomo jak to jest z prognozami…). Usprawiedliwiona wartość to okolice 15. Nie znaczy to, że indeksy nie mogą dalej rosnąć – nie ma wysokości poziomów, które dałoby się w hossie przewidzieć, bo chciwość ludzka jest nie do zmierzenia.

Oficjalnym powodem korekty było to, że nie udało się w Izbie Reprezentantów przyjąć ustawy o ochronie zdrowia (Trumpcare), która miała zastąpić Obamacare. W tej izbie przewaga Republikanów jest miażdżąca, więc teoretycznie nawet przy sprzeciwie wszystkich Demokratów (tak właśnie głosowali) ustawa Trumpa powinna zostać przepchnięta.

Głosowania miało mieć miejsce na pół godziny przed zakończeniem sesji w piątek 24.03. Nie odbyło się, bo Republikanie wycofali ustawę. Nic dziwnego, bo po pierwsze nie mieli wystarczającej liczby głosów, a po drugie poparcie sondażowe dla ich ustawy lokowało się w okolicach 20-30%, ponad 50% Amerykanów sprzeciwiało się jej przyjęciu. Niewielka część Republikanów zbuntowała się dlatego, że ustawa była źle oceniana przez Amerykanów – przede wszystkim zbuntowali się dlatego, że ustawa była zbyt hojna (sic!).

Z całą pewnością nie pomogło Trumpowi to, co dzieje się w sondażach. Wystarczy spojrzeć tutaj: http://www.realclearpolitics.com/epolls/other/president_trump_job_approval-6179.html , żeby zobaczyć, że poparcie dla Trumpa lokuje się w okolicach 40%, a dezaprobaty powyżej 50%. żaden z ostatnich prezydentów, w tym okresie swojej prezydentury, nie miał tak niskich notowań. A sondaże, które dzisiaj (27.03) rano widziałem miały miejsce przed klęską w Kongresie…

Czy ustawa zdrowotna jest tak bardzo ważna dla koniunktury gospodarczej w USA? Niespecjalnie. Dużo ważniejsze jest obniżenie podatków, deregulacja rynków finansowych i zasilenie infrastruktury bilionem dolarów. Dlatego też brak głosowania w Izbie Reprezentantów Trumpcare według mnie nie jest bardzo dla rynków istotny (mimo tego, że w komentarzach twierdzi się inaczej). Posłużył do doprowadzenia do korekty i do zasiania wątpliwości co do możliwości przeprowadzenia przez Kongres pomysłów Donalda Trumpa, ale był to według mnie tylko pretekst.

Zupełnie inaczej będzie wyglądała sytuacja przy głosowaniu w sprawie podatków, zniesienie regulacji w sektorze finansowym, czy zasilenia gospodarki bilionem dolarów. Tutaj podziały w izbie Reprezentantów będą biegły zupełnie inaczej. Trump olbrzymią cześć swoich pomysłów zapewne przeprowadzi. Może mieć problemy z zasileniem infrastruktury, bo konserwatyści w ramach Partii Republikańskiej mogą nie zgodzić się na dalsze zadłużanie USA. O tym jednak przekonamy się zapewne dopiero w końcu roku.

Sekretarz skarbu Steven Mnuchin (dawniej w Goldman Sachs) w piątek powiedział, że podatki, deregulacja i bilion w infrastrukturę spowodują, iż rynki finansowe będą wyglądały na niedowartościowane. Może się w krótkim terminie nie mylić (potem brak podatków może doprowadzić do pięknej katastrofy mimo tego, że USA panują nad dolarem).

Czy w takiej sytuacji długotrwała korekta na rynku akcji jest możliwa? Według mnie nie jest. Oczywiście pod warunkiem, że szybko pojawią się ustawy podatkowe i zostaną dobrze przez rynki przyjęta. I drugie oczywiście: o ile poparcie dla Donalda Trumpa nie spadnie poniżej np.30%, bo wtedy mało kto będzie chciał popierać prezydenta – wybory do Izby Reprezentantów odbywają się co dwa lata…

Reasumując: rozpoczęła się korekta, która wcale nie musi zakończyć hossy, ale dopóki administracja Trumpa przynajmniej nie opublikuje, a potem nie doprowadzi do przyjęcia przez Kongres swoich propozycji podatkowych (podobno chce przyjąć w lipcu) to rynki będą nerwowe.

Piszę ten tekścik po tym jak rano napisałem (najlepiej cytować samego siebie ;-): „Dzisiaj początek sesji powinien być spadkowy (tak zareagowała Azja i kontrakty na amerykańskie indeksy), ale uważam, że może to być okazja do kupna, bo zakładam, że w USA przeceny nie będzie. Owszem, sesja na Wall Street może rozpocząć się spadkami, ale rynki będą nadal liczyły na reformę podatkową, więc kupujący spadki powinni się dość szybko zjawić.”.

Na razie (godzina 11:50) sytuacja zdaje się potwierdzać tę diagnozę, bo na rynkach europejskich spadki są już znikome. Zobaczymy jak do tego podejdzie Wall Street, ale jedno jest pewne: wszystko nadal zależy od Trumpa i jego zdolności do przeprowadzania przez Kongres swoich pomysłów.