Prezydenci, premier i ekonomiści

Pogadanka – tak posumował pewien dziennik zeszłotygodniowe spotkanie prezydenta z ekonomistami. Chodziło o efekt PR (public relations) zgodnie stwierdzili w studio telewizyjnym ekonomiści, którzy uczestniczyli w spotkaniu.

Nic nowego pod słońcem. Miałem okazję brać udział w dwóch podobnych spotkaniach. Pierwsze miało miejsce siedemnaście lat temu w Belwederze, gdzie gospodarzem był Lech Wałęsa, drugie niecałe trzy lata temu w Kancelarii Premiera, gdzie gospodarzem był Kazimierz Marcinkiewicz.

W pierwszym spotkaniu, jak to zapamiętałem, miała miejsce ożywiona dyskusja, jako, że był to początek transformacji. Uczestnikami spotkania byli ludzie, którzy mieli coś do powiedzenia. Sensacją dnia była wtedy wiadomość o odstąpieniu od stałego kursu złotego wobec dolara. Stały kurs wynosił wówczas 9500 PLZ, czyli 0,95 PLN.

Niezły numer wyciął wówczas gospodarz, który zmył się mniej więcej po kwadransie. Powstała zabawna sytuacja, kiedy mówca, zwolennik oliwienia gospodarki dodatkowym pieniądzem, stwierdził, że dobrze się dzieje, że prezydent przysłuchuje się wypowiedziom. Sala ryknęła śmiechem, a ów mówca nie wiedział dlaczego.

Drugie spotkanie miało już prawie wyłącznie PR-wski wydźwięk. Zaproszeni zostali ekonomiści akademiccy i think tanki. Uzgodniono, że niezależne ośrodki będą wspomagały rząd swoją  wiedzą ekspercką, ale raczej niewiele z tego wyszło. W trakcie spotkania zabrałem głos i powiedziałem gospodarzowi, że ociąganie się z wchodzeniem Polski do strefy euro, to „słuchanie podszeptów szatana”. Premier odrzekł, że użyłem bardzo mocnych słów, czemu nie zaprzeczyłem i do dziś uważam, że miałem rację. Po mojej wypowiedzi nastąpiła rzecz zdumiewająca, przynajmniej dla mnie. Oto kilka osób zaatakowało mnie wygłaszając odmienne opinie. Ich prawo, aczkolwiek spotkanie miało na celu wygłaszanie opinii, a nie prowadzenie polemik.

Po kilku tygodniach moje zdumienie było jeszcze większe, kiedy okazało się, że pewni uczestnicy tego spotkania otrzymali już to posady w rządzie, już to eksponowane stanowiska w administracji państwowej. Przypuszczam że owe nominacje i wyrażanie zdania przeciwnego do mojego nie miały ze sobą nic wspólnego.

Bohdan Wyżnikiewicz
Bohdan Wyżnikiewicz