Proponuję SzSE, czyli Szare Strefy Ekonomiczne

Politycy lubią się chwalić rzekomo rewelacyjnymi rezultatami Specjalnych Stref Ekonomicznych. Proponuję twórcze rozwinięcie idei SSE pod podobnym skrótem. Gwarantuję, że efekty Szarych Stref Ekonomicznych będą lepsze od rozreklamowanych SSE.

Proponuję SzSE, czyli Szare Strefy Ekonomiczne

Specjalna strefa ekonomiczna (SSE) to wyodrębniona administracyjnie część terytorium danego kraju, w której działalność gospodarcza może być prowadzona na preferencyjnych warunkach, tj. przedsiębiorstwom, które uzyskały zezwolenie na działalność w strefie, przysługuje pomoc publiczna m.in. w postaci zwolnienia podatkowego.

Co (i komu) daje SSE?

W Polsce SSE ustanawia Rada Ministrów w drodze rozporządzenia na wniosek ministra gospodarki. Strefą zarządza spółka kapitałowa kontrolowana przez Skarb Państwa lub samorząd wojewódzki. Stanowi więc zasób synekur dla polityków i ich kolegów. Aktualnie tych z nadania PSL-u i PO. Na terenie Polski działa 14 SSE o łącznej powierzchni 16,68 tys. ha (ustawowy limit to 25 tys. ha) zajmujących nieco ponad 0,05% powierzchni kraju.

Esencją SSE w Polsce są zwolnienia podatkowe dla działających w nich firm, w tym przede wszystkim zwolnienie z podatku od nieruchomości. Ponadto samorząd dostarcza uzbrojone i na ogół dobrze skomunikowane grunty inwestycyjne, granty/dotacje oraz życzliwość lokalnych urzędników. Czyli coś, na co raczej nie może liczyć początkujący przedsiębiorca w Polsce.

Nie każdy może tak po prostu założyć firmę w SSE. Trzeba uzyskać zgodę, do czego wymagana jest nie tylko przychylność polityków, ale też gruby portfel. Minimalny koszt nakładów inwestycyjnych otwierających dostęp do dobrodziejstw SSE to równowartość stu tysięcy euro, czyli prawie 430 tys. zł, z czego przynajmniej ¼ muszą stanowić środki własne przedsiębiorcy. W praktyce wyklucza to ok. 90% polskich przedsiębiorstw i niemal wszystkie polskie start-upy.

Jak podaje Ministerstwo Gospodarki na koniec 2013 roku skumulowane nakłady inwestycyjne w SSE wyniosły 93,1 mld zł, co przełożyło się na 266,7 tys. miejsc pracy. Ponad 80% zainwestowanego kapitału pochodziło zza granicy. Firmy z Polski zainwestowały 17,9 mld zł, czyli 19,2%. SSE są przede wszystkim instrumentem wsparcia dla zagranicznych korporacji na koszt polskiego przedsiębiorcy.

Szara strefa motorem gospodarki

Jeśli SSE są tak dobre, to dlaczego rząd nie rozszerzy ich na cały kraj? Przecież to byłoby jeszcze więcej inwestycji, jeszcze więcej nowych miejsc pracy i jeszcze więcej synekur dla polityków i ich rodzin. Jednym słowem: same korzyści! Jak wylicza MG, 1 ha w SSE to 38 miejsc pracy. Wystarczyłoby zatem podwoić limit SSE, aby utworzyć mityczny milion nowych etatów.

Ale odłóżmy żarty na bok i przejdźmy do poważnych propozycji. Proponuję utworzenie Szarych Stref Ekonomicznych. Byłyby to wydzielone przez rząd państwowe grunty, na których nie obowiązywałaby większość polskiego prawa. W szczególności zniesione zostałyby WSZYSTKIE podatki. Po przekroczeniu granicy SzSE moc prawną traciłyby też wszystkie ustawy ograniczające i reglamentujące działalność gospodarczą. Czyli wszelakie koncesje, zezwolenia, normy, obowiązek rejestracji firmy, kodeks pracy, prawo budowlane, płaca minimalna itp. Rozmaite organy państwa (Sanepid, PIP, US, CBA itp. itd.) nie miałyby prawa nękać przedsiębiorców kontrolami.

Przywilej działalności w SzSE państwo sprzedawałoby w drodze aukcji otwartej dla wszystkich obywateli Rzeczypospolitej. Przywilej byłby imienny i nie można by go było odsprzedać. Wygrywałaby z góry określona liczba oferentów, którzy zaoferowali najwyższe ceny. Dzierżawa działek w SzSE trwałaby określony okres czasu (np. 5 lat) a jej koszty byłyby rozkładane równomiernie w równych ratach płaconych na koniec każdego roku działalności SzSE.

Swój pomysł udostępniam na zasadzie wolnej licencji. Można go wpisywać do referatów, programów wyborczych i wszelkiej maści postulatów. Jestem przekonany, że jedna utworzona SzSE błyskawicznie rozpleni się na cały kraj zmuszając decydentów do odbiurokratyzowania i defiskalizacji całego kraju.

Krzysztof Kolany

Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany