Prywatyzacja w Rumunii

Grupa Franklin Templeton powiększyła się ostatnio o oddział w Bukareszcie, któremu rumuński rząd powierzył obowiązki zarządzającego funduszem Fondul Propietatea. Celem tego funduszu jest zapewnienie odpowiedniej rekompensaty obywatelom Rumunii, których mienie zostało skonfiskowane przez państwo w czasach reżimu komunistycznego. W ciągu minionego roku, odwiedziliśmy liczne rumuńskie spółki i uważamy, że wiele z nich ma wszelkie możliwości, by skorzystać na prywatyzacji.

Często podkreślam moje mocne przekonanie o rozlicznych zaletach prywatyzacji. Jestem zdania, że procesy prywatyzacyjne mają bardzo korzystny wpływ na rozwój rynków wschodzących i nowych rynków wschodzących, czyniąc spółki bardziej atrakcyjnymi dla inwestorów i zwiększając efektywność ich działalności, co z kolei pozwala podnosić marże. Doświadczenia z przeszłości pokazują, że prywatyzacja nie tylko stymuluje lokalne rynki akcji, ale także poprawia kondycję gospodarek krajowych.

Uważam, że Rumunia nie będzie pod tym względem wyjątkiem i konsekwentna prywatyzacja uczyni ten rynek bardziej płynnym, wydajnym i produktywnym. Większa przejrzystość, wyższe standardy sprawozdawczości oraz rosnąca ilość atrakcyjnych okazji do inwestowania powinny przyciągać zarówno lokalnych, jak i zagranicznych inwestorów na giełdę w Bukareszcie. Obecnie rynek papierów wartościowych zdominowany jest przez rezydentów Rumunii (którzy w 2009 r. wygenerowali ok. 70-80% wolumenu obrotu na lokalnej giełdzie), ale rola inwestorów zagranicznych także jest znacząca: choć ich udział w wolumenie wynosi zaledwie 20-30%, często to właśnie oni wyznaczają wiodące trendy.[1]

Z punktu widzenia rumuńskich przedsiębiorstw, większy strumień kapitału lokalnego i zagranicznego napływającego na rynek rumuński oznaczałby większą płynność, a co za tym idzie niższe koszty pozyskiwania kapitału i dostęp do alternatywnych źródeł finansowania. Dzięki temu lokalne spółki stałyby się bardziej konkurencyjne i w mniejszym stopniu zależne od kredytów bankowych. Wzrost płynności przełożyłby się także na wyższe przychody z podatków, co pozwoliłoby władzom Rumunii poprawić kondycję budżetu.

Jeżeli chodzi o poszczególne sektory, uważam, że największy potencjał ma prywatyzacja rumuńskich przedsiębiorstw z branży energetycznej. Duże możliwości w dłuższej perspektywie mają także sektory usług transportowych i pocztowych. Kontakty z przedstawicielami rumuńskich przedsiębiorstw w ciągu ostatnich kilku miesięcy pozwoliły mi wyrobić sobie zdanie na temat jakości zarządzania biznesem w Rumunii, która często okazywała się bardzo wysoka.

Odwiedziłem, na przykład, niewielką firmę specjalizującą się w produkcji stopów metali w sztabkach. Jej wyroby są niemal w całości eksportowane do koncernów przemysłowych z Unii Europejskiej, USA i Azji. W 2010 r., spółka planuje wypracować najwyższe wyniki produkcji w swej historii. Według zarządu przedsiębiorstwa, rynek zmienia się cyklicznie i aktualnie znajduje się na początku długotrwałego trendu wzrostowego stymulowanego rosnącym popytem ze strony przemysłu lotniczego związanym z modernizacją flot. Co więcej, zarząd zauważył, że wzrost popytu w branży lotniczej zwykle ogranicza podaż w innych sektorach, które także potrzebują stopów metali, co umożliwia mniejszym graczom (takim, jak omawiana firma) zwiększenie swego udziału w rynku i pozyskanie nowych klientów. Prezes spółki jest z nią związany od samego początku jej działalności i wykazuje duży entuzjazm i zaangażowanie, a wielu innych menedżerów pracuje dla niej od ponad dziesięciu lat.

Można oczywiście wskazać wiele przedsiębiorstw wymagających usprawnień, które są stopniowo wdrażane. Jednym z naszych obowiązków związanych z funkcją zarządzającego portfelem jest nakłanianie zarządów do reformowania swych spółek, wdrażania wyższych standardów ładu korporacyjnego i zapewniania większej przejrzystości i rentowności. Zmiany są także niezbędne w sektorze publicznym, a w szczególności w systemie emerytalnym, który jest aktualnie reformowany przez rumuńskie władze. Podobnie jak wiele innych krajów w tym regionie, Rumunia musi skorygować rozmiar swego sektora publicznego i z większą rozwagą wydawać pieniądze z budżetu. Te reformy mogą być bolesne, ale jednocześnie będą miały kluczowe znaczenie dla zapewnienia solidnego wzrostu gospodarczego w nadchodzących latach.

Teraz, gdy nasz nowy oddział w Bukareszcie jest już otwarty, najprawdopodobniej będę w Rumunii częstym gościem i będę mógł uczestniczyć w pracach nad poszukiwaniem okazji do inwestowania i odblokowywaniem wartości ukrytej w rumuńskich spółkach. Tak jak giełda warszawska jest centralnym węzłem dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej (CEE), wzrost płynności może uczynić z Giełdy Papierów Wartościowych w Bukareszcie podobny węzeł dla Europy Południowo-Wschodniej i tym samym przyczynić się do rozwoju wysokiej jakości usług finansowych w Rumunii.


[1] Źródło: Giełda Papierów Wartościowych w Bukareszcie (BVB), Krajowa Komisja Papierów Wartościowych (CNVM)

Informacja natury prawnej

Informacje zawarte w tym artykule nie stanowią kompletnej analizy wszystkich istotnych faktów dotyczących jakiegokolwiek kraju, regionu czy rynku. Wszelkie przedstawione w artykule komentarze, opinie i analizy reprezentują wyłącznie zdanie dr Mobiusa i mają charakter wyłącznie informacyjny. Biorąc pod uwagę zmienność warunków rynkowych i ekonomicznych, wszelkie komentarze, opinie i analizy dr Mobiusa są w pełni aktualne wyłącznie w dniu ich publikacji i mogą ulec zmianie bez odrębnego powiadomienia. Wyrażone opinie mają na celu zobrazowanie sposobu, w jaki dr Mobius analizuje rynki papierów wartościowych, a komentarze w żadnym wypadku nie stanowią indywidualnych porad lub rekomendacji inwestycyjnych ani zachęty do nabycia, sprzedania lub utrzymywania jakichkolwiek papierów czy stosowania jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej. Czytelnik może podejmować decyzje w oparciu o zawarte w artykule informacje wyłącznie na własne ryzyko. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych, zalecamy skonsultowanie się z profesjonalnym doradcą.

Dane pochodzące z zewnętrznych źródeł mogły zostać wykorzystane na potrzeby opracowania niniejszego komentarza. Takie dane nie zostały odrębnie zweryfikowane, potwierdzone ani poddane jakiejkolwiek kontroli przez dr Mobiusa ani Franklin Templeton Investments i nie gwarantujemy, że są one w pełni precyzyjne.

Franklin Templeton Investments i dr Mobius nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek straty wynikające z wykorzystania zawartych w artykule informacji, opinii lub szacunkowych danych.

Źródło: URL http://mobius.blog.franklintempleton.com/, 7 października 2010

Opinie wyrażone przez autora są na dzień publikacji: 7 października 2010

© Copyright 2010 Franklin Templeton Investments. Wszelkie prawa zastrzeżone

Mark Mobius
Mark Mobius