Rok na blogu

Kiedy w listopadzie ubiegłego roku zaproponowano mi uczestnictwo w blogu bankiera.pl, propozycję przyjąłem z entuzjazmem. Po roku mam mieszane uczucia, a mój entuzjazm wygasł. Powodów jest kilka. Pierwszym są niewybredne wycieczki osobiste niektórych osób oraz wulgaryzmy, Doszło do tego, że kilka wpisów musiałem usunąć. Robiłem to z niesmakiem, jednak chciałem oszczędzić przykrości osobom czytającym komentarze. Na szczęście, wraz z upływem czasu malało natężenie agresji. Drugim powodem jest często bardzo niski merytoryczny poziom komentarzy, a moje uwagi spotykają się z agresją. Były i wyjątki, polemizowałem w niezwykle kulturalny sposób z pewnym zagorzałym przeciwnikiem waluty euro w Polsce. Mimo dzielących nas skrajnych poglądów dyskusja była przyjemnością. Po trzecie, nawet jak poruszałem istotne sprawy, wysuwane na forum publiczne po raz pierwszy, to nie spotykało się to z zainteresowaniem.W rezultacie, przez rok napisałem 20 blogów w 16 kategoriach i otrzymałem 249 komentarzy. Tematyka blogów była w miarę różnorodna. Najwięcej, 9 wpisów opatrzyłem kategorią wiedza, 7 przypadło na statystykę i 6 na PKB. Moje drążenie spraw statystycznych wynika z faktu, że często używa się jej w sposób zmanipulowany. Jestem statystykiem praktykiem i teoretykiem. Studiowałem na Wydziale Finansów i Statystyki. Pracowałem w GUSie wiele lat, poczynając od praktykanta, kończąc jako szef urzędu. Wykładałem statystykę na uczelniach. Mam w tej dziedzinie doświadczenie międzynarodowe: ONZ, Bank Światowy a ostatnio Eurostat. Jeżeli pewien blogowicz wlicza fundusze unijne do PKB, to trudno nie zareagować i wyjaśnić, że fundusze unijne to odpowiednik wartości globalnej, a nie wartości dodanej i wliczanie ich do PKB jest bez sensu. Nad taką „wiedzą” statystyczną i ekonomiczną trudno przejść do porządku dziennego.

Uprawiam również zawód ekonomisty. Pracowałem w instytutach badawczych, a na wielu uczelniach miałem przyjemność prowadzić wykłady autorskie. Nie lubię klepać wykładów kursowych czy teoretycznych, moją specjalnością jest ekonomia stosowana. Razi mnie poziom wiedzy ekonomicznej w kraju i daję temu wyraz przytaczając przykłady wzięte z życia. Za to byłem najczęściej atakowany przez blogowiczów na początku roku. Sprawę tę pozostawiam bez komentarza. Czuję się tak samo, jak kiedyś w hipotece warszawskiej w czasie remontu. Jak wiadomo, jest to urząd prawie jak z Franza Kafki. Otóż w informacji przy wejściu uzyskałem numer pokoju, którym mogłem załatwić swoją banalną sprawę. Po odstaniu pół godziny okazało się, że informacja była z wczoraj, a sprawę załatwia się gdzie indziej. Wychodząc z budynku chciałem powiadomić o tym informatorkę. Spotkałem się z agresją z jej strony (urzędnik rzadko przyznaje się błędu) i ze strony kolejkowiczów. Moja empiria nikogo nie interesowała. „A dajcie się deinformować na własne życzenie, frajerzy” – pomyślałem.

Dzisiejszy blog jest niemerytoryczny, na co pozwalam sobie tylko z okazji rocznicy i z faktu, ze jestem chory i nie mogę wychodzić z domu.

Na zakończenie pragnę złożyć życzenia Wesołych Świąt wszystkim blogowiczom, włączając również tych, którzy nie przepadają za moją skromną osobą.

Bohdan Wyżnikiewicz
Bohdan Wyżnikiewicz