Rozwiązany język Alana Greenspana

Alan Greenspan, po roku od odejścia z funkcji szefa Rezerwy Federalnej USA, zrezygnował ze swojego tajemniczego sposobu wypowiadania się, który określany był często mianem „greenspeaku”. Nie raz i nie dwa przez 18 lat (do końca 2005 roku) inwestorzy i ekonomiści zastanawiali się, co szef Fed tak naprawdę powiedział wygłaszając swoje oświadczenia, czy odpowiadając na pytania. Teraz język mu się rozwiązał, czym wprawie w zakłopotanie nie tylko rynki finansowe, ale i Bena Bernanke, obecnego szefa Fed.

Tuż przed rozpoczęciem korekty na rynkach światowych Greenspan ostrzegł, że widzi możliwość wejścia gospodarki USA w recesję. Jednak już następnego dnia nadeszło sprostowanie. Były szef Fed miał powiedzieć, że recesja jest „possible”, a nie „probable”. Taka zabawa słowami bardzo przypominała sposób wyrażania myśli w czasach, kiedy każde jego słowo mogło zatrząść rynkami. Wydawało się, że „greenspeak” ma się bardzo dobrze i nadal trudno będzie zrozumieć, jakie tak naprawdę są poglądy człowieka długo uważanego za „guru” rynków finansowych. Może zresztą nie tyle „guru” ile po prostu człowieka, którego słowa mogły wywołać spore zawirowania na rynkach. Wystarczy przypomnieć sobie rok 1996 (5 grudnia), kiedy to (oczywiście nie wprost) ostrzegł, że rynkiem akcji może kierować „irrational exuberance” (nieracjonalna przesada). Wywołał tym jednodniowe spadki indeksów, a potem nawet większą korektę, po czym indeks NASDAQ wrósł jeszcze przez 4 lata o ponad 300 procent. Greenspan miał wtedy rację, ale rynek i tak zrobił swoje.

Wydawało się, że po tym sprostowaniu Alan Greenspan na chwilę umilknie, ale pojawił się znowu w tym tygodniu z tezami, które mogły niepokoić. Stwierdził, że „jesteśmy w szóstym roku ożywiania gospodarczego w rezultacie którego pojawiają się symptomy braku równowagi ekonomicznej”. Powiedział też, że obecne ożywienie nie będzie trwało tak długo jak poprzednie (dziesięcioletnie), bo tamto było pewnego rodzaju fenomenem, a normalne cykle są krótsze. Ocenił, że prawdopodobieństwo wejścia gospodarki USA w końcu tego roku w recesję wynosi 1/3, a w przyszłym jest dużo wyższe. Wtórował mu zresztą legendarny inwestor Warren Buffet. Dziwne jest tylko to, że były szef Fed jest optymistą, kiedy mówi o rynku nieruchomości w USA. Twierdzi on, że spadek cen i sprzedaży ma się ku końcowi. Według mnie (i wielu innym analitykom) to właśnie rynek nieruchomości w połączeniu z drogą ropą zaszkodzi portfelowi Amerykanina, który będzie mniej wydawał na zakupy. A przecież wzrost PKB
w USA w 2/3 zależy od popytu wewnętrznego. 
 

Nie były to jedyne złote myśli. Wypowiedział się też na temat procesu carry trade, podczas którego globalni inwestorzy pożyczali tanio jeny po to, żeby inwestować w przynoszące wysokie zyski inne wehikuły inwestycyjne. Obawy o to, że umocnienie jena wywoła proces likwidacji pozycji przez fundusze (przede wszystkim hedżingowe) wywołały ostatnio korektę na rynkach akcji i surowców. Greenspan twierdzi, że proces „carry trade” jest nadal bardzo mocny, ale, że „kiedyś nastąpi zwrot”. Ma rację, bo przecież stopy w Japonii są nadal niezwykle niskie (0,5 proc), a umocnienie jena o około 4 procent jest niczym w porównaniu do osłabienia o ponad 10 procent w porównaniu do roku 2005. Carry trade jest nadal atrakcyjny pod warunkiem, że jen nie zacznie szybko się umacniać, a przecież Bank Japonii, który potrafi interweniować na rynku, zrobi wszystko, żeby do tego nie dopuścić.  

Trochę złośliwie można powiedzieć, że Alan Greenspan sam wyhodował wiele baniek spekulacyjnych (surowce, nieruchomości, akcje), a teraz bardzo wyraźnie, zupełnie nie w swoim stylu, mówi, że powstaje nierównowaga, która zakończy się recesją. Czyżby chciał wyprzedzić to, co nieuniknione i znowu zostać okrzyczanym „guru” przez tych, którzy starają się nie pamiętać, kto odpowiada za obecną sytuację? Widać też zdecydowaną różnicę w poglądach byłego i obecnego szefa Fed. Ben Bernanke uważa przecież, że w drugiej połowie roku gospodarka USA przyśpieszy. Na razie jednak obecny szef Fed unika komentowania wypowiedzi poprzednika, mimo że niewątpliwie są one dla niego jakimś problemem. Sprawdzimy jakość prognoz tych dwóch ekonomistów już za kilka (naście?) miesięcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

(komentarz pojawi się po zatwierdzeniu)

Piotr Kuczyński
Piotr Kuczyński