Rynek nieruchomości – w Polsce rośnie, w Europie zwalnia

Sytuacja na rynku nieruchomości pozostaje niezmienna. Nowe mieszkania sprzedają bardzo dobrze, mimo towarzyszącemu wzrostowi cen. Istotną zmianą w porównaniu z poprzednimi kwartałami jest jednak słabnąca podaż nowych lokali.

Wrocław

„Choć w okresie od stycznia do marca 2018 roku sprzedaż mieszkań na 6 rynkach o największej skali osiągnęła 18,4 tys., co było wynikiem zbliżonym do rekordowego z końca poprzedniego roku, to miało to miejsce przy istotnie niższej nowej podaży. Do sprzedaży trafiło 14,9 tys. nowych mieszkań, o blisko 10% mniej niż przed kwartałem” – czytamy w najnowszym raporcie firmy REAS, podsumowującym pierwszy kwartał 2018 roku. 

Czynnik popytowy bezpośrednio związany jest oczywiście z panującą aktualnie w gospodarce koniunkturą. W największych polskich miastach bezrobocie jest ledwo zauważalne, wciąż rosną płace, mieszkania kupowane są również pod kątem inwestycyjnym i jako alternatywa lokowania kapitału wobec bardzo niskich stóp procentowych. Dynamikę rozwoju rynku nieruchomości widać także w wartości udzielanych kredytów. Według ostatniego raportu Metrohouse i Expandera kwota wypłacona w I kwartale to 12 miliardów, co jest jednym z najlepszych wyników w historii. 

Oprócz przytoczonych czynników ekonomicznych, drugim istotnym jest ten związany z dostępnością mieszkań. „Polska jest na drugim miejscu w UE – zaraz po Rumunii – pod względem odsetka ludności żyjącego w przeludnionych mieszkaniach. Nic więc dziwnego, że przy tak sprzyjającej sytuacji na rynku, wielu Polaków decyduje się wykorzystać szansę na poprawę swoich warunków mieszkaniowych” – czytamy w raporcie Metrohouse i Expandera. 

Jednak symptomem, który zwiastuje zmianę panującej na rynku atmosfery może być spadająca podaż. Na to zjawisko składa się kilka czynników, które widoczne były już od jakiegoś czasu. 

Najważniejszy z nich, to ten związany z dość paradoksalną sytuacją na rynku pracy. „Pędząca koniunktura gospodarcza ogranicza liczbę osób pozostających bez pracy. Mało tego, wiele branż, w tym również budownictwo, boryka się z problemem znalezienia rąk do pracy w ogóle. Przekłada się to coraz mocniej na rosnące ceny usług firm wykonawczych” – analizuje coraz skomplikowaną sytuację w sektorze Michał Jedynak, wiceprezes Grupy Deweloperskiej Scandi Home i członek zarządu wrocławskiego oddziału Polskiego Związku Firm Deweloperskich. „Dochodzą do tego rosnące ceny materiałów budowlanych i najbardziej niepokojąca przedstawicieli sektora kwestia – ceny i dostępność gruntów” – dodaje Michał Jedynak. 

Wobec powyższych czynników nie jest możliwe utrzymanie takiego poziomu podaży, z jakim mieliśmy do czynienia na przestrzeni ostatnich kwartałów. Dodajmy do tego fakt, że sam rynek nieruchomości staje się też coraz bardziej nasycony, trudno więc przypuszczać, że tak dynamiczna hossa utrzymywać się będzie przez kolejne kwartały. 

Istotnym czynnikiem, który może, aczkolwiek nie musi okazać się dla sektora nieruchomości kluczowym, jest przyszłość i skuteczność działania programu Mieszkanie Plus.  Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział ostatnio, że w 2019 r. w budowie będzie 100 tys. To dużo. „Jeśli rzeczywiście plan się powiedzie, nie pozostanie to bez wpływu zarówno na stronę popytową, jak i podażową. Z drugiej jednak strony wiele zależy od tego, gdzie docelowo nowe mieszkania w ramach programu będą powstawać” – mówi Michał Jedynak. „Na razie są to lokalizacje w mniejszych miastach. Jeśli jednak nowe inwestycje powstawać będą w tych większych, na pewno ograniczy to popyt na nowe mieszkania od deweloperów na rynku pierwotnym” – dodaje wiceprezes Grupy Deweloperskiej Scandi Home. 

Przypomnijmy – sprzedaż nowych mieszkań w tylko w 6 największych polskich miastach osiągnęła w 2017 roku poziom 72,7 tys. poprawiając o ponad 17% rekordowy dotychczas wynik z roku 2016. Podaż nowy lokali wyniosła na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy 67,3 tys. lokali. 

Szymon Matuszyński
Szymon Matuszyński