RYNKI FINANSOWE – ATAK KLONÓW (EPIZOD NIE WIADOMO KTÓRY)

Usłyszałem dziś w jednym z programów radiowych głosy kilku wybitnych przedstawicieli „rynków finansowych”, że nie wprowadzenie planu Paulsona doprowadzi do jeszcze większego kryzysu!!! Ergo – nie zabranie amerykańskim podatnikom 800 miliardów dolarów ma doprowadzić świat na skraj zapaści!

Dlaczego??? No bo domy potaniały!!! W skrócie tak wygląda pokrętna argumentacja „rynków finansowych” mająca uzasadniać dlaczego podatnicy mają te „rynki” ratować.

Na zdrowy rozum jak domy potaniały to ludzie, którzy chcą je kupić powinni się cieszyć! Nieprawdaż??? Przedstawiciele „rynków finansowych” straszą, że ludzie nie będą mieć pieniędzy na te tańsze domy! A wcześniej to niby mięli „pieniądze”??? NIE!!! To ich podpis pod zobowiązaniem do spłaty kredytu stawał się „pieniądzem”, za który inni kupowali domy!

Czy z tego powodu, że banki przejęły własność domów, których właścicieli nie stać na spłatę rat kredytowych z powodu podwyższenia stóp procentowych, to miliony Amerykanów przeniosły się pod mosty nie mając dachu nad głową??? NIE!!! Zamiast płacić ratę kredytową, będą płacić czynsz. Czy to w czymkolwiek zmieni ich realną siłę nabywczą??? NIE!!! Owszem stracą przedsiębiorcy budowlani – mniej się buduje. Ale czy przedsiębiorstwa w sektorze rolniczym, artykułów spożywczych, naftowym, komputerowym zmniejszają zatrudnienie, albo obniżają pensje? NIE!!!

Na prawdziwym rynku dokonałaby się naturalna alokcja naszego popytu – WYNIKAJĄCEGO Z NASZEJ REALNEJ SIŁY NABYWCZEJ OKREŚLONEJ WARTOŚCIĄ NASZEJ PODAŻY – w kierunku realnych towarów i usług, a nie „produktów finansowych”.

Tymczasem zwolennicy i przeciwnicy planu Paulsona nie kłócą się wcale o takie „detale”. Oni się kłócą o to, kto położy łapę na pieniądzach odebranych podatnikom. Sama zasada nie wzbudza specjalnych emocji. Państwo ma przynieść ratunek rynkom finansowym! Ale co to jest „państwo”??? „Państwo” w tym przypadku to nic innego jak urzędnicy państwowi! A czy krytykowany dziś powszechnie Alan Greenspan nie był aby urzędnikiem państwowym??? Więc dokonajmy subsumpcji: w miejsce: „państwo” wstawmy: „urzędnik”. Jak będzie brzmiało takie oto zdanie: „Urzędnicy mają przynieść ratunek rynkom finansowym”! Prawda że ładnie?

Cały dowcip polega na tym, że urzędnicy państwowi doskonale się rozumieją z „rynkami finansowymi” – bo to także urzędnicy, tyle że korporacyjni. Takie „klony”. Różnica między nimi polega na tym, że pierwsi zarządzają pieniędzmi podatników, a drudzy akcjonariuszy. Podobieństw zaś jest o wiele więcej. Po pierwsze i ci, i ci zarządzają nie swoimi pieniędzmi. Po drugie, akcjonariusze są dziś tak samo anonimowi jak podatnicy. Po trzecie, wywalenie urzędnika korporacyjnego jest dla akcjonariusza tak samo trudne, jak dla podatnika wywalenie urzędnika państwowego. Trzeba zdobywać większość, zawiązywać koalicje i sporo się natrudzić. Po czwarte, urzędnicy korporacyjni zajmują się tym samym co urzędnicy państwowi: robieniem wody z mózgu podatnikom-wyborcom i podatnikom-akcjonariuszom. Instrumenty są tylko inne. Urzędnik państwowy po pieniądze podatnika może wysłać policjanta. A urzędnik korporacyjny musi się bardziej natrudzić, żeby akcjonariusze sami mu tę kasę przynieśli. Ale jak już nie ma pomysłu – „formuła kredytów subprime uległa wyczerpaniu”, a próba pompowania kolejnej bańki surowcowej wzięła w łeb, to co się wtedy robi? Ano idzie się do kolegów urzędników (państwowych) i prosi, żeby wysłali do podatników policjantów.

Jeżeli już urzędnicy państwowi rąbną podatnikom tę kasę – to niech przynajmniej sami odpowiadają za to co z nią zrobią. Pomysł, żeby urzędnicy państwowi kasę od podatników wyciągnęli, i oddali ją „rynkom finansowym” jest kuriozalny. To tak samo jak z OFE: podatnicy muszą płacić, a zysk z operacji mają akcjonariusze OFE i ci, którzy biorą w OFE pensje.

Określenia „rynki finansowe” nadużywam z lubością, bo zaobserwowałem, że jeszcze nie tak dawno ciągle pytano przedstawicieli „rynków finansowych”, jak zareagują „rynki finansowe” na to, czy na tamto. A od kilku dni jest chyba cenzorski „zapis” na to określenie. W każdym razie przedstawiciele „rynków finansowych” nie są pytani jak zareagują „rynki finansowe” na sytuację na „rynkach finansowych”. I to jest w tym całym bajzlu pewna pociecha.

Robert Gwiazdowski
Robert Gwiazdowski