Sen polityków o repolonizacji banków może się zmaterializować

Jesteśmy o krok od tak bardzo upragnionej przez naszych polityków repolonizacji sektora bankowego. Jeśli potwierdzą się informacje z ostatnich dni, konsorcjum PZU i Polskiego Funduszu Rozwoju ma kupić w kilku transzach pakiet 30-33% Pekao S.A. Cena ponoć 11 mld zł, czyli 127-140 zł za akcję (w zależności od wielkości pakietu i ostatecznej ceny).

Analitycy napiszą, że cena jest dość wysoka. Ale warto zauważyć, że Pekao S.A. dysponuje olbrzymią (5-7 mld zł, w zależności od przyjętych założeń) nadwyżką kapitału, czyli wolną gotówką. Jeśli uwzględnić ten element, cena nie jest zła. Ponadto 10-letnia historia notowań akcji tego banku pokazuje, że cena transakcji mieści się w okolicach średnich poziomów z tego okresu. Malkontenci wskażą jednak na podatek bankowy, który pojawił się w br. i który obniża wartość wszystkich polskich banków.

Oczywiście na dzień dobry PZU straci na inwestycji kilkaset milionów zł (różnica między ceną płaconą a wartością rynkową pakietu akcji Pekao S.A.), co może się jeszcze pogłębić, jeśli inwestorzy zareagują nerwowo na zmianę właściciela. Ale czy ktoś choć słowem wspominał o kosztach repolonizacji?

Po tej ewentualnej transakcji zmieni się układ sił w polskim sektorze finansowym. Niekwestionowanym liderem będzie Grupa PZU. Oprócz bardzo mocnej pozycji w ubezpieczeniach, będzie ona największym akcjonariuszem dwóch dużych banków: Pekao S.A. oraz Aliora (który powiększa się obecnie o BPH, a w przyszłości być może o część Raiffeisena). Sen naszych polityków o repolonizacji banków może zmaterializować się. I to już wkrótce. Co potem?

Sebastian Buczek
Sebastian Buczek