Senior apocalypse wg statystyków. Powodzenia!

Problemy demograficzne naszego państwa coraz częściej przykuwają uwagę mediów. Wiele się mówi o nikczemnym wskaźniku dzietności i kiepskiej polityce prorodzinnej. Snuje się także wizje opustoszałych centrów miast ze sklepami z asortymentem skierowanym do ludzi starszych. Seniorapocalypse! Mamy problem, ale prognozowanie na 40 lat do przodu to nieporozumienie.

Senior apocalypse wg statystyków. Powodzenia!

Współczynnik dzietności Polek wynosi 1,32. Należy do najniższych na świecie. Jest nawet niższy niż w Niemczech. W 2012 roku odnotowano 389 tys. urodzeń i tylko 9 tys. mniej zgonów. Obecnie liczba ludności w Polsce wynosi 37,8 mln. Wszystko wskazuje na to, że będzie się ona systematycznie zmniejszać m.in. na skutek emigracji zarobkowej.

Równocześnie Polki emigrujące do Wielkiej Brytanii mają wyższą dzietność niż Pakistanki. Średniorocznie rodzą ok. 20 tys. dzieci.  Z oficjalnych statystyk wynika, że na Anglii i Walii mieszka ponad 580 tys. naszych rodaków. Prawdopodobnie jest to zaniżona liczba. Ale nawet jeśli tak jest, to i tak wychodzi na to, że ponad 5% Polaków rodzi się poza granicami kraju.

Z prognoz ZUS-u wynika, że w 2060 roku będzie nas ok. 30 milionów. W tym liczba ludzi w wieku poprodukcyjnym przekroczy 10 mln. To byłaby katastrofa dla finansów publicznych. Jednak tylko pod warunkiem, że gospodarka i system prawny za 50 lat będzie dokładnie taki sam jak obecnie. A tak nie będzie. W latach 80’tych twierdzono, że liczba ludności naszego kraju w 2000 roku przekroczy 40 mln. I co?

Są różne scenariusze

Część twierdzi, że wyludnienie Polski to celowe działanie Zachodu, by uczynić z naszego państwa skansen Europy. Takie przyjemne miejsce na wakacje – pełne lasów, łąk, gdzie dzięcielina pała, itd. To jednak teoria spiskowa.

Jednym z bardziej prawdopodobnych scenariuszy jest uzupełnienie niedoborów imigrantami, którzy zaczną do nas ochoczo przyjeżdżać, gdy poziom życia w Polsce zbliży się do średniej unijnej.  Pytanie tylko kiedy to nastąpi? Być może Unia Europejska zrezygnuje z części swobód w zakresie emigracji zarobkowej i po prostu będą obowiązywać nakazy odpracowania jakiegoś okresu w poszczególnych krajach dla obywateli z poza UE, którzy chcieliby tu zamieszkać. To jednak już political fiction, ale historia uczy, że czasami nawet najgorsze plany są realizowane.

Inny bardziej prawdopodobny to innowacje w zakresie nowoczesnych technologii, genetyki, itp. Fukuyama napisał książki o końcu historii i człowieka. Moim zdaniem to dopiero początek.  George Friedman w swojej książce Następne 100 lat stwierdza, że Polska obok Turcji, Japonii i USA będzie światowym mocarstwem! Oczywiście pojawiają się tam również Gwiazdy Śmierci, walczące roboty, a my tradycyjnie dostajemy po głowie, ale nikt nie jest doskonały.

Trudno przewidzieć, co będzie za 10 lat

Kto wie, ale może za 10 lat ktoś dokona odkrycia, który zrewolucjonizuje wszystko w większym stopniu nawet niż Internet. Będziemy żyć coraz dłużej, będziemy latać w kosmos, może nie będzie głodu na świecie. Zmieni się także nasze pojmowanie pieniędzy i zakończy się wieczna pogoń za bogactwem. A może będzie zupełnie odwrotnie i zamiast zwiększania ogólnego dobrobytu dojdzie do katastrofy.  Kto to może wiedzieć? Na pewno nie statystycy. Gdy Juliusz Verne pisał „20 tys. mil podmorskiej żeglugi” nikt nie wierzył, że mogą istnieć okręty podwodne zdolne do tak długich podróży. Teraz to nikogo nie dziwi. Wartość idei i pomysłu oceniana jest przez tych, którzy najwięcej skorzystali na ich realizacji.

Dlatego należy z wielką rezerwą podchodzić do tego typu prognoz. Nie oznacza to, że nie mamy nic robić, by zapobiec negatywnym tendencjom. Jak u Kandyda – róbmy swoje. Najlepiej dzieci.

Łukasz Piechowiak

Jeśli gdziekolwiek popełniłem błąd ortograficzny, to w komentarzu można pisać: Piechowiak odrób podstawówkę, bo nie umiesz napisać (tu słowo). Uwaga! Obrazek został dodany zupełnie bez sensu, ale jest ładny.

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak