Stanowienie nie prawa, lecz lewa

Spóźnienie ogłoszenia w Dzienniku Ustaw ważnej nowelizacji ustawy podatkowej doczekało się już prokuratorskiego postępowania sprawdzającego.

Przypomnę, że ustawa z 29 sierpnia ma m.in. ukrócić wyprowadzanie od 1 stycznia 2015 r. przez firmy zysków za granicę. Te przepisy otrzymały trzy miesiące vacatio legis, zatem ustawa musiała być ogłoszona do 30 września, a stało się to dopiero 3 października. Wystraszony miliardowymi kosztami tego obciachu rząd i klub PO przeprowadzą błyskawiczną zmianę kilku słów w ostatnim artykule o terminie wejścia w życie — i będzie po sprawie.

Chyba jednak nie całkiem, bo trwa żenujące przepychanie odpowiedzialności między centralnymi urzędami. Rządowe Centrum Legislacji (RCL), które spóźniło publikację, broni się nawałem pracy i odbija piłeczkę argumentem, że Ministerstwo Finansów (MF) nie zwróciło uwagi na pilność ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw.

Rzeczywiście, w długiej kolejce aktów czekających na publikację niektóre opatrzone są przez resorty specjalną klauzulą, zwracającą uwagę na termin wchodzenia jakichś przepisów w życie. Tym razem aparat MF o to nie zadbał i oczywiście ponosi część odpowiedzialności.

Kompromitacja urzędników to jednak tylko pochodna fatalnej konstrukcji samej ustawy. Niby wchodzi ona w życie 1 stycznia 2015 r., ale aż pięć grup przepisów ma inne terminy obowiązywania: jedna — od pierwszego dnia czwartego miesiąca po miesiącu ogłoszenia; druga (o którą cała afera) — po upływie trzech miesięcy od ogłoszenia; trzecia — po upływie 30 dni od ogłoszenia; czwarta — następnego dnia po ogłoszeniu; piąta — po upływie 14 dni od ogłoszenia. Akt prawny tak pokrętnie zbudowany urąga zasadom dobrej legislacji i jest klasycznym przykładem procederu wspomnianego w tytule.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski