Subiektywny przegląd prasy zagranicznej III

Tym razem o tym dlaczego dzieciaki nie powinny oddawać swoich oszczędności rodzicom, a także ile kosztują amerykańskich podatników niskie pensje w Wal-Mart. Niemcy kłócą się o ceny czekolady, a Rosjanie wyjątkowo walczą z nielegalnym hazardem i zapowiedzieli sankcje dla przedsiębiorstw za bardzo lubiących optymalizację podatkową. A w Japonii? W Japonii ekologicznie Toyota Prius na szczycie.

Subiektywny przegląd prasy zagranicznej III 1

Stany Zjednoczone Ameryki Północnej

Los Angeles Times napisał, że niskie pensje w sieci sklepów Wal-Mart kosztują system socjalny nawet kilka tysięcy dolarów rocznie na jednego pracownika. Wal-Mart to taka duża amerykańska „Biedronka”. Z danych zebranych przez instytucje opieki zdrowotnej w stanie Wisconsin wynika, że 300 osobowa załoga w jednym dużym sklepie kosztuje podatników nawet 5 tysięcy dolarów rocznie za jednego pracownika. W tej sytuacji, sklep ten wcale taki tani się nie wydaje.

Ponad półtora miliona dolarów dotacji do ubezpieczeń medycznych rocznie za jeden supermarket, za jeden biznes, który co prawda daje miejsca pracy, ale niskopłatne i jak się okazuje – drogie. Wal-Mart to jedna z najbogatszych firm na świecie, którą prawdopodobnie stać na to, aby Amerykanie nie musieli się dorzucać do ubezpieczeń ich pracowników.

Z kolei Washington Post donosi o sporej aferze w USA. Otóż na światło dzienne wychodzi prawda o programie PRISM, którego celem była inwigilacja sieci Internet w poszukiwaniu terrorystów, zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego lub po prostu haków na zwykłych obywateli. Wiadomo, że coś takiego ma miejsce w każdym szanującym się państwie. Ale nie w każdym udział w zbieraniu informacji bierze 9 największych amerykańskich firm internetowych, które zdaniem dziennikarzy WP po prostu zaprzeczają faktom o współpracy.

 

Niemcy

Niemcy mają się z czego cieszyć, bo wzrósł im eksport o ok. 2% w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Łączna wartość eksportu naszego zachodniego sąsiada to ponad 94 mld euro rocznie. To więcej niż wynosi budżet Polski. Die Welt napisał wprost, że niemiecki eksport jest zaskakująco silny nawet pomimo kryzysu.

Belgijska czekolada jest najlepsza. Szwajcarzy i Niemcy twierdzą, że to ich słodycze są lepsze. Odwieczny narodowy spór schodzi na drugi plan, bo Nestle i Mars, czyli w zasadzie dwóch największych producentów czekolady, oskarżeni zostali o zmowę cenową. Menedżerom grozi do 5 lat więzienia i nawet 7 mln euro grzywny.

Francja

Le Figaro donosi, że po francuskim winie Chiny atakują producentów samochodów. Kraj Środka chce wprowadzenia taryf, czyli po prostu wprowadzić ograniczenia dla przywozu samochodów osobowych z silnikami większymi niż dwa litry. Zdaniem francuskich dziennikarzy sprawa dotyczy niemieckich pojazdów luksusowych, czyli mercedesów, BMW i Porsche. Wino, Chiny i mercedesy!

Le Figaro bardzo szczegółowo opisuje spór pomiędzy Międzynarodowym Funduszem Walutowym a Komisją Europejską. Zdaniem MFW pomoc dla Grecji rzędu 110 mld euro w 2010 roku była błędem, a reformy z 2012 roku trzeba było wprowadzić dwa lata wcześniej, co nie było możliwe ze względów politycznych. Komisja Europejska twierdzi inaczej. Sprawę zaostrza fakt, że niejaka Christine Lagarde, czyli prezes MFW to rodowita francuska, a wsparcie dla Greków inicjowane było między innymi przez ten kraj.

Wielka Brytania

The Times wskazuje, że 1 na 5 rodziców zabiera swoim dzieciom oszczędności. Z tego 45% nigdy ich nie zwraca. Zwykle dziecięce świnki skarbonki rozbijane są w sytuacjach kryzysowych. Rodzice zawsze obiecują zwrot, ale nie łudźcie się kochane dzieci – mama i tata zwykle Was okłamują. Skoro już jesteśmy przy dziecięcych tematach, to The Times również donosi, że Hornby, czyli znany producent zabawek, wraca z produkcją do Wielkiej Brytanii. Produkcja w Chinach i Indiach przynosi straty, ponadto jest problematyczna zarówno z powodów wizerunkowych oraz z ze względu na zabezpieczenie dostaw.

Dla kontrastu, okazuje się, że koszty pogrzebów w Wielkiej Brytanii wywołują tyle samo emocji i problemów co w Polsce – zwykła kremacja może kosztować nawet 3 tys. funtów. Z 4 tys. zł zasiłku pogrzebowego z ZUS nie starczyłoby nawet na urnę.

Rosja

Ciemne chmury wiszą nad centrami Offshore. O tym, że jest to biznes, który po cienkim lodzie stąpa pisałem już wiele razy.

Mateczka Rosja właśnie stara się o zwrot utraconych korzyści ze względu na transfery rosyjskich firm do globalnych centrów finansowych. Chodzi o niebagatelną kwotę 18 miliardów dolarów. Wg pomysłodawców projektu, czyli rosyjskiego resortu finansów, działalność rodzimych przedsiębiorstw w centrach Offshore ma być traktowana jako działanie na szkodę państwa i unikanie opodatkowania. Optymalizacja podatkowa powoli odchodzi do lamusa, pytanie tylko co w zamian.

W Sankt Petersburgu policja zamknęła półlegalne centrum rozrywki, czyli kasyno. Nie było małe. Zajmowało powierzchnię 4 tys. metrów kwadratowych i przynosiło 1 mln dolarów nielegalnego ZYSKU miesięcznie. Od razu wiadomo, że biznes był nierentowny, bo nie starczyło na łapówki.

Japonia

Yomiuri Shimbun donosi, że ekologiczna Toyota Prius była w maju najchętniej kupowanym samochodem w Japonii. Ponadto premier Shinzo Abe zapowiedział wprowadzenie nowej strategii rozwoju dla Kraju Kwitnącej Wiśni.

Ma ona polegać między innymi na obniżeniu podatków oraz złagodzenie regulacji. Priorytetem jest rozwój nowych rynków, reorganizacja przemysłu, zwiększenie poziomu wynagrodzeń oraz dochodów gospodarstw domowych. Oprócz bardziej preferencyjnych stawek podatkowych dla inwestorów, przewiduje się ulgi podatkowe dla tych przedsiębiorstw, które podejmą się trudu reorganizacji. Abe chce, aby PKB per capita w Japonii zwiększyło się z 88 tys. dolarów (PPP) do 100 tys. dolarów (PPP).

Polacy nie gęsi i też swojego Abe mają – premier Tusk zapowiedział, że w ciągu 10 lat skala inwestycji w Polsce może przekroczyć 800 mld zł. Czyli pod względem optymizmu gospodarczego jesteśmy już drugą, a nawet pierwszą Japonią!

Bonus: Argentyna

Argentina Independent donosi, że protestujący w Buenos Aires nauczyciele zgodzili się na rządowe warunki podwyżek wynagrodzeń. Pensje belfrów mają wzrosnąć o 24% w dwóch etapach. Z danych OECD wynika, że w 2010 roku przeciętne roczne wynagrodzenie nauczycieli w Argentynie wynosiło ok. 18 tys. dolarów. Widełki zaczynały się od 14 do 20 tysięcy dolarów.

To więcej niż w Polsce – u nas rocznie nauczyciel też potrafi zarobić 20 tysięcy, ale złotych. Z danych OECD wynika, że nad Wisłą minimalne nauczycielskie wynagrodzenie to 9 tys. dolarów rocznie, a maksymalne to nawet 20 tys. dolarów. Jestem pewien, że większość polskich belfrów nie zgodzi się z tymi wyliczeniami. Ale kto by nie chciał 24% podwyżki?

Łukasz Piechowiak

SPRAWDŹ POPRZEDNIE SUBIEKTYWNE PRZEGLĄDY PRASY ZAGRANICZNEJ

Mój facebookhttps://www.facebook.com/luk.lukupuku

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak