Tradycyjnie o 6

Marszałek Województwa Podkarpackiego „został zatrzymany wczoraj około godz. 18 w miejscu zamieszkania koło Lubaczowa (…) został przewieziony do Lublina. Noc spędził w policyjnej izbie zatrzymań (…)” Dziś około godziny 11 rozpoczęło się przesłuchanie. Zakończyło się około godziny 14.

Dotyczyło spraw, o których Marszałek doskonale wiedział. Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w Podkarpackim Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie jest prowadzone od stycznia ubiegłego roku. Dwa miesiące temu – 13 lutego – agenci CBA przeszukali gabinet Marszałka.

To po co wyciągali go na noc z chałupy? Zwłaszcza, że już wczoraj o tym poinformowali, a kolejnego zatrzymania dokonali dziś o godzinie 11 rano, więc ten ktoś mógłby uprzedzony uciec. Skoro Marszałek, jak się dowiedział o wizycie CBA w swoim gabinecie wrócił z urlopu w Brazylii, to nie stawiłby się dziś w prokuraturze, jakby mu przysłali wezwanie pocztą?

Jak „nieoficjalnie” dowiedziała się GW od „niezależnych” prokuratorów „prokuratura rozważa skierowanie do sądu wniosku o tymczasowe aresztowanie. Wszystko zależy od tego, co on będzie miał do powiedzenia w czasie przesłuchania”.

www.wyborcza.pl/1,75248,13790182,Marszalek_podkarpacki_zatrzymany_przez_CBA__Zarzuty.html

Jak doskonale wiemy, człowiek niewprawiony w nocy w areszcie kruszeje, a skoro to „człowiek koalicjanta”, który ostatnio trochę „bryka”, to może trzeba mu pomóc skruszeć? Dlatego agenci CBA nie przychodzą już o 6 rano, tylko o 6 po południu. Proszę, żeby za jakiś czas politycy partii dzisiaj rządzącej pamiętali o tym, jak będą chcieli krytykować prokuratorów – oczywiście jak jeszcze będą mogli krytykować.

Robert Gwiazdowski
Robert Gwiazdowski