Triumf smoka

23 stycznia, Chińczycy na całym świecie obchodzili początek roku smoka (według kalendarza słonecznego). W chińskiej kulturze, smok to mityczne stworzenie symbolizujące pomyślność oraz władzę: starożytni cesarze byli uznawani za „synów smoka”, a wielu Chińczyków do dziś nazywa się „potomkami smoka”.

Mark Mobius

Mark Mobius

W obliczu nasilających się problemów Europy z zadłużeniem oraz słabych perspektyw rysujących się przed gospodarką USA, coraz więcej mówi się o tym, że gospodarka „potomków smoka” ma potencjał do jeszcze większego wzrostu w kolejnych latach. Według prognoz, tempo wzrostu chińskiego PKB ma w 2012 r. nieco spaść do 8,2%, co i tak będzie bardzo wysokim poziomem w porównaniu z gospodarkami rozwiniętymi.[1]

W 2012 r. można spodziewać się spadku eksportu pod wpływem globalnego spowolnienia, a inwestorzy zaczęli obawiać się możliwego wpływu tej sytuacji na Chiny. Dominujące przekonanie o tym, że Chiny są gospodarką opartą w dużej mierze na eksporcie jest jednak błędne: w 2011 r., krajowe inwestycje i lokalna konsumpcja wygenerowały łącznie 6,8 bln USD, w porównaniu z przychodami z eksportu sięgającymi 2,1 bln USD. Udział eksportu towarów i usług w PKB ma w 2012 r. spaść do 28%, w porównaniu z 38% w 2007 r.[2]

Ze względu na liczne powiązania pomiędzy wszystkimi regionami współczesnego świata, jest mało prawdopodobne, by Chiny wykazały się całkowitą odpornością na wpływ globalnego spowolnienia. Sądzę jednak, że chiński rząd wykorzysta potężne rezerwy i prężny system bankowy do stymulacji gospodarki, jak zrobił to w 2009 r. Tym razem stymulacja może być skoncentrowana na kilku obszarach wymienionych poniżej:

1) Konsumpcja – dalsza redukcja stawek podatku dochodowego, utrzymanie dofinansowania dla nabywców małych samochodów i urządzeń AGD

2) Infrastruktura – wznowienie inwestycji w infrastrukturę kolejową i elektrownie jądrowe, inwestycje w systemy irygacyjne, inwestycje w sieci energetyczne

3) Mieszkalnictwo komunalne

Nie ma żadnej gwarancji, że te działania okażą się skuteczne i sprawią, że chińska gospodarka osiągnie zakładane przez rząd docelowe tempo wzrostu. Poza tym są to metody przekładające się na ekspansję wydatków publicznych i nie mogą być stosowane w nieskończoność.

Jeżeli wpływ osłabienia w USA i Europie na rozwój globalnej gospodarki okaże się bardziej długotrwały, chińskie władze będą musiały zadowolić się wolniejszym tempem wzrostu swego PKB. Z drugiej strony, ze strukturalnego punktu widzenia, rząd Chin ma jeszcze do dyspozycji kilka innych możliwości w zakresie stymulowania produktywności, takich jak promowanie inwestycji, lepsze zabezpieczenie własności intelektualnej, które byłoby zachętą dla większej innowacyjności, a także dalsza prywatyzacja sektorów kontrolowanych przez skarb państwa.

Źródłem obaw wielu inwestorów jest inflacja i ryzyko „bańki cenowej” na chińskim rynku nieruchomości. W naszej ocenie, rynki nieruchomości są nadmiernie napompowane przede wszystkim w największych aglomeracjach, takich jak Pekin, Szanghaj, Shenzhen czy Guangzhou, a także w kilku miastach średniej wielkości, np. Chengdu, Chong Qing, Wuhan czy Changsha. W małych miejscowościach nadal dostępne są względnie niedrogie nieruchomości mieszkaniowe, a dotychczasowe wzrosty cen domów i mieszkań nie były nadmierne.

Ze względu na spodziewaną kontynuację polityki wprowadzającej ograniczenia dla nabywców domów, bez wsparcia ze strony popytu inwestycyjnego, ewentualne spadki cen nieruchomości będą zależały od ich cenowej dostępności dla potencjalnych nabywców. W dużych i średnich miastach, wskaźniki cen do dochodów są dziś dość wysokie i oscylują wokół odpowiednio 14x (tzn. cena przeciętnego domu jest czternastokrotnie wyższa od PKB per capita) i 19x. W małych miejscowościach wskaźnik ten nie przekracza znacznie rozsądniejszego poziomu 7x.[3] Należy dodać, że najwięcej transakcji na chińskim rynku nieruchomości zawieranych jest właśnie w małych miastach.[4] Mając to na uwadze, uważamy, że ceny nieruchomości w Chinach mogą wkrótce spaść średnio o ok. 20%. Spadki cen mogą być bolesne dla inwestorów, choć nie sądzimy, by miały szerszy negatywny wpływ na cały rynek kredytów hipotecznych. Ewentualne niekorzystne konsekwencje będą najprawdopodobniej znikome, ponieważ osoby, które kupiły nieruchomości w największych chińskich miastach w latach 2010-2011, musiały liczyć się z prawdopodobieństwem spadku ich wartości, a poza tym te kredyty obarczone wyższym ryzykiem stanowią skromną część całego rynku kredytów hipotecznych.

W rzeczywistości, ceny nieruchomości w Pekinie czy Szanghaju nie odbiegają od cen w większości dużych miast azjatyckich. Podobnie jak Manhattan czy Londyn, Szanghaj i Pekin przyciągają zamożne rodziny z całego kraju, a zatem tamtejsze rynki nieruchomości nie mają wyłącznie lokalnego charakteru, ale są obiektami ogólnokrajowego zainteresowania. Dlatego spodziewamy się niezmiennie dużego popytu na tych rynkach, nawet biorąc pod uwagę możliwość chwilowej korekty.

Co szczególnie istotne, w 2012 r. dojdzie do zmian na najwyższych szczeblach chińskich władz. Uważamy, że przekazanie steru przebiegnie generalnie zgodnie z planem, a chińskie władze dysponują niezbędnymi zdolnościami organizacyjnymi i strategiami, które są w stanie zapewnić Chinom osiągnięcie najwyższego lub prawie najwyższego wzrostu PKB wśród wszystkich potęg na całym świecie. Zaletą systemu jednopartyjnego jest możliwość długofalowego planowania i zachowania ciągłości prowadzonej polityki także w wymagających warunkach rynkowych. Przypuszczamy, że renminbi nadal będzie krążyć w ustalonych przez władze granicach. Istnieje jednak ryzyko większego protekcjonizmu, jeżeli spowolnienie innych gospodarek będzie większe niż zakładają dzisiejsze prognozy. Ponadto, inwestorzy obawiają się, że starzenie się populacji i rosnące nierówności płacowe mogą odbić się niekorzystnie na chińskim wzroście gospodarczym. Te same problemy dotyczą wielu krajów we wszystkich zakątkach świata, jednak nie sądzimy, by którekolwiek z tych czynników zdołały znacząco osłabić tempo chińskiego rozwoju w 2012 r.

W roku smoka, Chiny mogą złapać lekką zadyszkę, co będzie miało określone konsekwencje dla krajów w dużym stopniu zależnych od apetytu „smoka” na surowce, takie jak ruda żelaza czy węgiel. Jeżeli, zgodnie z prognozami, tempo wzrostu inwestycji w środki trwałe spadnie z 23% w 2011 r. do 17% w 2012 r.[5], gospodarki rozwijające się dzięki eksportowi surowców, np. Brazylia, Rosja czy Australia, z pewnością boleśnie odczują skutki tego spadku. W 2012 r. możemy spodziewać się wzmożonej zmienności na rynkach na całym świecie, ale jest mało prawdopodobne, by „smok” musiał zboczyć z obranego długofalowego kursu.


[1]Źródło: EIU; styczeń 2012 r.

[2] Źródło: EIU; styczeń 2012 r.

[3] Źródło: CEIC

[4] Źródło: CEIC

[5] Źródło: Deutsche Bank

Informacja  natury prawnej

Informacje zawarte w tym artykule nie stanowią kompletnej analizy wszystkich istotnych faktów dotyczących jakiegokolwiek kraju, regionu czy rynku. Wszelkie przedstawione w artykule komentarze, opinie i analizy reprezentują wyłącznie zdanie dr Mobiusa i mają charakter wyłącznie informacyjny. Biorąc pod uwagę zmienność warunków rynkowych i ekonomicznych, wszelkie komentarze, opinie i analizy dr Mobiusa są w pełni aktualne wyłącznie w dniu ich publikacji i mogą ulec zmianie bez odrębnego powiadomienia. Wyrażone opinie mają na celu zobrazowanie sposobu, w jaki dr Mobius analizuje rynki papierów wartościowych, a komentarze w żadnym wypadku nie stanowią indywidualnych porad lub rekomendacji inwestycyjnych ani zachęty do nabycia, sprzedania lub utrzymywania jakichkolwiek papierów czy stosowania jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej. Czytelnik może podejmować decyzje w oparciu o zawarte w artykule informacje wyłącznie na własne ryzyko. Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych, zalecamy skonsultowanie się z profesjonalnym doradcą.

Dane pochodzące z zewnętrznych źródeł mogły zostać wykorzystane na potrzeby opracowania niniejszego komentarza. Takie dane nie zostały odrębnie zweryfikowane, potwierdzone ani poddane jakiejkolwiek kontroli przez dr Mobiusa ani Franklin Templeton Investments i nie gwarantujemy, że są one w pełni precyzyjne.

Franklin Templeton Investments i dr Mobius nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za jakiekolwiek straty wynikające z wykorzystania zawartych w artykule informacji, opinii lub szacunkowych danych.

Źródło: URL http://mobius.blog.franklintempleton.com/, 25 stycznia 2012 r.

Opinie wyrażone przez autora są na dzień publikacji:  25 stycznia 2012 r.

© Copyright 2010 Franklin Templeton Investments. Wszelkie prawa zastrzeżone

Mark Mobius
Mark Mobius