Unikajmy bubli prawnych!

Kukiz’15 od dawna, i to nie tylko moimi ustami, głosi taką oczywistą prawdę, że CIT jest do wyrzucenia. Drugiego tak skomplikowanego przypadku, tak niewydolnego podatku i tak łatwego w obchodzeniu w  Polsce nie ma. Najlepiej go zlikwidować i zapomnieć.

Dziadek czytajacy dzieciom bajke o braciach nazywanych CIT, PIT i VATRys: Tomasz Niewiadomski/ForumRys:Tomasz Niewiadomski/Forum

Podatek dochodowy od osób prawnych, zwany powszechnie podatkiem CIT, jest niewiarygodnie skomplikowany. Firmy bez księgowych i prawników nie mogą funkcjonować. Do tego prawo gospodarcze w zakresie podatku CIT jest interpretowane w Polsce kilkaset razy rocznie! Jak w tym ma się odnaleźć przedsiębiorca? Nie wiadomo, co można odliczyć, a czego nie. Gubią się w tym też sami urzędnicy skarbowi, czego dowodem są różne interpretacje przepisów. Prawo, które trzeba intepretować jest złe. To prawo, które działa na szkodę Państwa  i przedsiębiorców. Przy podatku CIT obowiązek podatkowy dotyczy kwot na papierze, co grozi utratą płynności finansowej firm, bo wymaga płacenia podatku od pieniędzy, których nie mają w kasie. Wszystko to prowadzi to nadużyć. Straty związane z unikaniem podatku CIT szacuje się nawet na 45 mld złotych!

Trzeba zaznaczyć, że przychody z CIT-u systematycznie co roku spadają, bo podatnicy uczą się jak go obchodzić. Wszyscy, którzy mają swoje siedziby czy oddziały za granicą dosłownie jedną fakturą mogą wyprowadzić podatek CIT do innego kraju – tam gdzie podatek jest niższy a przepisy bardziej przejrzyste i łatwiejsze w stosowaniu. Dlatego CIT  trzeba zlikwidować!

Chcemy w jego miejsce wprowadzić podatek przychodowy od obrotu w wysokości na przykład 1%. Może być podatek na różnych szczeblach, różnie stosowany. Przykładowo usługi wysokorentowne mogą być opodatkowane wyżej, a produkcja niskorentowna może mieć ten podatek niższy. Inaczej mówiąc, ten podatek trzeba dopasować do rentowności działalności gospodarczej. Zalety tego rozwiązania są oczywiste: byłby to podatek obligatoryjny, nieskomplikowany, a sprawozdawczość w jego przypadku banalnie prosta nie byłaby kłopotem, a przyjemnością. Jest obrót, jest obowiązek zapłaty podatku na dzień 30 każdego miesiąca.

Według szacunków Centrum im. Adama Smitha po wprowadzeniu 1% podatku przychodowego od każdej firmy działającej w Polsce, czyli także od firm zachodnich, w tym marketów i banków – przychody państwa wzrosłyby nawet do 52 miliardów złotych (dla porównania: do skarbu państwa z CIT-u wpływa 28 miliardów). Warto dodać, że to większe przychody przy mniejszych kosztach niż przy podatku CIT.

Faktury, obieg dokumentów w firmach zostaje przy okazji ewidencji VAT-owskiej. Jednak napawa mnie lękiem sytuacja, w  której minister finansów w jakimś pędzie, bezrefleksyjnie, bez sprawdzenia konsekwencji tworzy ustawę, w wyniku której można było zagrozić bytowi tysięcy małych sklepów, tych osiedlowych, tych z małych miejscowości zrzeszonych w Lewiatanach, w PSS-ach, w Polo Marketach i innych polskich sieciach.

Dlatego też wziąłem czynny udział wyjaśnianiu zaistniałej sytuacji. Wprowadzenie przez PiS propozycji podatku od handlu skutkowałoby tym, że wszystko co wiązało się z franczyzą byłoby obciążone podatkiem. Choć starali się za wszelką cenę stawić czoła dojrzałym zachodnim sieciom, uderzyli w polski handel. Dziękuję bardzo Prezesowi Lewiatana, że przyszedł do naszego klubu i zaalarmował nas w sprawie tego bubla prawnego, jakim niewątpliwie można nazwać tę ustawę.

Co ciekawe na spotkanie zorganizowane przez Polską Izbę Handlu w hotelu Gromada nie przyszedł żaden przedstawiciel rządu. Zaproszenie na dyskusję o ustawie dotyczącej podatku od handlu osobiście przyjąłem z przyjemnością. I jakież było moje zdziwienie, że byłem jedynym przedstawicielem parlamentarzystów! Czyżby posłom nie zależało na tworzeniu dobrego prawa? Podczas tego spotkania doszliśmy do wniosku, że ustawa była pisana szybko, niedbale, dosłownie na kolanie, bez żadnych przemyśleń. Na szczęście udało się doprowadzić do dobrych zmian w tej ustawie. I tutaj czapki z głów, bo od kilkudziesięciu lat jest to chyba pierwszy taki przypadek, kiedy rząd w sposób logiczny wziął pod uwagę sugestie zmian i zrobił poprawki. Ta ustawa teraz zdecydowanie lepiej wygląda. Mamy jeszcze obawy co do definicji kapitałowych powiązań. Nawet jeżeli franczyzodawca ma 2 procent u franczyzobiorcy, to dalej nie ma głosu decydującego. Pytam więc, w jaki sposób może odpowiadać za wyniki finansowe franczyzobiorcy? Jeżeli powiązania kapitałowe są powyżej 50% udziałów w spółce, to zgadzam się z takim rozwiązaniem. Ale jeżeli udziały są mniejszościowe, to w jakiż to sposób można zmusić mniejszościowego udziałowca do rzetelnego wypełnienia deklaracji? Przypominam, że odpowiadać ustawowo ma franczyzodawca.

Marek Jakubiak
Marek Jakubiak