Uroki podróży: jesteś biały – płacisz więcej

Zarabianie na przyjezdnych to standardowa praktyka stosowana w turystycznych lokalizacjach na całym świecie. Im mniej uczęszczane miejsce, tym trudniej przewidzieć, ile przepłacamy.

Uroki podróży: jesteś biały - płacisz więcej

Nie naciągnąć turysty na zawyżoną cenę, to dyshonor dla większości sprzedawców w turystycznych miejscowościach. W niektórych miejscach równolegle obowiązują dwa cenniki – jeden dla miejscowych, a drugi dla turystów.

Tu trzeba się targować

Zawyżanie cen to niekiedy element kultury i swoiste zaproszenie do negocjacji. – Staram się nie robić zakupów w sklepach czy supermarketach, tylko na lokalnych targowiskach, których w Peru jest mnóstwo. Każdy ma swój koloryt i każdy cały czas wyzwala dawkę adrenaliny związaną z targowaniem się – mówił portalowi Bankier.pl żyjący w Peru Piotr M. Małachowski. Na tę samą kwestię uczula Polaków mieszkająca w Egipcie Magda Pielewska: – Poza drobnymi wyjątkami, jak markety czy duże turystyczne pasaże handlowe, targujemy się. Na zakupy musimy mieć czas, często sprzedawca poczęstuje herbatą, zaprosi na pogaduchy.

W efekcie cena zakupu bywa daleko mniejsza od zaproponowanej na początku. Zwykle udaje się zejść o kilkanaście procent poniżej wyjściowej stawki, ale bywa, że różnica jest drastycznie większa. – Trzeba pamiętać, iż cena, jaką usłyszy się na wstępie jest obłożona czasami kilkusetprocentową marżą, co oznacza, że sprzedający ma ogromny margines do negocjacji. Mówiąc krótko trzeba się targować – uprzedzał Mariusz Boguszewski, polski dyplomata pracujący w Hongkongu.

Kolor skóry mówi o zawartości portfela

Ale im bardziej egzotyczna lokalizacja, tym trudniej przewidzieć rzeczywistą cenę produktów i ocenić rozmiar możliwej do negocjacji kwoty. To właśnie tutaj turystów skubie się na największą skalę. Tak jest na przykład w stosunkowo rzadko odwiedzanym przez polskich turystów Ekwadorze. Mieszkający tam Paweł Drąg przyznaje: – Jeśli jesteś biały, to niemal zawsze dostaniesz dużo wyższą kwotę do zapłacenia niż Ekwadorczyk. Samego siebie przeszedł kiedyś jeden ze sprzedawców, który chciał mi wcisnąć jedną maracuję za 3,5 dolara, kiedy za 1 dolara powinienem otrzymać ich… 10.

Skąd postawa, która w efekcie mogłaby odstraszyć turystów? – Ekwadorczyków rozbestwili trochę Amerykanie, którzy najczęściej odwiedzają ten kraj. Oni, rzeczywiście, najczęściej przyjeżdżają tu z dużą ilości gotówki, w ogóle się nie targują, wydają duże kwoty i dają się nabierać sprytnym miejscowym – mówi Drąg. – Wszyscy tu myślą, że skoro jesteś biały, to masz mnóstwo pieniędzy i bardzo chętnie się nimi podzielisz. Nikt też nie daje wiary, że kolor skóry niekoniecznie oznacza górę forsy w portfelu.

Pełna treść rozmowy o codziennym życiu w Ekwadorze widzianym oczami Polaka jeszcze w tym tygodniu w Bankier.pl.

Malwina Wrotniak
Malwina Wrotniak