Widmo Plunge Protection Team krąży nad giełdami

Ten wpis (z pewnymi modyfikacjami i zmianami) był opublikowany w „Parkiecie” z dnia 10.03. Uważam, że warto go również tutaj zaprezentować.

Od dwudziestu lat po rynkach akcji krąży widmo Plunge Protection Team (PPT), czyli w wolnym tłumaczeniu amerykańskiej grupy do spraw przeciwdziałania giełdowym krachom. Co pewien czas pojawiają się komentarze, w których autorzy zwracają uwagę na dziwne wydarzenia tłumacząc to działaniami PPT. Część uczestników gry giełdowej się z nimi zgadza, ale niemała (chyba większa) część uważa ich za fantastów kierujących się spiskową teorią dziejów. Można powiedzieć, że PPT to takie nasze, giełdowe UFO, ale jeśli za temat zabierają się tak poważne gazety jak na przykład The Washington Post (to dziennikarz tej gazety wymyślił nazwę grupy w 1997 roku) to coś w tym musi być.

Przede wszystkim oficjalnie nie ma zespołu o takiej nazwie. Owszem, prezydent Ronald Reagan powołał 18 marca 1988 roku ciało o nazwie Working Group on Financial Markets (WGFM). Była to reakcja na giełdowy krach z 1987 roku, kiedy to 19 października indeks Dow Jones spadł o 22,6 procent. W skład tego zespołu wchodzić mieli: sekretarz skarbu, szef Rezerwy Federalnej, szef SEC (komisji papierów wartościowych) i szef CFTC (komisja ds. towarowego rynku terminowego). Celem tego zespołu miały być inicjatywy zmierzające do zmiany prawa i oddziaływania na sektor prywatny w celu „poprawienia integralności, efektywności, ładu i konkurencyjności rynków finansowych i zaufania inwestorów”.

Brzmi to bardzo niewinnie, ale tak naprawdę może znaczyć wszystko, co tylko chce się pod te słowa podłożyć. Nic dziwnego, że zaczęto twierdzić, iż grupa w okresie zagrożenia daje polecenie użycia państwowych pieniędzy w celu kupna akcji lub kontraktów na giełdowe indeksy. Takie działanie miałoby na celu wywołanie normalnej, rynkowej już fali kupna akcji. Bez względu na to, czy taka grupa rzeczywiście działa i podejmuje tego typu działania czy też jest to tylko rynkowa fatamorgana to rzeczywiście prawdą jest, że uderzenie popytu w odpowiednim momencie wyzwala potężny popyt. Mechanizm jest prosty na wyprzedanym technicznie rynku (po dłuższym okresie spadków) wystarczy stosunkowo niewielki impuls popytowy, żeby zagrożeni utratą zysków posiadacze krótkich pozycji zaczęli kupować akcje/kontrakty (realizując zyski lub ograniczając straty) zachęcając również do kupna część pozostałych graczy. Jeśli popyt uderzy w odpowiednim momencie to może nawet doprowadzić do odwrócenia trendu.

Zespół powołany do życia przez prezydenta Reagana spotykał się (przynajmniej oficjalnie) bardzo rzadko. Przedostatnie, znane posiedzenie WGFM miało miejsce po uderzeniu na World Trade Center 11 września 2001 roku. Nie było w tym zresztą nic dziwnego, bo przecież kontynuowana była wtedy jeszcze bessa, a atak terrorystyczny o tej skali i do tego w samym sercu USA mógł doprowadzić do nieobliczalnych skutków. Ostatnie spotkanie tego zespołu miało miejsce już w czasach nam dużo bliższych – na początku stycznia 2008 roku. To właśnie po tym spotkaniu Fed dwa razy obniżał gwałtownie stopy procentowe (w tym raz przed regularnym posiedzeniem). Pojawił się też, wcześniej zresztą rozważany, plan redukcji obciążeń podatkowych mających na celu pobudzenie gospodarki amerykańskiej. Nic w tym grzesznego nie było. Rząd musi stosować wszelkie możliwe środki, jeśli gospodarce grozi recesja.

Od takich działań daleko jest jednak jeszcze do bezpośredniej interwencji na giełdach. Trzeba zresztą odnotować, że taka interwencja nosiłaby znamiona manipulacji akcjami i byłaby najprawdopodobniej przestępstwem. Przestępstwem, które z pewnością nie byłoby ścigane. Czy ktoś winiłby administrację za to, że usiłuje ratować rynek akcji, który jest (obok upadającego rynku nieruchomości) podstawowym źródłem „efektu bogactwa”, dzięki któremu Amerykanie kupują na potęgę pomagając gospodarce? To retoryczne pytanie. Skoro rządy w Europie pomagają sektorowi bankowemu nacjonalizując banki to dlaczego Amerykanie nie mogą pomóc swojej giełdzie? Jednak w ostatnim czasie miały miejsce wydarzenia, które spowodowały, że temat PPT znowu stał się przedmiotem dyskusji na forach internetowych.

Początek tej dyskusji dała dziwna reakcja rynków na publikację danych o inflacji CPI (20 lutego). Dane były złe, a przecież nie ma nic gorszego dla gospodarki jak rosnąca inflacja powiązana ze spowolnieniem gospodarczym. Stagflacja jest potężnym sojusznikiem „niedźwiedzi”. Indeksy jednak wtedy wzrosły. Oczywiście, można by ten wzrost próbować w różny sposób wytłumaczyć, ale problem w tym, że jego natura była dziwna. W połowie sesji nagle indeks S&P 500 w ciągu paru minut skoczył do góry o prawie 0,7 procent. Niektórzy komentatorzy twierdzili, że włączyły się automatyczne, komputerowe, zlecenia kupna. Tyle tylko, że nie widać było żadnych powodów, dla których miałyby się włączyć. Indeksy zaczęły się osuwać, ale po 2 godzinach indeks znowu powtórzył ten dziwny ruch. Tego już gracze nie wytrzymali i sesja zakończyła się wzrostem. Wynik? Wbudowane przekonanie, że wysoka inflacja nie ma znaczenia.

Dwa dni później byliśmy świadkami jeszcze większego cudu. Indeks spadały i na 30 minut przed końcem sesji skala spadku przekraczała jeden procent. Wtedy to właśnie telewizja CNBC poinformowała, że w następnym tygodniu będzie ogłoszony plan uratowania Ambac Financial Group (ubezpieczyciel obligacji). Tak jakby to coś zmieniało… Ale wystarczyło do wzrostu indeksu S&P 500 w ciągu nieco ponad 20 minut o około dwóch procent. Sesja zakończyła się wzrostem indeksów. Nawiasem mówiąc planu ratowania ubezpieczycieli nie ma do dziś. Konsekwencją tych dziwnych wydarzeń było zachowanie rynku na początku tygodnia, kiedy to fatalne dane makro nie przeszkadzały we wzroście indeksów. W tym czasie wszyscy analitycy, z którymi rozmawiałem, twierdzili, że rynku nie rozumieją.

Innym „cudem” było to co widzieliśmy wczoraj (11.03). Wtedy to Fed interweniował na rynku. Interweniował, bo jak inaczej nazwać to, co zrobiła Rezerwa Federalna? Już rano, jakimś cudem, Wall Street Journal wiedział, że Fed może rozważyć inne niż obniżki stóp środki, którymi wspomoże sektor finansowy (czasem CNBC, czasem WSJ, czasem inne media coś wcześniej wiedzą…). Redaktorzy twierdzili, że Rezerwa Federalna może zacząć pożyczać pieniądze nie tylko bankom, ale i innym instytucjom finansowym. Może też kupić dług Fannie Mae i Freddie Mac (największe, para-rządowe instytucje finansujące kredyty hipoteczne. Tuż przed rozpoczęciem sesji Fed częściowo potwierdził tę informację. Co prawda nie było w tym komunikacie (szczegóły na Stooq.pl) niczego o kupowaniu długu Fannie Mae i Freddie Mac, ale skutek był piorunujący. Dziwić się tylko można, że Fed nie opublikował tego komunikatu w poniedziałek, kiedy rynek mógł się naprawdę załamać. Być może jednak bankierzy nie chcieli, żeby ich działanie za bardzo wyglądało na manipulowanie rynkiem akcji. Tym jednak według mnie było, chociaż nie była to manipulacja taka jak w poprzednich dwóch opisanych przypadkach.

Podsumowując można powiedzieć, że po pierwsze nie ma żadnej pewności, że dziwne zachowania rynku były dziełem PPT. Po drugie jak się zawsze okazywało takie działanie nie miało dłuższego wpływu na rynek. Jaki z tego wniosek? Być może istnieje mniej lub bardziej formalne ciało, które ma za zadanie ratowanie giełd przed nagłym załamaniem, ale z całą pewnością interweniuje niezwykle rzadko i tylko wtedy, kiedy obawia się o niekontrolowaną przecenę o trudnych do oszacowania skutkach. Jeśli jednak nawet tak jest to rynek w końcu i tak robi swoje (przykładem bessa przełomu wieku), a PPT może ją jedynie nieco „ucywilizować”. Zobaczymy teraz, czy po interwencji Fed, czyli po powiedzeniu A, pojawi się Bi C, czyli lepsze od prognozy dane makro. Wcale nie zdziwię się, żeby tak właśnie było. Gdyby tak właśnie się stało to zapowiadana przeze mnie wiosenna zwyżka indeksów stałaby się faktem. I jeszcze pro domo sua – WIG20 mógł rozpoczął tworzenie formacji podwójnego dna. Przełamanie 3.150 pkt. zapowiadałoby wzrosty przynajmniej do 3.500 pkt. Ostrzegam: to tylko hipoteza, która nie musi się wypełnić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

(komentarz pojawi się po zatwierdzeniu)

Piotr Kuczyński
Piotr Kuczyński