Wybory samorządowe – nie dla idiotów?

Zamieszanie z wyborami samorządowymi trwa nadal.  Tak długie oczekiwanie na wyniki to wybitny przykład matactwa i czy się to komuś podoba czy nie – należy wyciągnąć konsekwencje wobec organizatorów. Unikałbym jednak radykalnych postulatów dotyczących przeprowadzenia powtórnego głosowania w całej Polsce.

Słyszałem dzisiaj doskonały, ale trochę smutny dowcip:

Jan: A Pan, Panie kolego był na wyborach?
Tomasz: Nie, nie byłem.
Jan: I jak się Pan z tym czuje?
Tomasz: Średnio. Podobno głosowałem na PSL.

Duża liczba głosów nieważnych najprawdopodobniej wynika ze złej konstrukcji kart wyborczych, które w zasadzie były książeczkami. Wyborca miał zaznaczyć jeden krzyżyk na jednej karcie, a nie stronie. Polacy to mądry naród, ale semantyczne nieścisłości to nie nasza mocna strona – karta może być rozumiana jako kartka, czyli strona. Tak samo „no” oznacza tak, itd. Demokracja to mimo wszystko ustrój, który wymaga przekazywania komunikatów społecznych zrozumiałych nawet dla największego idioty. Jak prognoza pogody. Idiotą może być każdy – to kwestia dnia i dyspozycji, a nie wykształcenia czy pochodzenia. Nawet profesor politologii mógłby się pomylić.

Nikt nie mówił, że jest to idealny system, ale zarządzany przez mądrych i wyrozumiałych ludzi, świadomych ryzyka i potencjału do sukcesu mógłby być bardzo wydajny.

Na ten moment nie jest i nie będzie, bo brak jest nam mężów stanu z wizją. Społeczeństwo potrzebuje wspólnego mianownika. Czegoś co ich łączy, a nie dzieli. Kiedyś takim celem było wejście do NATO, potem do UE, a później organizacja Euro 2012. Sensowność wizji to już kwestia demokratycznego wyboru, ale chyba nawet najgłupszy cel jest lepszy niż żaden (wyłączając np. postulaty, by podlewać uprawy pszenicy napojami izotonicznymi:).

Reszta to kwestia PR – spokojne życie to życie w dobrobycie, czyli dążenie do bogactwa. Niezależność energetyczna, łupki, silna armia, darmowe mieszkania dla młodych, etc.

Teraz niektórzy twierdzą, że celem jest powtórna demokratyzacja kraju. Głowa od tego boli.

Fakt jest taki, że ani Prezydent ani Premier nie wykazują żadnej inicjatywy do naprawienia sytuacji.

Nie mają wizji. Wielu ludzi może odnieść wrażenie, że nie chronią porządku a bezczynnością i brakiem działań pozwalają na anarchię. Opozycja może spokojnie oczekiwać na rozwój wypadku, a nie na odwrót. Tu trzeba reagować natychmiast, bo jak naród zacznie działać to koszty poniosą podatnicy. Nie stać nas na bezczynność władzy.

A co należy zrobić?

– pokazać działania prokuratury; jeśli ta nie podejmuje czynności, gdy ma podejrzenie przestępstwa to wyciągać konsekwencje,

– przyśpieszyć pracę sądów (nie tylko w tej sprawie),

– wyciągnąć konsekwencje personalne wobec PKW,

– wykazać inicjatywę ustawodawczą i wykonawczą, by uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości.

Najbardziej martwi mnie brak umiejętności oceny ryzyka

Sprawdź moje komentarze na Blogbank.pl i Facebooku.

Członkowie komisji wyborczych mają prawo do 5 dni wolnych od pracy na czas liczenia głosów. Skoro powszechnie wiadomo było, że to nie wystarczy to po prostu nie rozumiem jak państwo prawa może narażać ludzi na dokonanie wyboru pomiędzy potencjalnym zwolnieniem z pracy, a koniecznością wykonania obowiązku obywatelskiego?

Z kolei podawanie wyników cząstkowych w obecnej formie – kompletnie niezrozumiałej i niejasnej to nic innego jak proszenie się o zarzuty fałszerstwa.

Niemniej, nie wydaje mi się, by członkowie komisji na masową skalę w całej Polsce fałszowali wybory poprzez dopisywanie krzyżyków, czyli produkcję głosów nieważnych. Takie działanie wymagałoby sprawnej profesjonalnej organizacji i zachowania tajemnicy, a nie wierzę, by jakakolwiek partia w naszym kraju była zdolna do spełnienia tych warunków. Innymi słowy, jestem dziwnie spokojny o to, że chaos organizacyjny skutecznie uniemożliwia nam sfałszowanie wyborów.

Mój znajomy ostatnio sprzedał mi ciekawą myśl. Otóż, gdyby podobna sytuacja miała miejsce w pierwszej i prawdziwej Japonii to seppuku popełniłoby przynajmniej kilkanaście osób, rząd podał się do dymisji, a wcześniej przeprosił obywateli wyrażając pełną skruchę. Seppuku to barbarzyństwo w katolickim kraju… honor też.

/Jan Ryś


Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak