„ZIMA Z WYPISÓW SZKOLNYCH „. KONSTANTY ILDEFONS TUSK

Mimo, że maturę zdawałem jeszcze bez „klucza” to i tak czasami człowiek uświadamia sobie braki w wykształceniu. Albo jemu uświadamiają. Otóż, od jednego z prezesów spółek z większościowym udziałem Skarb Państwa, dostałem wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego z 1936 roku, „Zima z wypisów szkolnych”. Prezes pozostanie anonimowy, bo przepełniony miłością do wszystkich Premier Tusku, mógłby jednak nie zrozumieć subtelnego dowcipu. A właśnie, gdy Pan Premier wygłaszał dziś przemówienie z okazji półrocza swojego rządu, i chwalił się jego sukcesami, przypomniało mi się, co napisał mistrz Ildefons:

 

„Któż to tak śnieżkiem prószy z niebiosów?

Dyć oczywiście pan wojewoda;

módl się, dziecino, z całą krainą –

niech Bóg mu siły doda;

śnieżku naprószył, śnieżek poruszył

dobry pan wojewoda.

 

A któż na szybach maluje kwiaty,

 czy mróz, czy mróz, dziecino?

Nie, to rączuchną dla siebie, żabuchno,

starosta ze starościną;

srebrzyste prążki, listki, gałązki

dla ciebie, dziwna dziecino.

 

A któż te śliczne zawiesił sople

za oknem u okapu?

Czy może także mróz niedobry

swą fantastyczną łapą?

Nie, moje złoto, to referenci,

podkierownicy, nadasystenci

nocą nie spali, hurra! wołali,

sople poprzyklejali.

 

Hej, tam w Warszawie jest pan minister

siwy i taki miły,

przez okno rzuca spojrzenia bystre,

bo chce, by dla ciebie były

zimą sopelki, śniegi i lody:

wszystkie zimowe wygody.

 

Jeżeli tedy sanki usłyszysz i dzwonki ich tajemnicze,

wiedz: to minister w skupionej ciszy

nacisnął taki guziczek,

że gwiazdki dzwonią i gwiazdki lśnią

nad miastem i nad wsią.”

 

Robert Gwiazdowski
Robert Gwiazdowski