Światowy Dzień Kota – ile wydajemy na tych wrednych leniwców?

Dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Kota. Jako posiadacz rudego miauczącego zuchwalca, który teraz oczywiście śpi, postanowiłem przypomnieć Państwu parę rzeczy o ich znaczeniu dla gospodarki i dla ludzi w ogóle. Niektóre pozornie nie mają wpływu na nasze życie i portfele, ale jak się dłużej zastanowimy to … z mojego szybkiego szacunku wynika, że koci biznes w Polsce wart jest 5 mld zł rocznie.

Nie ulega najmniejszym wątpliwościom, że człowiek zwykle nie zastanawia się nad pochodzeniem ołówka (polecam opowiadanie Leonarda Reada „Ja, Ołówek”) tak samo nie myślimy o tym jak wielki wpływ na nasze życie, czyli m.in., ekonomię i gospodarkę mają z pozoru tak nieistotne rzeczy jak towarzystwo kotów. Dzieciom można mówić, że są one pożyteczne, bo jedzą myszki, ale dorosły człowiek powinien wiedzieć więcej. Ileż razy uratowali nam skórę, jak są pożyteczni i jak bardzo potrzebujemy się nawzajem. Wszystko po to, by wiedzieć, dlaczego musimy ich chronić.

Z ciekawostek warto przypomnieć, że w XX wieku w Indiach odnotowano aż 7 tysięcy śmiertelnych przypadków ataków tygrysów na ludzi. Tygrysy ludojady doprowadziły do masowych migracji z wiosek znajdujących się na zagrożonych terenach (północne Indie – podnóże Himalajów i okolice Gangesu). Słynny „Tygrys z Champawat” posądzany był o śmierć ponad 400 osób. Na ratunek mieszkańcom przybył Jima Corbet, który upolował ludojada w 1907 roku. Tygrys prawdopodobnie polował na ludzi, bo utracił dwa kły umożliwiające mu skuteczne zabijanie dużych ssaków kopytnych, które są jego naturalnym pożywieniem. 20 lat później ten samy myśliwy zabił innego kota ludojada – tym razem Panterę z Rudraprayag obwinianą za śmierć ponad 120 ludzi.

Naturalnie my skupimy się na kocie domowym, który reprezentowany jest przez gatunki zwierząt w istocie niegroźnych dla życia ludzkiego (jak niżej).

Budyń

Nasz rudy Budyń

Człowiek kamienny musiał poświęcić niejedno pokolenie na naukę jak bronić się przed dzikimi zwierzętami, w tym kotami, które jednym tylko machnięciem łapy zdolne są do przetrącenia naszych delikatnych karków. Zostawmy to, bo to oczywiste, że gospodarka poświęciła wiele uwagi na to, by wytworzyć i utrzymać mechanizmy obronne.

Kocia ergonomia i ekonomia

Kot domowy to zwierzę udomowione tylko po części. Najstarsze ślady dowodzą, że kot mieszkał z ludźmi już 9,5 tys. lat temu. Jest to zwierzę inteligentne, które potrafi czerpać pełnym pyskiem z korzyści jakie oferuje mu integracja z człowiekiem jednocześnie nie rezygnując ze swojej wolności. Tym koty różnią się od świń, koni czy innych kur. Oczywiście nie licząc tych poszkodowanych przez los kocich jednostek, które z powodu okrucieństwa człowieka zamykane są do końca swego życia w mieszkaniach nie mając żadnej szansy dowiedzieć się jak naprawdę wygląda prawdziwe kocie życie. Pozostaje im tylko uczucie, że ani ten parapet, ani ten laptop, na którego klawiaturze znajdują posłanie – tak naprawdę nie jest zaprojektowany dla nich.

Koty często dają wyraz swojego niezadowolenia poprzez różne psoty, które nie tylko czuć w powietrzu, ale również widać w postaci obdartych skórzanych mebli, tapet, pogryzionych ładowarek do telefonu czy podrapanych dłoni. W tym wypadku kot jest szkodnikiem, który prócz ciepła i hipnotyzującego aczkolwiek ulotnego mruknięcia, człowiekowi nie daje nic tylko przysparza kosztów. Można rzecz, że wymiana jest nieekwiwalentna. Szkody trzeba naprawić, kuwety opróżniać i napełniać świeżym żwirkiem. Jaśnie Wielmożnego Księcia również trzeba nakarmić, bo pająkami spod sufitu się nie naje i lepiej nawet, by nie próbował ich upolować.

Jaśnie Wielmożny Książe

Jaśnie Wielmożny Książę

Od szczęśliwego posiadacza kota wymaga to działania – poświęcania czasu na z pozoru nieproduktywną pracę. Z pozoru, bo Jaśnie Wielmożny Książę jako Pan domu w pewnym momencie zaczyna zarządzać człowiekiem. Jego harmonogram biologiczny wpływa na kalendarz posiadacza – powroty do domu o właściwej porze, wyjazdy na wakacje po uprzedniej konsultacji z innym człowiekiem, który zgodzi się nakarmić Księcia. Sprzątanie, wychodzenie do weterynarza i wiele innych spraw, które kręcą się wokół puchatych charakternych czworonogów. W pewnym momencie ekonomista zdaje sobie sprawę, że koci biznes wart jest miliardy euro rocznie – żwirki, pokarm, wizyty u weterynarza, chińskie atestowane przez UE zabawki, leki. Dodając do tego hodowle specjalnych ras np. z antyalergicznym futrem, itd., – szaleństwo.

Biznes wart 5 mld zł rocznie

Skala zjawiska nie jest ujęta w żadnej statystyce. Ekonomiści i analitycy wciąż powołują się na badania shadow economy, a przecież owe shadow siedzi i mruczy w ich domostwach! „Wymiauczając” trawią majątek i czas człowieka, który nie zdaje sobie nawet sprawy, że co miesiąc koci kumpel kosztuje ich przeciętnie 200 zł. Ostrożnie szacując, że kot rządzi w co piątym gospodarstwie domowym w Polsce otrzymujemy zawrotną liczbę 2,5 mln zniewolonych rodzin, które na utrzymanie puszystych książąt rocznie wydają ponad 5 mld zł!

A gdy kotek zniknie to dramat dziecka lub długowłosej panny wymusza działanie. Inwestycje w papier, drukarkę i zaangażowanie to bezpowrotnie stracone zasoby. Kotek zwykle spędza ten czas na amorach… chociaż zdarzają się przypadki, że kończy swój żywot na trasie pełnej szybkich metalowych bestii.

Kocie jedzenie, półka w Rosji. Jak widać koty jedzą podobnie niezależnie od szerokości geograficznej:)

Kocie jedzenie, półka w Rosji. Wszędzie to samo:)

Koty mają swoje wzloty i upadki

W starożytności, a zwłaszcza w Egipcie, uchodziły za zwierzęta święte, które jako jedyne mają przywilej być jednocześnie wśród żywych i martwych. Nie chroniło ich to przed rytuałem mumifikacji i raczej wątpliwym jest, by oczekiwano na ich naturalne zejście. Zwłaszcza, że powszechnie wiadomo o ich dziewięciu życiach. W innych kulturach dokonywano haruspicji, czyli wróżenia z wnętrzności – zwykle z wątroby.

Nie wiadomo, czy koty również uczestniczyły w tych obrzędach w roli dawcy, ale nie można tego wykluczyć. Można tylko gdybać jak cennym były nabytkiem dla Egipcjan, Rzymian czy Etrusków. Dla przeciętnego chłopa, kolona lub mieszczucha pospolity Filemon był narzędziem do wykrywania i eliminacji myszy. W nagrodę mógł grzać się na piecu lub ewentualnie dostać miskę wody. Jak myszy lub szczura nie upolował to mógł liczyć na okruchy z pańskiego stołu… Chyba, że miał pecha i żył w społeczeństwie, które z mniejszą ironią traktowało zdradliwą kocią naturę większą wagę kładąc na pełny żołądek (nie będę powielał paskudnych kalumnii o wietnamskich restauracjach, które podobno traktują koty jako darmowy substytut kury).

Zwierzęta te niezależnie od kultury zawsze były uznawane za wyjątkowe. To właśnie z Indii wziął się przesąd, że koty mają dziewięć żywotów. Inspiracją do takiego stwierdzenia były niezwykłe cechy charakteru tych zwierząt – potrafiących nagle znikać, by powracać do właścicieli po latach. W kalendarzu wietnamskim (chińskim) mamy 12 znaków zodiaków, które przypadają na odpowiednie lata. Rok kota (królika) przypada zatem raz na 12 lat – ostatnim razem na przełomie 2011/2012 roku. Kolejny będzie w 2023-2024 roku. Osoby urodzone w tym czasie uchodzą za spokojne, rozsądne i zapobiegliwe.

Niesamowita zwinność, a zwłaszcza umiejętność spadania na cztery łapy nawet ze znacznej wysokości sprawiły, że koty uchodziły za boskie lub demoniczne stworzenia praktycznie w każdej kulturze. Zwierzęta Księżyca – żyjące w nocy i śpiące w dzień. Cisi zabójcy maltretujący swe ofiary dla zabawy.  Prócz ludzi to chyba jedyny przypadek w świecie zwierząt. Mark Twain pisał, że gdyby skrzyżować człowieka z kotem to ten pierwszy by zyskał, a drugi bezpowrotnie stracił.

Kot jest też symbolem dobrobytu – stawiane w sklepach figurki Manekineko (siedzących kotków z machającymi łapkami) mają odganiać złe demony i witać duchy przynoszące szczęście i bogactwo. Czy kot rzeczywiście przynosi szczęście, czy jest gwarantem dobrobytu dla jego posiadacza? Na świecie żyją setki milionów przeciętnych i biednych miłośników kotów.  Fioła na punkcie tych zwierząt mieli też ludzie wielcy m.in. Abraham Lincoln, car Piotr Wielki, Kleopatra czy Violetta Villas.

Czarne koty, czarownice i dżuma

I tak koty w większości żyły sobie szczęśliwie, aż pojawiły się czarownice ze swoimi czarnymi towarzyszami. Mieszkające na uboczu znachorki, czyli nierzadko kobiety o niezwykłych umiejętnościach leczniczych, bardzo często w wyniku oskarżenia o czary kończyły swój żywot na stosie.

Znam ekscentrycznego historyka, który kiedyś przez godzinę lub dwie tłumaczył mi, że pośrednim czynnikiem odpowiedzialnym za epidemię czarnej ospy w XIV wieku była właśnie nadgorliwość zabobonnej ludności, która z zimną krwią mordowała koty, które od początku swego istnienia były naturalnym wrogiem szczurów i myszy. To w sierści tych gryzoni poukrywały się pchły przenoszące groźne „pałeczki dżumy”. Jeśli to prawda, w co wątpię, to człowiek eliminując koty sam na siebie sprowadził zagładę. Nienawiść do myszołapów miała kosztować nas 450 mln istnień ludzkich.

Ileż to energii i pieniędzy wiernych podatników poświęcono na procesy czarownic, których jedynym dowodem winy było posiadanie kociego kompana. Ileż to czasu i środków wydano na okrężne podróże, które podejmowano tylko z powodu durnowatych przesądów? Sam, ze wstydem przyznaję, że nieraz zawahałem się widząc czarną kulkę przecinającą mi drogę na przystanek autobusowy. Czy uciekł mi kiedyś transport z tego powodu – niewykluczone. Czy straciłem coś z tego powodu? Nie wiadomo. Może zyskałem.

Zdechły kot na rynkach finansowych?

W języku inwestorów jest jedno ciekawe odesłanie do kotów, tzw. dead cat bounce (podskok zdechłego kota). Zjawisko to występuje na giełdzie, gdy cena akcji nagle zaczyna spadać o kilkanaście procent przy stosunkowo dużym obrocie. Potem uruchamiają się automatyczne zlecenia (kupna) i cena akcji zaczyna szybko rosnąć, by w końcu znów zacząć spadać. Zwykle taka sytuacja ma miejsce po ważnym wysypie danych rynkowych, fundamentalnych lub istotnych dla parkietu czy działania danego przedsiębiorstwa. Termin ten ukuli dziennikarze Horace Brag i Wong Sulong z Financial Times w czasie, gdy indeksy na giełdach wschodnioazjatyckich (Singapur, Malezja) w 1985 roku nagle zaczęły szybko rosnąć, by ostatecznie wrócić do trendu spadkowego – nawet zdechły kot podskoczy, gdy spadnie z dużej wysokości – pisali.

Dead Cat Bounce wyjaśnione w łopatologiczny sposób

Dead Cat Bounce wyjaśnione w łopatologiczny sposób

Wcześniej mieliśmy też „Kota Shrödingera”, czyli eksperyment myślowy Erwina Shrödingera z 1935 roku dowodzący, że przenosząc prawa mechaniki kwantowej do skali makro w pewnych okolicznościach mogłoby dojść do sytuacji, że kot uwięziony w pudełku-pułapce byłby jednocześnie żywy i martwy tzn. istniałoby takie samo prawdopodobieństwo, że żyje i nie żyje. Chodzi o to, że do czasu poczynienia obserwacji, która wpływa na przebieg eksperymentu – nie można mieć pewności co do jego wyniku. W mojej opinii ten eksperyment myślowy często jest nadużywany przez intelektualistów (tfu) do obrony absurdalnych tez. Bardzo łatwo wprowadzić filozofów do stanu opisywanej przez Shrödingera superpozycji (obiekt jednocześnie znajduje się w dwóch stanach), która w kulturze masowej świadczy o tym, że w większości przypadków oni wiedzą i nie wiedzą jednocześnie. Dlatego dla bezpieczeństwa należy założyć, że wszyscy są durni.

Koci odkrywcy

Kot jako zwierzę chaotyczne potrafi swoimi psotami wyrządzić głównie szkody. Niekiedy nieświadomie stanowi natchnienie. Tak samo jak niejaki Fleming w wielkim bałaganie przypadkiem odkrył penicylinę, tak samo mogło być z innymi wielkimi odkryciami, do których pośrednio przyczynił się kot. Czyż kot nie mógł kiedyś jakiemuś alchemikowi pomieszać probówek? Być może pewien nieuważny średniowieczny naukowiec odkrył jak przemieniać ołów w złoto, ale niezdarny kot zniweczył jego wieloletni eksperyment i poplamił łapami zapiski? A ile razy kot przewrócił ogonem świeczkę i wywołał pożar? Któż to może wiedzieć… (Powinno być ubezpieczenie od skutków posiadania wrednego psotliwego kota).

I tak dochodzimy do kultury i sztuki…

Nie da się ukryć, że koty to popularny motyw przewodni. Najsłynniejszym kotem w Internecie jest Grumpy Cat, który tak naprawdę nazywa się „Sos Tatarski” i jest kotką. Słynie z niezadowolonej miny, która zrobiła wielką karierę w internetowych memach. Właścicielom wredny kotek przyniósł fortunę – zarobili na reklamach, koszulkach, kubkach, itp.

Grumpy Cat

Grumpy Cat

W literaturze (niesamowity Mistrz i Małgorzata Bułhakowa); malarstwie (wspomnieć można Gottfried Minda nazywanego Rafaelem kotów); muzyce (słynny musical Cats był najdłużej wystawianym spektaklem na londyńskim West Endzie); filmie (mój ulubiony koci motyw to kreacja Catwoman niestarzejącej się Michelle Pfeiffer w filmie Powrót Batmana Tima Burtona). Na rzeźbie, instalacjach i hip hopie się nie znam.

Podsumowując, koty kosztują nas miliardy złotych rocznie, ale przynoszą nam też korzyści trudne do oszacowania. Jako symbol stanowią inspirację do działania, prowadzenia biznesów, itp. Są „szkodnikami”, ale bywają też pożyteczne. Zupełnie jak ludzie. Kultura i gospodarka wzajemnie na siebie oddziałują – wręcz nie mogą funkcjonować obok siebie.

Tego wpisu absolutnie nie można traktować poważnie:)

 

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak