W Tłusty czwartek na pączki wydamy 240 mln zł [BREAKING NEWS]

Dzisiaj mamy Tłusty czwartek, czyli dzień w którym Polacy jedzą pączki (a niektórzy faworki). Obok tradycji obżerania się tymi bombami kalorycznymi pojawiła się całkiem nowa – internetowa. W całej sieci pojawiły się teksty o tym ile wydamy na pączki i co za to można kupić. Czytelnikom może wydawać się, że ma to coś wspólnego z wiadomościami ekonomicznymi. Nie, to tylko ciekawostka.

Zjemy przeciętnie 4,6 pączka. Średnia cena to 1,5 zł. 87% cukierni deklaruje, że z okazji Tłustego czwartku nie zwiększy cen – tak donosi agencja Skilltelligence. Nieśmiało można powiedzieć, że dzisiaj wygrała Internet, bo cytowań w mediach jest sporo.

Nie wiem jaka jest jakość tych danych, ale nie ma sensu tego sprawdzać, bo to nie ma znaczenia. Załóżmy, że są profesjonalistami (bo czemu by nie mieli być) i wszystko się zgadza. A skoro tak, to liczymy dalej – szybko i bez zbędnego całkowania, bo nie o to chodzi – w sumie na pączki wydamy 240 mln zł. Cukiernie zarobią przynajmniej 1/3 z tego, czyli 80 mln zł (na Bankier.pl napisano kiedyś, że marże cukierni wynoszą nawet 30% – ciekawe co na to Blikle?) Oczywiście zarobią też dostawcy mąki, cukru, oleju i innych produktów potrzebnych do produkcji pączków. Swoje nadźwigają też kurierzy dostarczający je do korporacyjnych biur – trudno powiedzieć czy zarobią bo brzydko podejrzewam, że większość pracuje na śmieciówkach.

Koszt alternatywny pączka

W skali kraju, którego PKB sięga 1800 mld zł wydatki na pączki w Tłusty czwartek zwiększą nasz wzrost gospodarczy o 0,013%. Średnio wydamy 6,9 zł. Można za to kupić 1,5 litra benzyny i przejechać się 10 km do rodzinki (by wspólnie jeść pączki). W skali kraju za całą kwotę, którą przeznaczymy na te tłuste łakocie moglibyśmy kupić prawie 1 tys. mieszkań (np. na cele socjalne) albo 5 tys. małych, ale za to nowych samochodów (np. Fabie). Ewentualnie zabezpieczyć środki na 1,5 tys. operacji przeszczepu serca. Kasę z pączków moglibyśmy też wydać na… czternastki dla górników. Już wiemy ile będą one kosztować przeciętnego Polaka w sytuacji gdy dołożymy się na nie z budżetu państwa – ekwiwalent 4,6 polanych lukrem, nadzianych pysznym dżemem i posypanych bakaliami obrzydliwie słodkich PĄCZURÓW!

Można jeszcze pokusić się o analizę zużycia energetycznego – w sensie ile energii (gazu i prądu) marnujemy na zwiększoną produkcję pączków i na co innego można by ją wykorzystać? Może na ogrzanie 10 tys. domów zmarzniętych emerytów. Albo jeden dzień bez smogu w Krakowie? Kto wie, kto wie, może jakaś agencja kiedyś podejmie się takiej analizy?

Jeden pączek = trzy godziny zmywania naczyń

Czytelników obchodzą inne rzeczy, czyli np. ile kalorii ma jeden pączek i co trzeba zrobić by je spalić. Śpieszę wyjaśnić. Jeden pączek zawiera 350 kcal. By je spalić trzeba przez kwadrans chodzić po schodach lub dwie godziny pisać na komputerze (nieprzerwanie). Podobno wystarczy pobiegać przez dwadzieścia minut, ale można też poświęcić dwie godziny na igraszki ze swoją drugą połówką a jak ktoś nie ma na to sposobności (lub ochoty), to może trzy godziny zmywać naczynia.

Ewentualnie, i co jest bardziej prawdopodobne, oglądać 10 godzin telewizję i w tym czasie powstrzymać się od innych przekąsek. Uwaga: podobno te 10 godzin można zamienić na 2 godziny oglądania Wiadomości, czyli nagrać je i obejrzeć 4-razy pod rząd. Kto to wytrzyma może zjeść kolejnego pączka. Nie bierzmy tego wszystkiego na poważnie. To tylko wpis o pączkach i tylko po to, by się klikało:)

Miłego dnia!

P.S. Tłusty czwartek nie jest reklamą Donkin Donuts.

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak