Dobra zmiana ominęła opony

Rajdowcy i inni fachowcy typują dwie możliwe przyczyny wypadku prezydenta.

W teorii i praktyce ruchu drogowego incydent na autostradzie A4 koło Lewina Brzeskiego z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy był wydarzeniem całkowicie zwyczajnym. Standardowy wystrzał tylnej opony tym razem nie spowodował na szczęście żadnych skutków. Dzięki umiejętnościom kierowcy prezydencka limuzyna nie przeleciała na drugi pas na czołówkę, nie uderzyła w inny samochód kolumny, nie dachowała — zatrzymała się bez uszkodzeń na rowie. Oczywista sensacyjność wypadku związana jest natomiast z osobą pasażera oraz wyjątkowością samochodu.

Wożąca głowę państwa flota Biura Ochrony Rządu (BOR) wymieniona została na początku kadencji Bronisława Komorowskiego, czyli liczy sobie szósty rok. Specjalnie wzmocnione i opancerzone Audi 8 o długości 5 m waży ponad 3 tony. Funkcjonariusze BOR — warto słuchać byłych, czyli niezależnych od władców — podkreślają jednak, że opony ma zwyczajne, chociaż najwyższej jakości i produkowane specjalnie do takich wozów. Różnica polega jedynie na specjalnie skonstruowanej feldze, ale w piątek pod Lewinem nie miało to akurat znaczenia — opona eksplodowała. Branża samochodowa przyczyny pękania opon ma dogłębnie zdiagnozowane. Bywają najróżniejsze, od wchodzenia gumy w reakcję z substancjami używanymi do mycia i konserwacji, przez częste zmiany temperatury i pogody aż po lekkie otarcia ścianek np. o krawężniki. Co najważniejsze — wszystko się kumuluje, a nawet mikropęknięcia mogą prowadzić do wystrzału podczas szybkiej jazdy.

Prezydencki incydent jest szczegółowo badany przez BOR, policję i prokuraturę, ale rajdowcy i inni fachowcy typują dwie możliwe przyczyny. Pierwsza — zwyczajne najechanie na coś na autostradzie, a wystarczał nawet maleńki odprysk metalu. Druga — nierówna praca tylnej opony ze względu na różnicę w ciśnieniu i obciążeniu. Trzeba pamiętać, że Andrzej Duda tym samym samochodem podróżował zarówno krętymi, górskimi szosami w rejonie Karpacza, jak i potem grzejąc A4. Nijak się to miało do zasady podkreślanej przez doświadczonych BOR-owców, że środki transportu VIP-a dostosowywane są do okoliczności! Notabene bardzo ważna, a na razie ściśle skrywana jest informacja, jaką faktycznie prędkość miała kolumna prezydencka w momencie wypadku i jak się to miało do obowiązującego wszystkich autostradowego limitu 140 km/h.

Eksplozja prezydenckiej opony wywołała łańcuchową eksplozję internetowego hejtu. Z jednej strony wynika z niego, że na ukochanego przywódcę zamachnęła się opona wrażego Komitetu Obrony Demokracji. Z drugiej — wyrażany jest ogromny żal, że na poboczu A4 nie rosła pancerna brzoza. Anonimowe brednie są obustronne, ale wchodzą w nie także politycy, a to już paranoja. Koniecznie trzeba przypomnieć, że akurat w BOR tzw. dobra zmiana weszła już w sierpniu 2015 r. Szefostwo było jeszcze z nadania PO, ale nowego prezydenta wzięła pod opiekę już ekipa absolutnie zaufana, wskazana przez doradców PiS, którzy w listopadzie przejęli kierownictwo BOR. Zatem ochroną głowy państwa swojacy zajmują się nie dopiero trzy, lecz już siedem miesięcy. Mieli naprawdę dużo czasu, by zajrzeć także do zdradzieckich opon.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski