Dyrektywa jedynie odłożona

Stanowisko PE będzie ponownie przedmiotem prac komisyjnych i głosowania na sesji po wakacjach. 

Internauci żądają wolności absolutnie nieskrępowanej, dlatego nową dyrektywę nazwali ACTA 2.Autor: Fot. Łukasz Dejnarowicz-Forum

 

Zgodnie z powszechnym oczekiwaniem społeczności internetowej, którego symbolem było m.in. zablokowanie serwisu przez polską Wikipedię, Parlament Europejski (PE) nieznacznym stosunkiem głosów 278:318, przy 31 deputowanych wstrzymujących się i aż 124 nieobecnych, nie zaakceptował propozycji własnej komisji prawnej znowelizowania prawa autorskiego we współczesnym środowisku cyfrowym. Tylko i aż tyle. Stanowisko PE będzie ponownie przedmiotem prac komisyjnych i głosowania na sesji po wakacjach. Dopiero po uchwaleniu wersji całego PE zostanie ona przekazana do uzgodnienia Radzie Unii Europejskiej, czyli drugiej izbie legislacyjnej.

Wszystkie strony sporu zgadzają się co do konieczności zmiany w przestarzałym unijnym prawie autorskim. Ujednoliciłaby ona wiele kwestii różniących się w poszczególnych państwach, co bardzo utrudnia budowę rynku cyfrowego i rozwój usług ponadgranicznych, np. streamingu. Diabeł, jak zawsze, tkwi w szczegółach nowelizacji. Chodzi o procedurę wychwytywania naruszeń prawa autorskiego oraz o tzw. podatek od linków, czyli opłat, jakie wyszukiwarki miałyby wnosić na rzecz np. portali informacyjnych czy gazet. Wydawcy prasowi bardzo celnie argumentują, że przy okazji wyszukiwania internet zamieszcza reklamy i zarabia na cudzej pracy.

Branża internetowa straszy argumentacją, że zmiany będą miały katastrofalny wpływ na wolność wypowiedzi w sieci. Dodaje także, że umieszczanie przez wyszukiwarki odnośników do artykułów prasowych wcale nie zmniejsza dochodów tradycyjnych mediów, lecz… zwiększa, przyciągając do nich więcej użytkowników. Istotę sporu najlepiej opisuje stwierdzenie, że tradycyjne prawo autorskie jest zbyt… analogowe i nie uwzględnia technologicznego przyspieszenia cyfrowego. Dlatego kompromis tych dwóch światów w sprawie wspólnej dyrektywy wydaje się nadzwyczaj trudny. © Ⓟ

 

Poszukamy kompromisu

Janusz Lewandowski, europoseł kadencji 2004-09 i 2014-19, unijny komisarz 2009-14

Mając świadomość, jak ważne jest gwarantowanie praw twórców w świecie cyfrowym, uważamy, że unijna dyrektywa wymaga istotnej poprawy. Posłowie do PE z delegacji PO głosowali jednak przeciwko udzieleniu mandatu negocjacyjnego do dyrektywy dotyczącej praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym w obecnym brzmieniu, z dwóch powodów:

Przepisy są zbyt niejasne i mogą, poprzez obowiązek zastosowania filtrów treści, doprowadzić do ograniczenia swobody wypowiedzi w internecie. Filtry nie zawsze będą w stanie wychwycić kontekst (np. satyry, mema) obrazu lub nagrania wideo i treści wrzucane przez użytkowników mogą blokować „na wszelki wypadek”.

Potencjalne koszty wprowadzenia filtrów mogą być duże, co nakłada ryzyko na mniejsze przedsiębiorstwa.

Chcemy jeszcze raz pochylić się nad tą sprawą na sesji plenarnej we wrześniu. PE poszuka innych sposobów chronienia twórczości w internecie. Takich, które gwarantując prawa autorom i wydawcom, nie będą zarazem ograniczały sieciowej wolności.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski