Histeria przeciw naukom z historii

Sejmowa kłótnia wywołała temat, kto ostatnio traci reputację i autorytet.

Sejm, Beata Szydło Fot. Marek Wiśniewski

Po szaleństwie nocnego prawotwórstwa w listopadzie i grudniu, prace Sejmu od początku roku już się unormowały. Ale na rozkaz wodza tamten styl może wrócić w każdej chwili. Zdarzyło się to w piątek, gdy podczas sejmowego starcia na temat relacji rządu Beaty Szydło z Komisją Europejską (KE) powstała na poczekaniu i od ręki została przyjęta uchwała w sprawie „obrony suwerenności RP i praw jej obywateli”. Jej inwokację oraz konkluzję przytaczamy poniżej, warto także odnotować wynik głosowania — 257:4, przy aż 198 posłach nieobecnych. PiS zostało wsparte przez Kukiz ’15, a opozycja uznała sam udział w takim głosowaniu za absurd.

Konstytucja RP precyzuje źródła prawa powszechnie u nas obowiązującego. To: sama konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia wydane na podstawie ustaw. Rządowe uchwały i zarządzenia mają natomiast charakter wewnętrzny i obowiązują tylko jednostki organizacyjnie. A uchwały Sejmu… w ogóle nie są określone, poza wyjątkiem — uchwałą o stanie wojny. Dlatego twórczość posłów obejmuje dosłownie wszystko, co ślina sejmowej większości na język przyniesie. Piątkowa „obrona praw obywateli” ma prawną moc taką, jak np. marcowa uchwała o uczczeniu 100. rocznicy urodzin pani Marii Mireckiej-Loryś.

Sejmowa kłótnia wywołała temat, kto ostatnio traci reputację i autorytet. Premier Beata Szydło stwierdziła, że KE, a opozycja, że właśnie gabinet PiS. Punkt widzenia oczywiście zależy od punktu sejmowego siedzenia. Tragikomiczny wręcz wydźwięk miało natomiast histeryczne przywołanie historycznego terminu „ultimatum”, w odniesieniu do przestróg KE. Patrząc na sejmową mównicę trudno było uniknąć nawiązania do wystąpienia ministra Józefa Becka z 5 maja 1939 r. o polskim honorze, wykluczającym zgodę na niemiecki korytarz przez Pomorze. Obecna sytuacja różni się drobiazgiem — otóż Polska dobrowolnie wstąpiła w 2004 r. do UE na podstawie traktatu akcesyjnego, ratyfikowanego w wyniku referendum. Dlatego paranoją jest traktowanie brukselskiego gmachu Berlaymont przy rondzie Schumana (siedziba KE) niczym wrażego… Reichstagu. Takie porównanie to oczywiście mój konik historyczny, ale duch unoszący się obecnie nad stosunkami rządu w Warszawie z Brukselą naprawdę prowadzi je na manowce. © Ⓟ

Uchwała Sejmu RP z 20 maja 2016 r. (fragmenty)

Rzeczpospolita Polska zgodnie z Konstytucją jest suwerennym, demokratycznym państwem prawa. W ostatnim czasie są dokonywane naruszenia suwerenności naszego państwa, podważające jednocześnie zasady demokracji, porządek prawny i spokój społeczny w Polsce. Pretekstem do takich działań jest sprawa sporu politycznego o Trybunał Konstytucyjny. (…) Sejm RP wzywa rząd do przeciwstawienia się wszelkim działaniom przeciwko suwerenności państwa oraz stwierdza, że obowiązkiem rządu jest obrona interesu narodowego i ładu konstytucyjnego w Rzeczypospolitej.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski