Idzie naprawdę dobra zmiana

Przyznam, że nie wierzyłem, iż prezes Jarosław Kaczyński — podejmując inicjatywę czwartkowego spotkania liderów ośmiu partii politycznych — miał szczery zamiar rozpoczęcia uczciwego dialogu w celu rozwiązania głębokiego kryzysu konstytucyjnego.

Paweł Kopczyński/FORUM

Ale widocznie wszechwładca kraju nareszcie pojął, że Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 25 października 2015 r. zaledwie niecałe 18,7 proc. sejmowych głosów wszystkich uprawnionych wtedy Polaków, zatem nie może forsować 100-procentowego wpływu na wszelkie dziedziny życia publicznego. Dzięki tej mentalnej dobrej zmianie podjęte wczoraj, a wchodzące w życie dzisiaj ustalenia międzypartyjne są tak budujące.

Przede wszystkim prezes, w końcu sam doktor prawa, wreszcie uszanował globalny autorytet Komisji Weneckiej. Dlatego zgodnie z jej opinią wydaną 11 marca nakazał premier Beacie Szydło wydrukowanie w Dzienniku Ustaw wyroku Trybunału Konstytucyjnego (TK) z 9 marca.

Andrzeja Dudę, swojego podopiecznego na stanowisku prezydenta RP, nakłonił natomiast, by po opublikowaniu wyroku natychmiast zostali zaprzysiężeni, z ważnością od 7 listopada 2015 r., trzej sędziowie TK wybrani jeszcze w poprzedniej kadencji Sejmu.

Jednocześnie trzem sędziom wybranym już przez obecny Sejm złożył propozycje nie do odrzucenia: teraz złożą rezygnacje, a wkrótce będą automatycznie wybierani na kolejno zwalniane w TK miejsca. Ponieważ orzecznictwa nie podjęli, każdemu należy się oczywiście pełna dziewięcioletnia kadencja, tyle że odpowiednio przesunięta w czasie.

Bardzo kreatywna okazała się również postawa prezydenta Andrzeja Dudy. Na wieść o decyzjach swojego pryncypała przyznał z dalekiego Waszyngtonu, że w gąszczu Konstytucji RP dotychczas pobłądził, odmawiając 7 listopada 2015 r. przyjęcia ślubowania trzech sędziów. Odrzucił także tezę posłów PiS, że jesienią 2015 r. obsadzenie wszystkich pięciu zwalnianych miejsc w TK przynależało już nowemu Sejmowi. Przypomniał, że kadencja parlamentu konstytucyjnie trwa cztery lata, ale o jej dokładnej długości rozstrzyga zawsze prezydent, wyznaczający daty inauguracyjnych posiedzeń.

Poprzednia rozpoczęła się 8 listopada 2011 r. i trwała do północy 11 listopada 2015 r. — Andrzej Duda dodał jej cztery dni, wyznaczając inaugurację obecnej kadencji dopiero na 12 listopada. Tym samym bez jakichkolwiek wątpliwości potwierdził, że obsadzenie trzech sędziowskich miejsc z ważnością od 7 listopada było uprawnieniem starego Sejmu. Mógł przecież bez problemu wyznaczyć start nowego parlamentu 6 listopada, czym urwałby dwa dni z czterolecia, ale przede wszystkim przekazałby nowemu Sejmowi obsadzenie trzech miejsc zwalnianych 7 listopada. Z dbałości o ład konstytucyjny jednak tego nie zrobił.

Wreszcie prawidłowe odczytanie Konstytucji RP przez doktora prawa Andrzeja Dudę wywołało pozytywną reakcję jego promotora. Profesor Jan Zimmerman z Uniwersytetu Jagiellońskiego w grudniu skomentował konstytucyjne ekscesy swojego doktoranta słowami: „Jako prawnik nie jestem już w stanie tego ogarnąć. Jeśli mamy do czynienia z całkowitym bezprawiem, to prawnik jest bezradny”. Po przyjęciu ślubowania od trzech oczekujących tyle miesięcy sędziów Andrzej Duda będzie na Jagiellonce znowu tytułowany prawnikiem

Prima Aprilis

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski