Kwintet nie ma jednej partytury

Przywołanym w tytule zapisem utworu na wiele instrumentów dysponuje dyrygent, muzycy uznają nuty jedynie własnej partii.

Koncertowe odniesienie pasuje do zobrazowania sytuacji w Radzie Bezpieczeństwa (RB), w której partytura w ogóle nie istnieje — w kwintecie gra każdy sobie. 73 lata temu przy tworzeniu Organizacji Narodów Zjednoczonych naiwnie wierzono, że będzie inaczej. Zwycięzcami wojny były Związek Radziecki, Stany Zjednoczone Ameryki i Wielka Brytania.

Do nich przykleiła się absolutnie nieuprawniona Francja, zaś ze względu na gigantyczny potencjał zostały do mocarstw zaliczone na kredyt również Chiny. Kwintet gwarantów pokoju szybko skonfliktował się wewnętrznie. Efektem był wybuch w 1950 r. wojny koreańskiej, z udziałem wojsk pod flagą ONZ, a później wielu innych konfliktów, które w większości były/ są inspirowane przez piewców pokoju z RB, głównie Moskwę i Waszyngton. Najnowszym przykładem jest tragedia Syrii. Archaiczność RB dodatkowo polega na tym, że żadna rezolucja nie może zostać przyjęta, gdy któreś państwo uprzywilejowane uzna ją za kolidująca z jego interesami — wtedy natychmiast stawia weto. Od lat trwają prace koncepcyjne nad reformą RB, ale bez szans. Aspirujące do stałego członkostwa takie gospodarcze potęgi jak Niemcy czy Japonia muszą zadowolić się jedynie rzadkim bywaniem członkiem z wyboru. Prestiż takiego przechodniego mandatu w RB to jedna wielka iluzja. Wymienna dziesiątka państw, którym zasiadanie trafia się mniej więcej co dwie dekady, to decyzyjny pikuś. Przesadą byłaby teza, że wpływ niestałych członków na cokolwiek wynosi „mniej niż zero”, ale jest niewiele większy.

W latach 2018-19 chwały okresowego członkostwa RB dostępuje Polska. Doczekanie się w kolejce na przydzielony naszemu regionowi fotel absolutnie nie awansowało państwa między mocarze. Realnym punktem odniesienia dla wagi Polski w ONZ jest wybrana z nami w jednym pakiecie np. Gwinea Równikowa, całkowicie równa stanem.

Do pełni propagandowego szczęścia zabrakło, żeby Polsce trafiło się przewodniczenie RB we wrześniu. Podczas corocznej sesji Zgromadzenia Ogólnego przy okrągłym stole zasiadają bowiem nie ambasadorzy, lecz gościnnie prezydenci/premierzy. Wrzesień przyznawany jest jednak członkom stałym, dlatego w środę 8362. posiedzenie w imieniu USA prowadził Donald Trump. Polska swój miesiąc miała w maju, notabene zapisując się w kronikach RB zdumiewająco. Prezydent Andrzej Duda wykorzystał tamtą okazję do wstawienia do agendy spraw aktualnie zagrażających bezpieczeństwu ludzkości próbę… umiędzynarodowienia katastrofy smoleńskiej z 2010 r. Rzecz w tym, że mimo archaiczności konstrukcji RB nie zajmuje się wykopaliskami, lecz wydarzeniami tu i teraz. Pomyślana została jako strażak dyżurny, którego zadaniem jest natychmiastowe reagowanie na źródła ognia. Zupełnie innym zagadnieniem jest niska sprawność owego strażaka.

Środowe posiedzenie poświęcone zostało głównie nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. To przesłanie naturalnie jednoczące RB, której stali członkowie sami rzecz jasna atomowymi arsenałami dysponują. Z kronikarskiego obowiązku wypada odnotować, że polski prezydent kilka miejsc od siedzącego amerykańskiego na pewno również siedział. Nie zdarza się to zawsze. © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski