Leć przed brexitem – jeszcze zdążysz

Zdarzająca się od czasu do czasu niedogodność papierowego wydania gazety polega na tym, że podlega ono godzinowym rygorom wysłania do druku i czytelnik jest znacznie mądrzejszy od autora wiedzą o wydarzeniach z późnego wieczora lub nocy.

Theresa May długo odwlekała głosowanie Izby Gmin, ale w końcu umowę brexitową musiała poddać ocenie.Autor: Fot. Reuters

 

 

 

    Właśnie zdarzył się taki przypadek — niniejszy tekst ukończony został przed głosowaniem Izby Gmin w sprawie zatwierdzenia umowy regulującej warunki opuszczenia Unii Europejskiej w piątek 29 marca o północy przez Zjednoczone Królestwo, wraz z deklaracją o przyszłych brytyjsko- -unijnych stosunkach. Przekaz „PB” dociera jednak na wielu nośnikach i ułomność papieru nadrabiana jest przez aktualizowany na bieżąco portal pb.pl.

Wszystkie znaki na parlamentarnym niebie nad londyńskim Westminsterem zapowiadały, że 15 stycznia premier Theresa May miała paść na łopatki. Z deklaracji posłów wynikało, że liczbowe rozmiary odrzucenia umowy rozwodowej mogły pobić rekord porażki rządu w całych dziejach brytyjskiego parlamentu. Dotychczasowy ustanowiony został w 1924 r., gdy mniejszościowy gabinet labourzystowski przegrał 166 głosami i upadł. W ostatnich godzinach przed głosowaniem brexitowym porażka mniejszościowego gabinetu konserwatywnego typowana była w rozmiarach… ponad 220 głosów. Samo dochodzenie do nieuchronnej chwili prawdy przypominało polityczną telenowelę. Głosowanie zaplanowane było na 11 grudnia, ale premier w ostatniej chwili odsunęła je o cały miesiąc. Naiwnie liczyła na jakiś cud, że na przykład w okresie świąteczno-noworocznym strona unijna się ugnie i zgodzi na korektę umowy, wokół której udałoby się zebrać w Londynie parlamentarną większość. Wszystkie wysiłki premier Theresy May przypominały jednak polityczną szamotaninę.

Wypada przypomnieć, że prezydenci/premierzy 27 państw UE zaakceptowali 585-stronicową umowę brexitową na specjalnym szczycie 25 listopada 2018 r. A także 26-stronicową deklarację polityczną na temat przyszłych relacji wspólnoty z sąsiadem już całkiem zewnętrznym. Negocjowana przez długie miesiące kompromisowa umowa rozwodowa podlega ratyfikowaniu przez Parlament Europejski, z czym nie będzie najmniejszych problemów, oraz brytyjski. Notabene strona unijna z własną procedurą ratyfikacyjną uprzejmie czeka, ale raczej nie będzie musiała w ogóle jej uruchamiać.

Od wielu miesięcy jedynym pewnikiem brexitu jest termin jego wejścia w życie, pozostało już tylko 72 dni. Odrzucenie umowy przez Izbę Gmin spowoduje konieczność otwarcia w gabinetach zarówno rządowych, jak i biznesowych kopert z planem B. Wariant unijno-brytyjskiego rozwodu bez jakiejkolwiek umowy od dawna był wszędzie przygotowywany, ale z nadzieją — systematycznie malejącą — że może nie trzeba będzie go uruchamiać. Teraz pozostanie tylko dziesięć tygodni na zderzenie sie z bardzo skomplikowaną prawnie rzeczywistością. Tytuł tego komentarza jest bardzo aktualnym hasłem reklamowym linii lotniczych. Przy czym dotyczy ono nie samego wykupienia biletu, lecz także odbycia podróży. W sobotę 30 marca 2019 r. od rana wszelkie połączenia portów lotniczych UE z Londynem mogą się urwać, ponieważ Wielka Brytania stanie się państwem obcym, bez umów dwustronnych w sprawie przewozów lotniczych. To bardzo spektakularny, wręcz szokujący, ale tylko jeden przykład możliwych następstw brexitu sfinalizowanego na dziko.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski