Minimalizować ryzyko biznesu

W ślad za współpracą militarną Polski ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki również w obszarze gospodarki podejmowane są ostatnio liczne projekty administracyjno-organizacyjne.

Prezydent otworzył biuro PAIH w dawnej siedzibie wydziału handlowego nowojorskiego konsulatuAutor: FOT. JAZ

 

 

 

 

 

Wiosną z inicjatywy premiera Mateusza Morawieckiego powołana została odgórnie Polska Izba Handlowa (PolCham) z siedzibą w Waszyngtonie, obejmująca całe USA. Notabene na poziomie regionalnym i stanowym tworzonych oddolnie instytucji o podobnych nazwach funkcjonuje od wielu lat przynajmniej tuzin. Inną ścieżką postępuje Polska Agencja Inwestycji i Handlu (PAIH), budująca w USA siatkę zagranicznych biur handlowych (ZBH). Przy okazji pobytu prezydenta Andrzeja Dudy na sesji ONZ otwarte zostało najnowsze w Nowym Jorku (patrz notka na stronie 3). W sumie PAIH planuje stworzenie w USA aż sześciu biur, poza Nowym Jorkiem są to: Los Angeles, San Francisco, Houston, Waszyngton i dojdzie jeszcze Chicago. Standardem jest raczej jedno ZBH na państwo, widać zatem, że Wielki Brat traktowany jest wyjątkowo.

Niestety, dysproporcja potencjałów absolutnie wyklucza gospodarczą równorzędność. Dalekie USA dla nas są 12. partnerem w eksporcie i 8. w imporcie. W analogicznych klasyfikacjach amerykańskich Polska zajmuje pozycje dopiero… około 40. Widać zatem, ile jest do zrobienia, żeby chociaż ciut awansować. Stosunkowo najłatwiejsze staje się przemianowanie na ZBH siedziby w jednym z wysokościowców w sercu Manhattanu. Efektywność takiej placówki będzie można policzyć nie w rok czy dwa, ale w cztery już na pewno. Wtedy okaże się, czy poniesione zostały koszty przyszłego przychodu, czy jednak para poszła w manhattański gwizdek.

Dość dobrze zostało już rozpoznane, jaka pomoc w USA potrzebna jest polskim firmom. Przede wszystkim wsparcie prawne, wizerunkowe oraz mentalne. Przedsiębiorcy muszą nabyć umiejętność skalowania produkcji i dysponować bazą produkcyjną, która jest w stanie zaspokoić ogromny popyt. Wysoką barierę stanowi system prawny w USA, częściowo federalny, ale w znacznym stopniu stanowy, i to zróżnicowany. Rynek jest dojrzały i bezpieczny, jednak firmy z zagranicy muszą umieć poruszać się w legislacyjnym gąszczu. Dlatego tak naprawdę najważniejsze zadanie zarówno biur PAIH, jak też PolCham zapisane zostało w tytule.

Niestety, ryzyko naszego biznesu w niektórych wątkach ostatnio rośnie z powodów politycznych. Oto charakterystyczny przykład — Polska z powodzeniem realizuje programy „Go China” i od niedawna „Go Iran”. Tymczasem prezydent Donald Trump prowadzi właśnie z tymi naszymi partnerami otwartą wojnę. Zamierza forsować przepisy uderzające w państwa i konkretne firmy, które śmią czerpać zyski z obrotów z państwami obłożonymi przez niego klątwą. W „ochach” i „achach” obecnych władców polskich wobec amerykańskiego ten problem jest skrywany, ale wkrótce może eksplodować. Inna sprawa — wbrew demonstracyjnemu wyciszaniu tematu, w budowaniu relacji biznesowych w USA przez polskie firmy czynnikiem ryzyka ograniczającym zaufanie do rynku wciąż jest kwestia przeklętych wiz. USA łamią zasadę wzajemności, notowane są odmowy wiz pracowniczych oraz pozwoleń na pracę dla kierowanych za ocean ekip świadczących usługi w ramach podpisanych kontraktów. Taka bariera na pewno nie zależy od różnicy potencjałów.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski