Naiwne projekty władzy to czyste chciejstwo

Zamiar Andrzeja Dudy co do zjednoczenia sceny przed nadchodzącą w 2018 r. setną rocznicą odzyskania nieodległości, podobnie jak pomysły Jarosława Kaczyńskiego, pozostaje czystym chciejstwem.

Andrzej Duda przemawia podczas obchodów Święta Niepodległości

Obchody Narodowego Święta Niepodległości były utworem w wersji nawet nie stereo, lecz kwadro.
Demonstrowano i przemawiano naturalnie od prawa do lewa. Standardowe wystąpienie programowe przed Grobem Nieznanego Żołnierza, a także kilka medialnych, miał prezydent Andrzej Duda. Przebił go jednak prezes Jarosław Kaczyński, który akurat dwa lata temu mianował swojego podwładnego partyjnym kandydatem do prezydentury. Wśród tez prezesa trzeba odnotować powtórzenie postulatu rewizji traktatów Unii Europejskiej. Podczas swego premierostwa w latach 2006–07 Jarosław Kaczyński nigdy nie był na szczycie Rady Europejskiej w Brukseli (oddał to bratu Lechowi), zatem nie ma zielonego pojęcia o ich specyfice i w ogóle o unijnych meandrach decyzyjnych, wszystko zna z drugiej ręki. Dlatego idea otwarcia traktatowej puszki Pandory, przy okazji brexitu, to plan zdefiniowany w tytule.

Podobną wykonalność ma zamiar Andrzeja Dudy zjednoczenia sceny przed nadchodzącą w 2018 r. setną rocznicą odzyskania nieodległości. Już prezydent Bronisław Komorowski organizował marsz „Razem ku Niepodległej”, ze składaniem kwiatów pod pomnikami wielkich antagonistów od Wincentego Witosa przez Romana Dmowskiego po Józefa Piłsudskiego. Była to idea równie szczytna, co sztuczna dla środowisk opozycyjnych wobec PO. Dość przypomnieć, że wtedy PiS uchodziło świętować z Warszawy do Krakowa nie tylko przed obchodami państwowymi, lecz także marszem narodowców. Teraz nie ma jakichkolwiek racjonalnych powodów, by po odwróceniu się medalu władzy Narodowe Święto Niepodległości miało przebiegać pod jej dyktando.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski